Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

II Światowy Kongres Bożego Miłosierdzia

Świadectwa Bożego Miłosierdzia

Jak bar­dzo kult Boże­go Miło­sier­dzia roz­prze­strze­nił się na cały świat, moż­na było prze­ko­nać się, uczest­ni­cząc w II Świa­to­wym Kon­gre­sie Boże­go Miło­sier­dzia, któ­ry odby­wał się od 1 do 5 paź­dzier­ni­ka w Kra­ko­wie. Oprócz cen­nych homi­lii i wykła­dów, wysłu­chać moż­na było wie­lu świa­dectw ludzi pocho­dzą­cych z całe­go świa­ta, a mówią­cych o tym, co Boże Miło­sier­dzie zdzia­ła­ło w ich życiu. 
Kościół na wła­sność
Ks. abp Tade­usz Kon­dru­sie­wicz, wyznał, że sam przy­czy­nił się do ura­to­wa­nia pierw­sze­go obra­zu Pana Jezu­sa Miło­sier­ne­go. Kościół, w któ­rym był po woj­nie prze­cho­wy­wa­ny obraz, miał być zamie­nio­ny w skład sia­na. Wów­czas, co pięć lat do Ostrej Bra­my przy­jeż­dża­li czci­cie­le Boże­go Miło­sier­dzia i pro­si­li o wol­ność, przede wszyst­kim tę reli­gij­ną, któ­ra – jak pod­kre­ślił ks. abp Kon­dru­sie­wicz – jest pod­sta­wą wszel­kiej wol­no­ści.
Obec­nie hie­rar­cha pra­cu­je na Bia­ło­ru­si. – Kult Boże­go Miło­sier­dzia w tym kra­ju bar­dzo moc­no się roz­wi­ja. Mogę powie­dzieć, że nie ma na Bia­ło­ru­si kościo­ła, w któ­rym nie było­by obra­zu Pana Jezu­sa Miło­sier­ne­go i nie była­by odma­wia­na Koron­ka do Boże­go Miło­sier­dzia. Czę­sto – zwłasz­cza ludzie mło­dzi – gro­ma­dzą się o godz. 15 w świą­ty­niach na tej pięk­nej modli­twie – mówił hie­rar­cha. – Jesz­cze nie­daw­no na Bia­ło­ru­si pra­co­wa­ło zale­d­wie 50 kapła­nów, a dziś mamy ich już 460! W samym Miń­sku są już 4 kościo­ły, 4 kapli­ce, a ostat­nio otrzy­ma­li­śmy 7 pla­ców pod budo­wę nowych kościo­łów – dodał, pod­kre­śla­jąc, że to wszyst­ko jest łaską Boże­go Miło­sier­dzia.
Ks. abp Kon­dru­sie­wicz opo­wie­dział tak­że nie­zwy­kle wzru­sza­ją­cą histo­rię odzy­ska­nia tzw. Czer­wo­ne­go Kościo­ła w Miń­sku po pro­ce­sji eucha­ry­stycz­nej w uro­czy­stość Boże­go Miło­sier­dzia. – Pamię­tam jak w 1990 r. zor­ga­ni­zo­wa­li­śmy przy tym koście­le pro­ce­sję. Było to w dzień, w któ­rym Pan Jezus pro­sił o usta­no­wie­nie Świę­ta Boże­go Miło­sier­dzia. Już czte­ry dni póź­niej otrzy­ma­li­śmy wia­do­mość, że ten kościół otrzy­mu­je­my na wła­sność. Tak wła­śnie dzia­ła Boże Miło­sier­dzie – przy­po­mniał ze wzru­sze­nie­niem.
Jezus moim „Sze­fem”
Cre­scen­tia Ander­son, nie­gdyś urzęd­nicz­ka z Papui Nowej Gwi­nei, obec­nie jest apo­stoł­ką Boże­go Miło­sier­dzia. – Jezus jest moim „Sze­fem” – pod­kre­śli­ła. Kobie­ta nie­zwy­kle kocha św. s. Fau­sty­nę i uwa­ża, że zawdzię­cza jej życie. – Przed laty byłam w Sta­nach Zjed­no­czo­nych. Piel­grzy­mo­wa­łam do sank­tu­arium Miło­sier­dzia Boże­go w Stock­bri­ge w sta­nie Mas­sa­chu­setts. Kie­dy chcia­łam się tam dostać, wsia­dłam do tak­sów­ki, a jej kie­row­ca wło­żył moje baga­że do środ­ka auta. Nagle usły­sza­łam pięk­ny głos kobie­ty, któ­ry ostrzegł mnie, że jeśli poja­dę z tym czło­wie­kiem to stra­cę życie. Od razu posłu­cha­łam i choć męż­czy­zna obni­żył koszt dojaz­du na miej­sce, powie­dzia­łam, że nie mam tyle pie­nię­dzy i ode­szłam. Na miej­sce doje­cha­łam auto­bu­sem. Jestem prze­ko­na­na, że to św. s. Fau­sty­na oca­li­ła mnie od nie­szczę­ścia. Dziś jestem apo­stoł­ką Boże­go Miło­sier­dzia. Jeż­dżę po całym świe­cie i mówię ludziom o św. s. Fau­sty­nie, o Bożym Miło­sier­dziu. Wiem, że w moim życiu wyda­rzył się cud, że zawdzię­czam go s. Fau­sty­nie. Do koń­ca życia będę jej wdzięcz­na. Już dru­gi raz przy­by­łam do Kra­ko­wa do Sank­tu­arium Boże­go Miło­sier­dzia. Tu czu­ję się jak w Nie­bie – wyzna­ła Cre­scen­tia Ander­son.
Cudow­nie oca­lo­ny
Muhi­ma Hqta­mun­gu Guy przy­je­chał do Kra­ko­wa z Gomy w Kon­go. Opo­wia­dał, że w jego kra­ju kult Boże­go Miło­sier­dzia roz­wi­ja się bar­dzo szyb­ko, a do modli­twy włą­cza­ją się przede wszyst­kim mło­dzież i dzie­ci. – W swo­im życiu doświad­czy­łem dzia­ła­nia Miło­sier­ne­go Jezu­sa, któ­ry nie tyl­ko prze­ba­cza grze­chy, ale i leczy cho­ro­by. Nie­gdyś zacho­ro­wa­łem na mala­rię mózgo­wą. Przez wie­le dni byłem w śpiącz­ce. Dzię­ki Bogu powró­ci­łem jed­nak do zdro­wia, cho­ciaż leka­rze nie dawa­li szans, że kie­dyś wyzdro­wie­ję. Moja rodzi­na i przy­ja­cie­le, a tak­że wspól­no­ta para­fial­na, przez cały ten czas modli­li się o cud uzdro­wie­nia. Dzię­ki tej modli­twie Bóg przy­wró­cił mnie do zdro­wia – wspo­mi­nał.
Ks. Jerzy Kotwa SAC, misjo­narz od lat pra­cu­ją­cy w Rwan­dzie pod­kre­ślił, że kult Boże­go Miło­sier­dzia bar­dzo inten­syw­nie roz­wi­ja się na Czar­nym Lądzie, gdyż Afry­ka, tar­ga­na woj­na­mi i kon­flik­ta­mi, nęka­na przez głód oraz cho­ro­by otrzy­mu­je dzię­ki Boże­mu Miło­sier­dziu anti­do­tum na rany i trau­my oraz nadzie­ję, że jest w sta­nie się z nich podźwi­gnąć. – Miło­sier­dzie Boże tra­fia w sed­no ich potrzeb ducho­wych – wyja­śniał misjo­narz.
– W Rwan­dzie pra­wie nie ma kościo­ła, w któ­rym nie było­by obra­zu Pana Jezu­sa Miło­sier­ne­go, a apo­sto­ła­mi, któ­rzy sze­rzą orę­dzie, prze­ka­za­ne przez św. s. Fau­sty­nę, są ludzie świec­cy – dodał.
Pal­lo­tyn wyznał, że on sam w cza­sie ludo­bój­czej woj­ny w Rwan­dzie trzy razy w spo­sób cudow­ny został oca­lo­ny. Jest głę­bo­ko prze­ko­na­ny, że sta­ło się tak, gdyż odma­wiał Koron­kę do Miło­sier­dzia Boże­go.
Uwol­ni­ła się od nie­na­wi­ści
Hele­na Muhi­ma z Kon­ga, 72-let­nia mat­ka sze­ścior­ga dzie­ci i bab­cia sze­ściu wnu­ków, była żoną zna­ne­go poli­ty­ka. Mąż zaczął zdra­dzać ją z jej kuzyn­ką, któ­ra w koń­cu sta­ła się współ­uczest­nicz­ką jego otru­cia. Dłu­gie lata Hele­na zma­ga­ła się z nie­na­wi­ścią i nie potra­fi­ła wyba­czyć. Zwią­za­ła się z pew­nym męż­czy­zną i z tego związ­ku poczę­ło się dziec­ko, któ­re­mu jed­nak nie pozwo­lo­no się uro­dzić. – Wsty­dzi­łam się, że jestem w cią­ży, więc zabi­łam swo­je dziec­ko – wyzna­ła.
Pew­ne­go dnia kobie­ta uczest­ni­czy­ła w reko­lek­cjach i tam zro­zu­mia­ła, że nie potra­fi prze­ba­czyć. Dzię­ki Boże­mu Miło­sier­dziu uwol­ni­ła się od nie­na­wi­ści, poje­cha­ła do swej kuzyn­ki i na kola­nach pro­si­ła ją o prze­ba­cze­nie. Swo­je życie zawie­rzy­ła Bogu i poświę­ci­ła się sze­rze­niu kul­tu Boże­go Miło­sier­dzia.
Męż­czy­zna w bie­li
Albań­czyk Zug Karol Spen­ca prze­żył w 1991 r. cięż­ki wypa­dek samo­cho­do­wy w Buł­ga­rii. Samo­chód, któ­rym kie­ro­wał, sto­czył się w 300-metro­wą prze­paść. Ura­to­wał go nie­zna­ny męż­czy­zna, ubra­ny na bia­ło. Rok póź­niej Spen­ca został powo­ła­ny do woj­ska. W Jugo­sła­wii toczy­ła się woj­na, więc bła­gał Boga, żeby go przed tym uchro­nił, gdyż nie wyobra­żał sobie, że mógł­by zabić czło­wie­ka. – Któ­rejś nocy usły­sza­łem kate­go­rycz­ne pole­ce­nie – jakiś głos mówił mi, że mam poje­chać do Pol­ski. Posłu­cha­łem i od wie­lu lat tu miesz­kam – mówił.
W Pol­sce któ­re­goś dnia, gdy on, muzuł­ma­nin, udał się do kościo­ła, zoba­czył obraz Jezu­sa Miło­sier­ne­go. Roz­po­znał w nim czło­wie­ka, któ­ry ura­to­wał go z wypad­ku w Buł­ga­rii. Zug Spen­ca przy­jął Chrzest, uczy­ni­ła to tak­że jego żona, któ­ra tak jak on, wcze­śniej była muzuł­man­ką. Cała rodzi­na obec­nie miesz­ka w Pol­sce. – Dziś, na cześć Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II, noszę imię Karol. Dzię­ki Boże­mu Miło­sier­dziu nawró­ci­łem się i sta­łem się chrze­ści­ja­ni­nem. Jestem szczę­śli­wym czło­wie­kiem – wyznał.
Zada­nie dla Pola­ków
Kustosz Sank­tu­arium Boże­go Miło­sier­dzia w Kra­ko­wie-Łagiew­ni­kach ks. bp Jan Zając pod­kre­ślił: – To, co prze­ży­li­śmy w Łagiew­ni­kach, to dla nas wyzwa­nie, ale rów­nież zada­nie, żeby­śmy nie tyl­ko się zachwy­ca­li, ale żeby­śmy ubo­ga­ce­ni tymi zna­ka­mi szli do dru­gie­go czło­wie­ka. Orę­dzie Boże­go Miło­sier­dzia zosta­ło prze­ka­za­ne sio­strze Fau­sty­nie w Kra­ko­wie. Sta­ło się to jed­nak nie po to, żeby­śmy się zachwy­ca­li sobą i mówi­li, jacy to jeste­śmy waż­ni. To jest zobo­wią­za­nie i strasz­li­wa odpo­wie­dzial­ność, żeby­śmy to nabo­żeń­stwo, tę miłość miło­sier­ną roz­no­si­li tam, gdzie jesz­cze nie dosta­ła się Ewan­ge­lia Miło­sier­dzia, tam gdzie nie dotar­ło sło­wo o miło­ści miło­sier­nej Boga. To wiel­ki znak, po to, byśmy bra­li się do robo­ty i to miło­sier­dzie roz­no­si­li. To jest nasze zada­nie. Takie zada­nie zosta­wił nam bł. Jan Paweł II. Bądź­cie świad­ka­mi Miło­sier­dzia. Roz­no­ście ogień miło­sier­dzia na cały świat, bo tyl­ko w Miło­sier­dziu Boga świat znaj­dzie szczę­ście, a czło­wiek pokój.

Mał­go­rza­ta Pabis
fot. Mie­czy­sław Pabis

Świa­dec­two zwią­za­ne z World Pray­er for Life (Świa­to­wą Kru­cja­tą Modli­twy w Obro­nie Życia) zło­żył dr inż. Anto­ni Zię­ba (tekst tego wystą­pie­nia opu­bli­ku­je­my w następ­nym nume­rze „Źró­dła).