Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (27)

Szczęście na ziemi

Bogu zale­ży na szczę­ściu czło­wie­ka na zie­mi. Jeśli nie­szczę­ście zaglą­da mu w oczy, nie jest to wina Boga. Win­nych może być wie­lu. Czę­sto jest to wina naszych przod­ków. Obja­wie­nie ujmu­je to krót­ko w obra­zie winy Ada­ma. Trze­ba się z tym liczyć. Star­sze poko­le­nie może pora­nić młod­sze, i to bole­śnie. Doko­nu­je się to na sto spo­so­bów. Dziś wie­my, że nawet gene­tycz­nie moż­na prze­ka­zać dziec­ku sła­bo­ści i cho­ro­by, któ­re ranią je – i to przez całe życie. Źró­dłem nie­szczę­ścia bywa­ją rów­nież rany zada­ne dziec­ku po uro­dze­niu. Jest ich wie­le, m.in. sie­roc­two, zgor­sze­nie, wpro­wa­dze­nie w złe śro­do­wi­sko. Tu już udział w nie­szczę­ściu mają nie tyl­ko rodzi­ce, ale wszy­scy wycho­waw­cy i ci, któ­rzy mają kon­takt z dziec­kiem.
Dru­gą przy­czy­ną nie­szczęść na zie­mi są inge­ren­cje ludzi w har­mo­nię przy­ro­dy. Mogą one zale­żeć od zachwia­nia rów­no­wa­gi w przy­ro­dzie przez dzia­ła­nie czło­wie­ka: zanie­czysz­cze­nie powie­trza, wody, ska­że­nie zie­mi, znisz­cze­nie lasów. Wie­le współ­cze­snych nie­szczęść tu ma swe źró­dło. Wystar­czy wspo­mnieć oso­by dotknię­te róż­ny­mi cho­ro­ba­mi z powo­du pro­mie­nio­wa­nia z Czar­no­by­la.
Trze­cim źró­dłem nie­szczęść jest czyn czło­wie­ka, któ­re­go kon­se­kwen­cje są już nie do odwró­ce­nia. Szcze­gól­nie cho­dzi o grze­chy cięż­kie, któ­rych czło­wiek nie jest w sta­nie napra­wić. Przy­kła­do­wo, zabój­stwo dziec­ka jest raną sumie­nia, któ­rej nie da się usu­nąć. Trze­ba z nią żyć na zie­mi i w wiecz­no­ści. Bóg może wyba­czyć, ale świa­do­mość popeł­nio­nej zbrod­ni zosta­je zako­do­wa­na w ser­cu na wie­ki. Prze­ba­cze­nie jest klej­no­tem Boga w tej ranie. Ono daje nowy rodzaj szczę­ścia z powo­du otrzy­ma­ne­go miło­sier­dzia Boże­go, ale nie usu­wa pamię­ci o popeł­nio­nym czy­nie. Winą czło­wie­ka są rów­nież wszyst­kie nie­szczę­ścia spo­łecz­ne, eko­no­micz­ne i poli­tycz­ne!
Wie­rzą­cym żydom i chrze­ści­ja­nom jest zna­na jesz­cze jed­na przy­czy­na nie­szczę­ścia, jaką jest dzia­ła­nie sza­ta­na, któ­ry może kusić i ranić, wysta­wia­jąc naszą wol­ność na pró­bę. Bóg się zga­dza na jego poku­sy i ufa, że mu nie ule­gnie­my. Poko­ny­wa­nie pokus to tor prze­szkód, na któ­rym czło­wiek osią­ga doj­rza­łość. Jeśli ule­ga­my poku­sie, to jest nasza wina. Naj­ła­twiej to obser­wo­wać w nie­szczę­ściu alko­ho­li­ka oraz wszyst­kich ludzi uza­leż­nio­nych. Sza­tan się zawsze nimi cie­szy, bo on nam zazdro­ści szczę­ścia, jakie jest dla nas dostęp­ne na zie­mi i w wiecz­no­ści.
Bóg pra­gnie nasze­go szczę­ścia. Kohe­let dostrze­gał to jasno. Trak­to­wał szczę­ście docze­sne jako dar Boga. Tak bowiem odbie­ra je każ­dy, kto w nim uczest­ni­czy.
Oto, co ja uzna­łem za dobre: że pięk­ną jest rze­czą jeść i pić, i szczę­ścia zaży­wać przy swo­jej pra­cy, któ­rą się czło­wiek tru­dzi pod słoń­cem, jak dłu­go się liczy dni jego życia, któ­rych mu Bóg uży­czył. Bo to tyl­ko jest mu dane. Dla każ­de­go też czło­wie­ka, któ­re­mu Bóg daje bogac­two i skar­by i któ­re­mu pozwa­la z nich korzy­stać, wziąć swo­ją część i cie­szyć się przy swo­im tru­dzie – to Bożym jest darem. Taki nie myśli wie­le o dniach swe­go życia, gdyż Bóg go zaj­mu­je rado­ścią ser­ca (Koh 5,17–19).
Tekst odsła­nia zamysł Boga. Wszyst­kie dobra docze­sne, jakie są w zasię­gu naszych oczu, uszu, rąk są dla nas darem Boga. Jedy­ną odpo­wie­dzią na nie jest dzięk­czy­nie­nie i wła­ści­we ich wyko­rzy­sta­nie. Ale one są prze­mi­ja­ją­ce, a Bogu zale­ży na tym, co ma trwać przez całą wiecz­ność, a tym jest nasze ser­ce. Ono bowiem jest ogni­skiem miło­ści. Bogu zale­ży na tym, aby ono pło­nę­ło szczę­ściem nie z powo­du tego, co prze­mi­ja, ale z powo­du nie­ustan­ne­go kon­tak­tu z Nim. On może dać miliar­dy razy więk­sze dary temu, kto Go kocha.
Kohe­let tego nie podej­mu­je, ale jego sło­wa pod­pro­wa­dza­ją do rozu­mie­nia tego, co nam obja­wił Jezus. Kto kocha praw­dzi­wie, żad­ne nie­szczę­ście na zie­mi, nawet naj­więk­sze kalec­two i cier­pie­nie, nie jest w sta­nie pozba­wić go szczę­ścia! On je odnaj­du­je jako obec­ność Boga w swo­im ser­cu.

ks. Edward Sta­niek