Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Siła Różańca

Skąd mają tę siłę?

Nim ich pozna­łem, już sły­sza­łem to pyta­nie. Zna­jo­mi patrzy­li na życie tej rodzi­ny i sta­wia­li je dość sys­te­ma­tycz­nie. Zarów­no wte­dy, gdy nagle zmar­ła mama Kasi a bab­cia ich pię­cior­ga dzie­ci, jak i wte­dy, gdy przy­ję­li do domu jakąś dale­ką krew­ną, w cza­sie jej dłu­go­trwa­łej cho­ro­by. To pyta­nie sta­wia­no, jak cór­ka Kasi i Wojt­ka nie dosta­ła się na stu­dia i wte­dy, gdy ich syn nie­szczę­śli­wie się zako­chał. Praw­da, że nie­do­szła stu­dent­ka zna­la­zła wte­dy pra­cę, któ­ra pomo­gła jej odkryć wła­sne powo­ła­nie, a teraz już po zupeł­nie innych stu­diach jest szczę­śli­wa, praw­da, że ów syn wyka­ra­skał się z tego uczu­cia i po roku poznał wspa­nia­łą dziew­czy­nę, z któ­rą są już mał­żeń­stwem od dwóch lat.
Kasię i Wojt­ka pozna­łem, gdy ich naj­młod­szy syn, nie­wi­do­my Rafał, zgło­sił się po swo­jej Pierw­szej Komu­nii Świę­tej, aby zostać mini­stran­tem. Przy­szli razem z nim, mał­żon­ko­wie już z nie­mal trzy­dzie­sto­let­nim sta­żem, pogod­ni i bar­dzo kon­kret­ni. Nie dzi­wi­li się, że nie­wi­do­my syn chce być mini­stran­tem, raczej sta­no­wi­li rodzaj ducho­wej ochro­ny dla nie­go – gdy­bym się z jego pomy­słem nie zgo­dził. Nie prze­stra­szy­łem się wizji nie­wi­do­me­go mini­stran­ta, roz­ma­wia­li­śmy raczej o tym, jak sobie pora­dzić z reali­za­cją tego pomy­słu. Po dwóch mie­sią­cach, gdy coś trze­ba było prze­ćwi­czyć, a jakoś nie mogli­śmy się spo­tkać w koście­le, zosta­łem w natu­ral­ny spo­sób zapro­szo­ny do ich domu.

Różaniec w rodzinie

Było już po dwu­dzie­stej, roz­ma­wia­li­śmy spo­koj­nie, wypi­li­śmy her­ba­tę, zbli­ża­ła się godzi­na ape­lu jasno­gór­skie­go i wte­dy usły­sza­łem zapro­sze­nie: „pro­szę księ­dza, my zawsze o tej porze odma­wia­my róża­niec w rodzi­nie, czy ksiądz ma czas i zechce nam towa­rzy­szyć?” Zgo­dzi­łem się, tego dnia jesz­cze nie odma­wia­łem różań­ca, chcia­łem to zro­bić w dro­dze powrot­nej na ple­ba­nię.
Wów­czas zro­zu­mia­łem ich rodzi­nę. O dwu­dzie­stej pierw­szej wszy­scy klęk­nę­li­śmy w dużym poko­ju i zaczę­li­śmy modli­twę. Był i dzia­dek i obo­je rodzi­ce, wszyst­kie ich dzie­ci, wła­śnie syn z żoną też do nich przy­szli, i ja. Pro­wa­dził wte­dy Rafał, ten naj­młod­szy nie­wi­do­my syn. Przy każ­dej tajem­ni­cy wypo­wia­dał krót­kie roz­wa­ża­nie, robił to spon­ta­nicz­nie, ale widać było, że dosko­na­le zna fak­ty z Ewan­ge­lii i umie je sto­so­wać w życiu. Już wie­dzia­łem skąd mają siłę do męż­ne­go sta­wia­nia czo­ła życiu, skąd ich pogo­da ducha, dystans do wszyst­kie­go, co się może wyda­rzyć i poczu­cie humo­ru, któ­re poma­ga widzieć spra­wy prze­mi­ja­ją­ce we wła­ści­wym świe­tle.

Najprostsza kontemplacja

Już kil­ka mie­się­cy po tym pierw­szym wspól­nym różań­cu, gdy zaprzy­jaź­ni­łem się z nimi wszyst­ki­mi, roz­ma­wia­li­śmy któ­re­goś razu pod­czas pod­wie­czor­ku na temat rodzin­nej modli­twy. Pod­ję­li­śmy ten temat, bo popro­si­łem Kasię i Wojt­ka, aby popro­wa­dzi­li spo­tka­nie dla rodzi­ców dzie­ci przy­go­to­wu­ją­cych się do Pierw­szej Komu­nii Świę­tej – chcia­łem, by pod­ję­li temat modli­twy w rodzi­nie, wie­dzia­łem, że świet­nie popro­wa­dzą ten temat, bo mają lata ćwi­czeń za sobą. Zbie­ra­li­śmy treść tego, co powie­dzą innym mał­żeń­stwom. Mówił Woj­tek, pięć­dzie­się­cio­let­ni inży­nier, współ­wła­ści­ciel fir­my pro­jek­to­wej:
Jak byli­śmy narze­czo­ny­mi, w roku 1974, to wła­śnie papież Paweł VI wydał adhor­ta­cję „Maria­lis cul­tus”, gdzie napi­sał, że wła­śnie od Maryi moż­na się uczyć wszyst­kich tych cech, któ­rych my potrze­bo­wa­li­śmy. Prze­czy­ta­li­śmy tam, że odma­wia­nie poszcze­gól­nych modlitw jest wła­ści­wie tyl­ko odmie­rza­niem cza­su, spo­koj­nym ryt­mem wła­ści­wej modli­twy, któ­ra pole­ga na przy­glą­da­niu się Jezu­so­wi w poszcze­gól­nych chwi­lach Jego życia i naucza­nia. Wła­śnie tego potrze­bo­wa­li­śmy. Potem jesz­cze, w roku 2002, gdy już byli­śmy doświad­czo­nym mał­żeń­stwem, Jan Paweł II zro­bił nam pre­zent i ofi­cjal­nie ogło­sił to, co robi­li­śmy już daw­no w domu – zatwier­dził nowe tajem­ni­ce. To po pro­stu nasza szko­ła życia.

ks. Z. Kapłań­ski