Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (30)

Zaspokojone pragnienia

Dwa gło­dy drę­czą czło­wie­ka. Jeden to potrze­by cia­ła, dru­gi ducha. Dwa rodza­je pokar­mów są potrzeb­ne do ich zaspo­ko­je­nia. Do życia docze­sne­go trze­ba chle­ba i napo­ju, sma­ku­ją one jak są w ustach, połknię­te już nie mają sma­ku. Jemy, jak dłu­go nam sma­ku­ją. Trze­ba uwa­żać, aby samo sma­ko­wa­nie nie sta­ło się celem jedze­nia. Łakom­stwo może być wadą, któ­ra znie­wa­la. Jedze­nie i picie jest powo­dem wie­lu cho­rób cia­ła i znie­wo­leń ducha. Kohe­let ostro oce­niał tych, któ­rzy kon­cen­tro­wa­li swe życie tyl­ko na jedze­niu lub piciu. Potra­fił napi­sać:
Wszel­ka pra­ca czło­wie­ka dla jego ust, a jed­nak żądza jego nie zaspo­ko­jo­na. Bo czym góru­je mędrzec nad głup­cem? Czym bied­ny, co wie, jak radzić sobie w życiu? Lep­sze jest to, na co oczy patrzą, niż nie zaspo­ko­jo­ne pra­gnie­nie. To rów­nież jest mar­ność i pogoń za wia­trem (Koh 6,7–8).
Nie jest łatwo odpo­wia­dać na posta­wio­ne przez natchnio­ne­go auto­ra pyta­nia. Praw­do­po­dob­nie chce zazna­czyć, że mądry żyje nie tyl­ko dla pokar­mu potrzeb­ne­go dla cia­ła, czy­li ten pokarm mu nie wystar­cza. Głu­pie­mu wystar­cza. Naj­ła­twiej to dostrzec, spo­glą­da­jąc na alko­ho­li­ka. Jego nisz­czy to, co wle­wa do swo­ich ust i rzą­dzą nim kub­ki sma­ko­we, owo pra­gnie­nie alko­ho­lu, któ­re­go nie może zaspo­ko­ić. Mądry takim znie­wo­le­niom nie ule­ga.
Cie­ka­we jest rów­nież pod­kre­śle­nie, czym bied­ny góru­je nad głu­pim? Kohe­let zazna­cza, że bied­ny wie, jak sobie radzić w życiu. Św. Hie­ro­nim pisząc wyja­śnie­nie tej Księ­gi zazna­cza, że autor natchnio­ny ma na uwa­dze owych bied­nych, któ­rzy w Ewan­ge­lii są nazwa­ni bło­go­sła­wio­ny­mi. To ci, któ­rzy żyją zaufa­niem Bogu i potra­fią się cie­szyć tym, co jest koniecz­ne do życia. Oni góru­ją nad głu­pi­mi.
Kohe­let wzy­wa do życia w opar­ciu o realizm tego, co jest, a nie na fali pra­gnień, któ­re są nie­ustan­nie nie­na­sy­co­ne. Ich się nie da zaspo­ko­ić. Kto jest nasta­wio­ny na ich kar­mie­nie, nie zazna szczę­ścia. Życie jest pięk­ne w tym, co jest. Trze­ba się na tym zatrzy­mać i odkryć wie­le wymia­rów tego pięk­na. Wte­dy ono kar­mi ser­ce, a wyci­sza pra­gnie­nia zwią­za­ne z jedze­niem i piciem. Pokarm praw­dzi­we­go pięk­na kar­mi ducha i wypeł­nia ser­ce szczę­ściem. Jeśli jed­nak i to pięk­no odczy­tu­je­my jedy­nie w wymia­rze docze­snym, to i ono prze­mi­ja. Kohe­let pisze zatem: To rów­nież jest mar­ność.
Kohe­let pod­pro­wa­dza do pyta­nia: Kim jest czło­wiek? Zazna­cza przy tym, że odpo­wiedź na nie jest moż­li­wa tyl­ko wte­dy, gdy czło­wiek usły­szy ją od Boga.
To, co jest, zosta­ło już daw­no nazwa­ne, i posta­no­wio­no, czym ma być czło­wiek: toteż nie może on z tym się pra­wo­wać, któ­ry moc­niej­szy jest od nie­go. Bo im wię­cej przy tym słów, tym więk­sza mar­ność: co czło­wie­ko­wi z tego przyj­dzie? (Koh 6,10–11).
Bóg wie, po co stwo­rzył każ­de­go czło­wie­ka. Pisze o tym Kohe­let w sło­wach: To co jest, zosta­ło już daw­no nazwa­ne. Stwór­ca dając nam imię okre­śla, kim jeste­śmy i do cze­go jeste­śmy Mu potrzeb­ni. Szu­ka­nie odpo­wie­dzi na pyta­nie, po co Bóg mnie stwo­rzył? – jest zada­niem każ­de­go czło­wie­ka, bo jak dłu­go jej nie zna, to się sza­mo­ce i nie wie, po co żyje na świe­cie.
Św. Augu­styn to poszu­ki­wa­nie, o któ­rym pisze Kohe­let, ujął krót­ko: „Nie­spo­koj­ne jest ser­ce czło­wie­ka, dopó­ki nie spo­cznie w Bogu”.
Czy­ta­jąc Kohe­le­ta nie­ustan­nie trze­ba mieć na uwa­dze jego pod­sta­wo­we pyta­nie: czym się róż­ni czło­wiek mądry od głu­pie­go? Jeśli tego pyta­nia zabrak­nie, to wie­le jego tek­stów jest nie­ja­snych. W roz­wa­ża­niu Pisma Świę­te­go jest rów­nież waż­ne dru­gie pyta­nie: Co Bóg mówi dziś do mnie? Tym się róż­ni czy­ta­nie Pisma Świę­te­go od innych czy­tań. W nich zawsze kon­cen­tru­je­my się na pyta­niu: co autor napi­sał? Przy Piśmie Świę­tym trze­ba jesz­cze mieć na uwa­dze to dru­gie pyta­nie: co Bóg teraz przez te sło­wa mówi do mnie?

ks. Edward Sta­niek