Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ze świętymi za pan brat

Słu­żeb­ni­ca Boża Wan­da Mal­czew­ska
– wyznaw­czy­ni, mistycz­ka, wizjo­ner­ka

Bóg, Ojczyzna i Eucharystia

Data śmier­ci: 25 wrze­śnia Żyła w latach: 1822–1896

„Pol­ska się osta­nie, o ile sobie nie da wia­ry ode­brać, i będzie zawsze przed­mu­rzem Kościo­ła”. „Mów komu tyl­ko uwa­żasz, że odro­dze­nie waszej Ojczy­zny, jej roz­kwit i zacho­wa­nie nie­za­leż­no­ści uza­leż­nio­ne są od zjed­no­cze­nia ze Mną przez życie eucha­ry­stycz­ne [czę­ste uczest­nic­two we Mszy św. i przy­stę­po­wa­nie do Komu­nii św. oraz ado­ra­cję eucha­ry­stycz­ną – przyp. hag]”. „Im wię­cej któ­ry naród uko­cha Ją [Mat­kę Bożą], tym wię­cej ode Mnie łask otrzy­ma i choć­by przez wro­gów ska­za­ny był na zagła­dę, nie zgi­nie, ale odra­dzać się będzie” – mówił Jezus. „Pol­ska na moją proś­bę będzie wskrze­szo­ną i wszyst­kie jej czę­ści będą złą­czo­ne. Ale… niech strze­że wia­ry i nie dopusz­cza nie­do­wiar­stwa… zdra­dy… nie­zgo­dy i leni­stwa, bo te wady mogą ją na powrót zgu­bić i to… na zawsze! Pra­gnę widzieć Pol­skę szczę­śli­wą, ale niech też Pola­cy do tego rękę przy­kła­da­ją…” – zapew­nia­ła Mat­ka Boża.
Takie wła­śnie sło­wa usły­sza­ła pod­czas doświad­cza­nych obja­wień żyją­ca w XIX w. – w cza­sach zabo­rów – Polka, Wan­da Justy­na Nepo­mu­ce­na Mal­czew­ska.

***

Przy­szła na świat w Rado­miu, w zie­miań­skiej rodzi­nie Sta­ni­sła­wa Mal­czew­skie­go i Marii Julii. Jej ojciec – pocho­dzą­cy z zasłu­żo­ne­go dla kra­ju i Kościo­ła rodu – był wiel­kim pol­skim patrio­tą, a głę­bo­ko wie­rzą­ca mat­ka uwraż­li­wia­ła małą Wan­dę na spra­wy reli­gij­ne, wdra­ża­jąc ją tak­że do peł­nie­nia dzieł miło­sier­dzia. Dziew­czyn­ka bar­dzo poko­cha­ła Jezu­sa oraz Mary­ję i już w wie­ku ośmiu lat – bar­dzo wcze­śnie jak na owe cza­sy – przy­stą­pi­ła do Pierw­szej Komu­nii Świę­tej. Wte­dy to usły­sza­ła wewnętrz­ny głos: „Od tej chwi­li jesteś moją… będziesz dłu­go żyć na świe­cie, ale nie dla świa­ta… tyl­ko dla Mnie. Jak Ja nie mia­łem wła­sno­ści, gdzie bym schro­nił gło­wę, tak i ty mieć jej nie będziesz… u obcych oczy zamkniesz i tam spo­czną kości two­je”.
Dwa lata po Pierw­szej Komu­nii Świę­tej zmar­ła jej mat­ka, a ojciec ponow­nie się oże­nił. Maco­cha nie trak­to­wa­ła jej dobrze. W wie­ku 24 lat Wan­da zamiesz­ka­ła w mająt­kach uko­cha­nej cio­ci Kon­stan­cji z Mal­czew­skich Leonar­do­wej Sie­mień­skiej i jej syna Jac­ka w Kli­mon­to­wie oraz Zagó­rzu (obec­nie dziel­ni­ce Sosnow­ca). Wie­lu mło­dzień­ców sta­ra­ło się o jej rękę, a rodzi­na – wbrew jej woli – zarę­czy­ła ją nawet z jed­nym z nich; chło­pak jed­nak wkrót­ce zmarł, a Wan­da zło­ży­ła przed Bogiem ślub życia w panień­skiej czy­sto­ści.
Mło­da, bar­dzo poboż­na dziew­czy­na rzu­ci­ła się w wir pra­cy spo­łecz­nej. Czas dzie­li­ła pomię­dzy czę­ste wizy­ty w koście­le (codzien­nie uczest­ni­czy­ła we Mszy św., przy­stę­po­wa­ła do Komu­nii św. i odby­wa­ła dłu­gie ado­ra­cje Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu), modli­twę i poma­ga­nie bied­nym miesz­kań­com wsi. Od Jac­ka – stu­den­ta medy­cy­ny – nauczy­ła się pod­staw tej nauki i ofiar­nie słu­ży­ła miej­sco­wym cho­rym pomo­cą medycz­ną. Trosz­czy­ła się rów­nież o wiej­skie dzie­ci, ucząc je czy­ta­nia i pisa­nia, kate­chi­zmu, histo­rii i kul­tu­ry naro­do­wej, przy­go­to­wy­wa­ła je do Pierw­szej Komu­nii św., a tych, któ­rzy chcie­li się uczyć, wspie­ra­ła swo­ją wie­dzą i pomo­cą finan­so­wą. Miesz­kań­ców wio­ski zaopa­try­wa­ła nie tyl­ko w lekar­stwa, poży­wie­nie i ubra­nia, ale tak­że w budu­ją­ce patrio­tycz­ne i reli­gij­ne książ­ki, któ­re spro­wa­dzał Jacek Sie­mień­ski. Leża­ło jej na ser­cu, by każ­dy Polak miło­wał Kościół i Ojczy­znę.
Po powsta­niu stycz­nio­wym zamiesz­ka­ła wraz z Sie­mień­ski­mi w Wil­ko­sze­wi­cach (poważ­nie tam zacho­ro­wa­ła, jed­nak po przy­ję­ciu namasz­cze­nia cho­rych cudow­nie ozdro­wia­ła!), a następ­nie w Żyt­nie.
Apo­sto­ło­wa­ła wśród chło­pów, inte­li­gen­cji twór­czej, zie­mian, w oddzia­łach powstań­ców stycz­nio­wych, napo­mi­na­ła księ­ży, poucza­ła mat­ki, godzi­ła zwa­śnio­nych, nawra­ca­ła zatwar­dzia­łych grzesz­ni­ków.
Jak pod­kre­ślił pod­czas wizy­ty w Łodzi w 1987 r. Jan Paweł II: „apo­sto­ło­wa­ła w cza­sach szcze­gól­nie trud­nych, gdy Naród i Kościół, gnę­bio­ny przez zabor­ców, był jesz­cze na dro­dze do uzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści”.
Wan­da opie­ko­wa­ła się ponad­to swo­ją sta­rze­ją­cą się ciot­ką Kon­stan­cją. Swo­je­go bra­tan­ka wiel­kie­go arty­stę Jac­ka Mal­czew­skie­go – któ­ry poda­ro­wał jej kopię wize­run­ku Czar­nej Madon­ny – zobo­wią­za­ła, by nigdy nie malo­wał nie­mo­ral­nych obra­zów.

***

Począw­szy od Wnie­bo­wstą­pie­nia Pań­skie­go 1871 r. do koń­ca życia wie­lo­krot­nie – zwłasz­cza pod­czas Mszy świę­tych oraz dłu­gich popo­łu­dnio­wych ado­ra­cji – dozna­wa­ła wizji i obja­wień (sły­sza­ła wewnętrz­ne gło­sy). W piąt­ki Wiel­kie­go Postu – pod­czas roz­wa­ża­nia Męki Pań­skiej – popa­da­ła w eks­ta­zę i otrzy­my­wa­ła wewnętrz­ne styg­ma­ty.
Otrzy­ma­ła od Boga dar widze­nia przy­szłych wyda­rzeń, odno­szą­cych się głów­nie do Ojczy­zny (jej zmar­twych­wsta­nia) i do dal­szych losów Kościo­ła w Pol­sce. W dru­gi Pią­tek Wiel­kie­go Postu roku 1872 uka­zał się jej Pan Jezus w Ogrój­cu i zapo­wie­dział zmar­twych­wsta­nie Pol­ski: „Ojczy­zna two­ja i Kościół w tej Ojczyź­nie… przez krwa­wą pra­cę i jed­ność brat­nią doj­dą do upra­gnio­nej wol­no­ści. Niech tyl­ko naród tej wol­no­ści nie obró­ci w swa­wo­lę”. Pięt­na­ście lat póź­niej, w dzień Wnie­bo­wzię­cia NMP, Jezus obja­wił jej, że uro­czy­stość ta „sta­nie się za nie­dłu­go świę­tem naro­do­wym Pola­ków, w tym dniu odnie­sie­cie świet­ne zwy­cię­stwo nad wro­giem, dążą­cym do zagła­dy waszej” (Cud nad Wisłą!!!).

***

Wan­da była apo­stoł­ką praw­dy – pięt­no­wa­ła naro­do­we wady, wypo­mi­na­ła naro­do­we grze­chy ludziom, któ­rzy przy­czy­ni­li się do utra­ty nie­pod­le­gło­ści Ojczy­zny. Uwa­ża­ła, że pod­sta­wą wol­no­ści Pol­ski jest wol­ność Kościo­ła.
W cen­trum jej życia znaj­do­wa­ła się modli­twa i kult Eucha­ry­stii – była apo­stoł­ką ado­ra­cji eucha­ry­stycz­nej i nie­dziel­nej Mszy św. Zaopa­try­wa­ła swo­ich pod­opiecz­nych w modli­tew­ni­ki.
Szcze­gól­nie gorą­co – do cze­go zobo­wią­zał ją sam Pan Jezus – modli­ła się o dobre powo­ła­nia kapłań­skie i zakon­ne, a tak­że o wol­ność dla Pol­ski.
W 1870 r. wstą­pi­ła do Trze­cie­go Zako­nu Maria­nów (świec­kiej gałę­zi zgro­ma­dze­nia utwo­rzo­ne­go przez o. Sta­ni­sła­wa Pap­czyń­skie­go).

***

Kie­dy mia­ła 50 lat zmarł Jacek Sie­mień­ski, a tuż po nim jego mat­ka – Kon­stan­cja z Mal­czew­skich. Wan­da prze­nio­sła się wte­dy do klasz­to­ru domi­ni­ka­nek w Świę­tej Annie k. Przy­ro­wa. Miesz­ka­ła tam przez 11 lat, modląc się i odda­jąc pra­com ręcz­nym oraz hafto­wa­niu bie­li­zny kościel­nej. Nie zapo­mi­na­ła też o cho­rych, któ­rych nadal czę­sto odwie­dza­ła i leczy­ła.
W 1892 r., po śmier­ci jej przy­ja­ciół­ki – prze­ło­żo­nej domi­ni­ka­nek w Świę­tej Annie – na krót­ko powró­ci­ła do Sie­mień­skich, skąd zabrał ją na swo­ją ple­ba­nię do Parz­na k. Beł­cha­to­wa – posłu­gu­ją­cy wcze­śniej w Żyt­nie – ks. Tomasz Swi­nar­ski. Poboż­na kobie­ta mia­ła już wte­dy 70 lat, a mimo to nadal poświę­ca­ła się pra­cy na rzecz bied­nych, cho­rych i potrze­bu­ją­cych. Nadal wie­le godzin spę­dza­ła w koście­le, modląc się i ado­ru­jąc Naj­święt­szy Sakra­ment.
Miesz­kań­cy Parz­na uwa­ża­li ją za oso­bę świę­tą – nazy­wa­li ją „swo­ją świę­tą panią” „orę­dow­nicz­ką ubo­gich”, „lekar­ką ludu wiej­skie­go”, „anio­łem dobro­ci”.
Zmar­ła spo­koj­nie i cicho – wypa­liw­szy się jak świe­ca – po przy­ję­ciu sakra­men­tów świę­tych 25 wrze­śnia 1896 r. Wie­dzia­ła dosko­na­le kie­dy umrze – w jed­nym z obja­wień Jezus zdra­dził jej bowiem datę śmier­ci.
Za jej wsta­wien­nic­twem wypro­szo­no wie­le łask i uzdro­wień. Nie­speł­na ćwierć wie­ku po śmier­ci eks­hu­mo­wa­no docze­sne szcząt­ki Wan­dy i prze­nie­sio­no je do kryp­ty parz­nień­skie­go kościo­ła, gdzie do dziś się znaj­du­ją.
Obec­nie trwa pro­ces zmie­rza­ją­cy do beaty­fi­ka­cji wiel­kiej świec­kiej apo­stoł­ki, prze­wod­nicz­ki w dzie­le ewan­ge­li­za­cji i „arcy-Polki” – jak nazy­wał ją bł. Jan Paweł II. W 2006 r. Ojciec Świę­ty Bene­dykt XVI wydał dekret o hero­icz­no­ści cnót Wan­dy Mal­czew­skiej.

Hagio­gra­phus