Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (29)

Dynamizm dobra

Szczę­ście czło­wie­ka pole­ga na ubo­ga­ce­niu wła­sne­go ser­ca tym dobrem, jakie­go Ojciec nie­bie­ski ocze­ku­je od nie­go. Dobro czy­nio­ne przez czło­wie­ka w wymia­rze tyl­ko docze­snym nie da się prze­nieść w wiecz­ność. Ono bowiem zosta­je na zie­mi i dzie­li jej los.
Dobro wie­lu ludzi w wymia­rze docze­snym jest celem ich życia. Kohe­let znał to usta­wia­nie i prze­strze­ga przed błę­dem. Jedy­nie dobro, któ­re jest wypeł­nie­niem woli Boga, kształ­tu­je ser­ce i dla­te­go może być wnie­sio­ne w wiecz­ność. Kohe­let tego, kto czy­ni dobro jedy­nie w wymia­rze docze­snym, zesta­wia z tym, któ­ry umie­ra w łonie mat­ki. Jest to wezwa­nie do reflek­sji nad celem nasze­go życia. Jeśli jest nim praw­dzi­we dobro, któ­re uszczę­śli­wia innych i wiel­bi Boga, to życie wypeł­nia szczę­ście. Jeśli tego zabrak­nie, to losem czło­wie­ka jest śmierć, któ­ra nie róż­ni się od wszyst­kich innych stwo­rzeń, jakie wypeł­nia­ją zada­nia na zie­mi i umie­ra­ją. Celem ich jest co naj­wy­żej prze­ka­za­nie życia kolej­nym poko­le­niom. Ale nie tak usta­wił nasze życie Bóg. Jemu zale­ży na szczę­ściu, kar­mio­nym pokar­mem ducha, bo ten pokarm daje życie otwar­te ku wiecz­no­ści.
Gdy­by ktoś zro­dził nawet stu synów i żył wie­le lat, i dni jego lat się pomno­ży­ły, lecz dusza jego nie nasy­ci­ła się dobrem i nawet pogrze­bu by nie miał – powia­dam: Szczę­śliw­szy od nie­go nie­ży­wy płód, bo przy­szedł jako nicość i odcho­dzi w mro­ku, a imię jego mro­kiem zakry­te; i nawet słoń­ca nie widział, i nie wie nicze­go; on więk­szy ma spo­kój niż tam­ten. A tam­ten gdy­by nawet tysią­ce lat prze­żył, a szczę­ścia nie zażył żad­ne­go – czyż nie zdą­ża z wszyst­ki­mi na jed­no miej­sce? (Koh 6,3–6).
W tych sło­wach zasta­na­wia to, że Kohe­let prze­strze­ga przed ogra­ni­cze­niem życia tyl­ko do dobra docze­sne­go, nawet z wyklu­cze­niem pogrze­bu, bo albo taki czło­wiek o nim nie myśli, albo zgi­nie śmier­cią skry­to­bój­czą. Samo takie krót­ko­wzrocz­ne usta­wie­nie jest już pomył­ką. Moż­na urzą­dzić się w docze­sno­ści, a życie prze­grać, bo jest zamknię­te w gra­ni­cach naro­dzin i śmier­ci. Dyna­mizm dobra jest twór­czy i on zosta­je przez Boga nagro­dzo­ny. To dobro pole­ga na reali­zo­wa­niu pro­gra­mu, jaki posia­da Ojciec na każ­dą godzi­nę nasze­go życia. Takie usta­wie­nie spra­wia, że dys­po­nu­je­my nie tyl­ko swy­mi moż­li­wo­ścia­mi, ale i współ­pra­cą z Bogiem i tymi, któ­rzy peł­nią Jego wolę. Jasne uka­za­nie tego znaj­du­je­my w Ewan­ge­lii. Kohe­let przy­go­to­wy­wał do przyj­ścia Jezu­sa i już wów­czas prze­strze­gał, aby nie kon­cen­tro­wać uwa­gi na wła­snych pro­gra­mach, zamknię­tych w docze­sno­ści.
Prze­stro­ga Kohe­le­ta jest aktu­al­na. Dziś wie­lu chrze­ści­jan nasta­wio­nych w swym życiu na mini­ma­lizm zabie­ga tyl­ko o to, aby grze­chu nie popeł­nić. Wyda­je się im, że jeśli niko­go nie zabi­ją, nic nie ukrad­ną, nie przy­się­ga­ją fał­szy­wie, to nie mogą być kara­ni, bo nie ma za co. Jezus jed­nak w wizji Sądu Osta­tecz­ne­go wyraź­nie pod­kre­śla, że potę­pie­nie spo­tka tych, któ­rzy nie czy­ni­li dobra w swo­im śro­do­wi­sku. Nie nakar­mi­li głod­ne­go, nie okry­li nagie­go, nie nawie­dzi­li cho­re­go… Dyna­mizm dobra jest nasta­wio­ny na dzie­le­nie się z inny­mi tym, co posia­da­my. Ich szczę­ście jest naszym szczę­ściem. Naj­mą­drzej­sze wyko­rzy­sta­nie posia­da­nych dóbr pole­ga na prze­ka­za­niu ich potrze­bu­ją­cym.
Życie jest ener­gią twór­czą. Kto tego doświad­czy, ten ani minu­ty nie stra­ci. Potra­fi ją wyko­rzy­stać tak, jak Ojciec nie­bie­ski chce. Zasad­ni­czo jest tyl­ko pięć moż­li­wo­ści wyko­rzy­sta­nia cza­su: odpo­czy­nek, pra­ca, modli­twa, bra­ter­skie spo­tka­nie i cier­pie­nie, któ­re trze­ba zamie­nić na ofia­rę. Kto umie roz­po­znać wolę Ojca w każ­dej minu­cie swe­go życia, żyje w chwi­li obec­nej w wiel­kim poko­ju, wie­dząc, że on pro­cen­tu­je nie tyl­ko na zie­mi, ale i w wiecz­no­ści. Mini­ma­lizm jest poważ­ną cho­ro­bą ducha.
Jeśli dyna­mizm życia zabie­ga tyl­ko o swo­je, daje pozo­ry szczę­ścia, podob­ne do mydla­nej bań­ki, któ­ra pry­ska w jed­nym momen­cie. Milio­ner w chwi­li śmier­ci widzi, jak pry­ska jego bań­ka.

ks. Edward Sta­niek