Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

DWUDZIESTY ÓSMY TYDZIEŃ ZWYKŁY 10–15 X 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 1,1–7; Łk 11,29–32

Jezus zaczął mówić: „To ple­mię jest ple­mie­niem prze­wrot­nym. Żąda zna­ku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz zna­ku Jona­sza. Jak bowiem Jonasz był zna­kiem dla miesz­kań­ców Nini­wy, tak będzie Syn Czło­wie­czy dla tego ple­mie­nia… Ludzie z Nini­wy powsta­ną na sądzie prze­ciw temu ple­mie­niu i potę­pią je; ponie­waż oni dzię­ki nawo­ły­wa­niu Jona­sza nawró­ci­li się, a oto tu jest coś wię­cej niż Jonasz”.
Powie­dzieć: prze­wrot­ne poko­le­nie – to bar­dzo poważ­ny zarzut. Bo żąda­ją – żąda­my – zna­ku, a gdy go otrzy­mu­je­my, nie chce­my przy­jąć. Bo bra­ku­je dobrej woli, bra­ku­je decy­zji, bra­ku­je jed­no­znacz­ne­go wybo­ru dobra i pra­wo­ści w dzia­ła­niu. Pra­gnie­nia nie do koń­ca jasne, decy­zje poło­wicz­ne, zamia­ry nie­sta­łe – to wszyst­ko two­rzy grunt, na któ­rym nie­po­strze­że­nie może wyro­snąć prze­wrot­ność.

WTOREK:
Rz 1,16–25; Łk 11,37–41

Wła­śnie wy, fary­ze­usze, dba­cie o czy­stość zewnętrz­nej stro­ny kie­li­cha i misy, a wasze wnę­trze peł­ne jest zdzier­stwa i nie­go­dzi­wo­ści. Nie­ro­zum­ni! Czyż Stwór­ca zewnętrz­nej stro­ny nie uczy­nił tak­że i wnę­trza? Raczej daj­cie to, co jest wewnątrz, na jał­muż­nę, a zaraz wszyst­ko będzie dla was czy­ste.
Wyda­je się to absur­dem, a jed­nak moż­na pró­bo­wać ukryć coś przed Bogiem. Pozo­ry mogą zado­wo­lić dru­gie­go czło­wie­ka. Ale nigdy Boga, któ­ry wszyst­ko prze­ni­ka. Bo Bóg Stwór­ca może przy­jąć tyl­ko dar cał­ko­wi­ty, a jest nim cały czło­wiek. Nie poszcze­gól­ne czy­ny, poszcze­gól­ne chwi­le, poszcze­gól­ne pra­gnie­nia. Boga zado­wo­lić może jedy­nie dar, któ­rym jest cały czło­wiek. Taki spo­sób uczcze­nia Boga jest czy­nem doj­rza­łej wia­ry.

ŚRODA:
Rz 2,1–11; Łk 11,42–46

Bia­da wam, fary­ze­uszom, bo lubi­cie pierw­sze miej­sce w syna­go­gach i pozdro­wie­nia na ryn­ku. Bia­da wam, bo jeste­ście jak gro­by nie­wi­docz­ne, po któ­rych ludzie bez­wied­nie prze­cho­dzą”. Wte­dy ode­zwał się do Nie­go jeden z uczo­nych w Pra­wie: „Nauczy­cie­lu, tymi sło­wa­mi nam też ubli­żasz”. On odparł: „I wam, uczo­nym w Pra­wie, bia­da. Bo wkła­da­cie na ludzi cię­ża­ry nie do unie­sie­nia, a sami jed­nym pal­cem cię­ża­rów tych nie doty­ka­cie”.
Nie spo­sób z naucza­nia Jezu­sa uczy­nić mowy słod­ko brzmią­cej. Nasz Pan świa­do­mie się­ga po naj­moc­niej­sze argu­men­ty, by poru­szyć błą­dzą­ce ser­ce. Ostre sło­wa bez­li­to­śnie obna­ża­ją pust­kę ludz­kie­go ser­ca. Lepiej teraz za życia usły­szeć moc­ne sło­wa o wła­snym postę­po­wa­niu, niż u kre­su dni prze­ko­nać się o fia­sku swo­ich wysił­ków. Jeśli dziś Bóg posta­wi obok nas czło­wie­ka, któ­ry mówi twar­de sło­wa, sko­rzy­staj­my z nich, bo póź­niej może być za póź­no.

CZWARTEK:
Rz 3,21–29; Łk 11,47–54

Bia­da wam, ponie­waż budu­je­cie gro­bow­ce pro­ro­kom, a wasi ojco­wie ich zamor­do­wa­li. A tak jete­ście świad­ka­mi i przy­ta­ku­je­cie uczyn­kom waszych ojców; gdyż oni ich pomor­do­wa­li, a wy im wzno­si­cie gro­bow­ce… Bia­da wam, uczo­nym w Pra­wie, bo wzię­li­ście klu­cze pozna­nia; sami­ście nie weszli, a prze­szko­dzi­li­ście tym, któ­rzy wejść chcie­li.
Bia­da to nic inne­go jak prze­kleń­stwo. W ustach Mistrza z Naza­re­tu prze­kleń­stwo? Tak, bo są takie sytu­acje, gdy trze­ba z całą ostro­ścią powie­dzieć o złu, któ­re czai się w ludz­kich myślach i czy­nach. Moż­na się bowiem uspra­wie­dli­wiać przy­kła­dem innych. Jak czę­sto ten argu­ment się poja­wia: bo inni tak postę­pu­ją, bo star­si, bo rodzi­ce tak czy­nią… Albo to dru­gie nie­bez­pie­czeń­stwo: prze­szka­dzać innym w podą­ża­niu dro­gą przy­ka­zań… Odpo­wie­dzial­ność czło­wie­ka, któ­ry publicz­nie wypo­wia­da swe poglą­dy gor­szą­ce innych – jest ogrom­na.

PIĄTEK:
Rz 4,1–8; Łk 12,1–7

Strzeż­cie się kwa­su to zna­czy obłu­dy fary­ze­uszów. Nie ma bowiem nic ukry­te­go, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajem­ne­go, co by się nie sta­ło wia­do­me. Dla­te­go wszyst­ko, co powie­dzie­li­ście w mro­ku, w świe­tle będzie sły­sza­ne, a coście w izbie szep­ta­li do ucha, gło­sić będą na dachach. Lecz mówię wam, przy­ja­cio­łom moim: Nie bój­cie się tych, któ­rzy zabi­ja­ją cia­ło, a potem nic wię­cej uczy­nić nie mogą. Poka­żę wam, kogo się macie oba­wiać: Bój­cie się Tego, któ­ry po zabi­ciu ma moc wtrą­cić do pie­kła. Tak, mówię wam: Tego się bój­cie.
Tak, zawsze potrzeb­ne jest ostrze­że­nie w obli­czu poważ­ne­go nie­bez­pie­czeń­stwa. A takim jest dla życia ducho­we­go obłu­da. Dwie twa­rze, dwa obli­cza. Albo trzy twa­rze, a nawet wię­cej. W zależ­no­ści od kon­kret­nej sytu­acji inna twarz. Tak roz­wi­ja się uwi­kła­nie w róż­ne ukła­dy, z któ­rych trud­no się wyplą­tać. A prze­cież kie­dyś wszyst­ko sta­nie się jaw­ne. I będzie wia­do­mo, kto pomógł, kto prze­szko­dził.

SOBOTA:
Rz 4,13.16–18; Łk 12,8–12

Kto się przy­zna do Mnie wobec ludzi, przy­zna się i Syn Czło­wie­czy do nie­go wobec anio­łów Bożych, a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec anio­łów Bożych… Kie­dy was cią­gnąć będą do syna­gog, urzę­dów i władz, nie mar­tw­cie się, w jaki spo­sób albo czym macie się bro­nić lub co macie mówić, bo Duch Świę­ty nauczy was w tej wła­śnie godzi­nie, co macie mówić.
Cier­pli­wie zno­sząc dzi­siej­sze prze­ciw­no­ści coraz sku­tecz­niej poko­nu­je­my te, któ­re przyj­dą jutro. Zacho­wu­jąc wier­ność dziś – przy­go­to­wu­je­my się, by być wier­nym tak­że jutro. Pie­lę­gnu­jąc żywą wia­rę dziś, two­rzy­my wia­rę jutra. A mimo wszyst­ko i tak nie jeste­śmy w sta­nie przy­go­to­wać się na każ­dą sytu­ację, bo wyma­ga­nia mogą nie­ocze­ki­wa­nie prze­ro­snąć nasze moż­li­wo­ści. I tu z pomo­cą przy­cho­dzi Duch Świę­ty. Jeśli rze­tel­nie prze­ży­wa­my nasze dziś, może­my być pew­ni, że w trud­nym jutro On będzie z nami.

ks. Roman Sła­weń­ski