Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY TYDZIEŃ ZWYKŁY 24–29 X 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 8,12–17; Łk 13,10–17

Jezus nauczał w sza­bat w jed­naj z syna­gog. A była tam kobie­ta, któ­ra od osiem­na­stu lat mia­ła ducha nie­mo­cy: była pochy­lo­na i w żaden spo­sób nie mogła się wypro­sto­wać. Gdy Jezus ją zoba­czył, przy­wo­łał ją i rzekł do niej: „Nie­wia­sto, jesteś wol­na od swej nie­mo­cy”… Lecz prze­ło­żo­ny syna­go­gi, obu­rzo­ny tym, że Jezus w sza­bat uzdro­wił, rzekł do ludu: „Jest sześć dni, w któ­re nale­ży pra­co­wać. W te więc przy­chodź­cie i lecz­cie się…”.
Kobie­ta cier­pia­ła przez osiem­na­ście lat. Osiem­na­ście to trzy razy po sześć – „peł­nia (trzy) nie­do­sko­na­ło­ści” (sześć), czy­li szcze­gól­ne nagro­ma­dze­nie bra­ku, nie­moż­no­ści, nie­speł­nie­nia. I tak udrę­czo­na wresz­cie spo­ty­ka Jezu­sa, któ­ry przy­wo­łu­je ją do sie­bie i uwal­nia. W jed­nej chwi­li pozby­ła się wszyst­kich dole­gli­wo­ści. Cier­pli­wie cze­ka­ła i cią­gle przy­cho­dzi­ła do syna­go­gi. I stał się ocze­ki­wa­ny cud. Nie rezy­gnuj­my, gdy­by ocze­ki­wa­ny przez nas cud dziś jesz­cze się nie zda­rzył.

WTOREK:
Rz 8,18–25; Łk 13,18–21

Jezus mówił: „Do cze­go podob­ne jest kró­le­stwo Boże i z czym mam je porów­nać? Podob­ne jest do ziarn­ka gor­czy­cy, któ­re ktoś wziął i posa­dził w swo­im ogro­dzie. Wyro­sło i sta­ło się wiel­kim drze­wem, tak że pta­ki powietrz­ne gnieź­dzi­ły się na jego gałę­ziach”. I mówił dalej: „Z czym mam porów­nać kró­le­stwo Boże? Podob­ne jest do zaczy­nu, któ­ry pew­na kobie­ta wzię­ła i wło­ży­ła w trzy mia­ry mąki, aż wszyst­ko się zakwa­si­ło”.
Kró­le­stwo Boże roz­wi­ja się mocą Boże­go dyna­mi­zmu. Dla­te­go podob­ne jest do ziar­na gor­czy­cy, któ­re nosi w sobie życio­daj­ne siły. I roz­ra­sta się obej­mu­jąc bez wyjąt­ku wszyst­ko, co skła­da się na ludz­kie życie. Dla­te­go podob­ne jest do zaczy­nu, któ­ry osta­tecz­nie wchła­nia wszyst­ko, co jest w naczy­niu. W nas winien dzia­łać dyna­mizm pły­ną­cy z Boga same­go – to Jego łaska. I w nas musi wszyst­ko być pod­da­ne wpły­wom łaski. Od nas zale­ży, czy zechce­my zapro­sić Boga we wszyst­kie swe spra­wy.

ŚRODA:
Rz 8,26–30; Łk 13,22–30

Raz zapy­tał Go ktoś: „Panie, czy tyl­ko nie­licz­ni będą zba­wie­ni?”. On rzekł do nich: „Usi­łuj­cie wejść przez cia­sne drzwi; gdyż wie­lu, powia­dam wam, będzie chcia­ło wejść, a nie będą mogli. Sko­ro Pan domu wsta­nie i drzwi zamknie, wów­czas sto­jąc na dwo­rze, zacznie­cie koła­tać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam; lecz On wam odpo­wie: Nie wiem, skąd jeste­ście… Odstąp­cie ode Mnie wszy­scy dopusz­cza­ją­cy się nie­spra­wie­dli­wo­ści”.
Jeśli pra­gnie­my trwać w obec­no­ści Boga, musi­my być przy­go­to­wa­ni na przej­ście przez cia­sne drzwi. Ozna­cza to, że już teraz war­to zdo­być umie­jęt­ność prze­cho­dze­nia przez nie. Bo jeśli­by­śmy sta­nę­li w drzwiach nie­ba, cią­gnąc za sobą roz­ma­ite przy­wią­za­nia, nie będzie­my w sta­nie prze­kro­czyć tego świę­te­go pro­gu, za któ­rym cze­ka nasz Stwór­ca. Nie spo­sób wcią­gnąć tam z sobą całe­go baga­żu nie­roz­wią­za­nych spraw, krę­pu­ją­cych wię­zów, dóbr waż­nych jedy­nie w docze­sno­ści.

CZWARTEK:
Rz 8,31b–39; Łk 13,31–35

Jeru­za­lem, Jeru­za­lem! Ty zabi­jasz pro­ro­ków i kamie­nu­jesz tych, któ­rzy do cie­bie są posła­ni. Ile razy chcia­łem zgro­ma­dzić two­je dzie­ci, jak ptak swo­je pisklę­ta pod skrzy­dła, a nie chcie­li­ście. Oto dom wasz tyl­ko dla was pozo­sta­nie. Albo­wiem powia­dam wam, nie ujrzy­cie Mnie, aż nadej­dzie czas, gdy powie­cie: „Bło­go­sła­wio­ny ten, któ­ry przy­cho­dzi w imię Pań­skie”.
Świę­te mia­sto, gdzie Bóg miesz­kał w swej świą­ty­ni, zamknę­ło się wobec naj­więk­szej łaski, nie roz­po­zna­ło obec­no­ści Mesja­sza. A prze­cież taki był sens ist­nie­nia tego mia­sta: przy­jąć Mesja­sza i uka­zać Go świa­tu. Tym­cza­sem mia­sto nie speł­ni­ło swe­go zada­nia. Nie tyl­ko czło­wiek, tak­że naród ma zada­nie do speł­nie­nia. I każ­da ludz­ka spo­łecz­ność ma swo­je powo­ła­nie. Czy rozu­miem powo­ła­nie swo­je­go śro­do­wi­ska?

PIĄTEK:
Ef 2,19–22; Łk 6,12–16

W tym cza­sie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić i całą noc spę­dził na modli­twie do Boga. Z nasta­niem dnia przy­wo­łał swo­ich uczniów i wybrał spo­śród nich dwu­na­stu, któ­rych też nazwał apo­sto­ła­mi… Zszedł z nimi na dół i zatrzy­mał się na rów­ni­nie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wiel­kie mnó­stwo ludu… Przy­szli oni, aby Go słu­chać i zna­leźć uzdro­wie­nie ze swych cho­rób.
Jed­na z waż­niej­szych decy­zji Zba­wi­cie­la: wybór dwu­na­stu apo­sto­łów, naj­bliż­szych współ­pra­cow­ni­ków. Tę decy­zję poprze­dzi­ła cało­noc­na modli­twa. Czy Syn Boży musiał się modlić? Przede wszyst­kim nam chciał poka­zać, że nasze decy­zje muszą wyra­stać z fun­da­men­tu modli­twy. Nie mogą – szcze­gól­nie jeśli doty­czą istot­nych spraw nasze­go życia – wyra­stać z naszych ambi­cji, przy­wią­zań, wygod­nic­twa czy samo­wo­li. Nasze decy­zje będą słusz­ne, o ile czer­pać będą z Boga.

SOBOTA:
Rz 11,1–2a.11–12.25–29
Łk 14,1.7–11

Jeśli cię kto zapro­si na ucztę, nie zaj­muj pierw­sze­go miej­sca, by cza­sem ktoś zna­ko­mit­szy od cie­bie nie był zapro­szo­ny przez nie­go. Wów­czas przyj­dzie ten, kto was obu zapro­sił, i powie ci: „Ustąp temu miej­sca”. I musiał­byś ze wsty­dem zająć ostat­nie miej­sce. Lecz gdy będziesz zapro­szo­ny, idź i usiądź na ostat­nim miej­scu. Wte­dy przyj­dzie gospo­darz i powie ci: „Przy­ja­cie­lu, prze­siądź się wyżej”.
Nie wierz­my, że łok­cie i tupet sta­no­wią naj­lep­szy spo­sób roz­wią­zy­wa­nia naszych spraw. Nawet gdy­by nas ktoś o tym prze­ko­ny­wał, gdy­by taką dro­gę pod­po­wia­da­ło doświad­cze­nie wyro­słe z obser­wa­cji oto­cze­nia. Bo kie­dyś łok­cie nie­uchron­nie osłab­ną, a tupet wobec upły­wu lat utra­ci swój impet. Pozo­stać może jedy­nie siła ducha. O ile wcze­śniej roz­wi­nę­ła się w naszym ser­cu.

ks. Roman Sła­weń­ski