Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (31)

Znaki mądrości

Tyl­ko ten, kto wie kim jest i jaki jest cel jego życia, ma wła­ści­we spoj­rze­nie na wszyst­ko, co go ota­cza i po co wycią­ga rękę. Jeśli nie wie kim jest, się­ga po to, co mu szko­dzi. Kohe­let ujmu­je to kon­kret­nie i odsła­nia kil­ka waż­nych wymia­rów życia mądre­go czło­wie­ka.
A któż to wie, co w życiu dobre dla czło­wie­ka, dopó­ki liczy mar­ne dni swe­go życia, któ­re jak­by cień prze­pę­dza? Bo kto oznaj­mi czło­wie­ko­wi, co potem będzie pod słoń­cem? Lep­sze jest dobre imię niż won­ne olej­ki, a dzień śmier­ci niż dzień uro­dze­nia. Lepiej jest iść do domu żało­by, niż iść do domu wese­la, bo w tam­tym jest koniec każ­de­go czło­wie­ka, i czło­wiek żyją­cy bie­rze to sobie do ser­ca. Lep­szy jest smu­tek niż śmiech, bo przy smut­nym obli­czu ser­ce jest dobre. Ser­ce mędr­ców jest w domu żało­by, a ser­ce głup­ców w domu wese­la (Koh 6,12–7,4).
Pierw­szym zna­kiem mądro­ści w ser­cu czło­wie­ka jest, według Kohe­le­ta, tro­ska o jego dobre imię. Ten, komu zale­ży na swym auto­ry­te­cie, zosta­wia potom­nym swe imię jako skarb nale­żą­cy do tra­dy­cji. Ten skarb jest do dys­po­zy­cji tych, któ­rzy go zna­ją. Kohe­let pisze, że dobra sła­wa jest cen­niej­sza niż pach­ną­cy i dro­go­cen­ny ole­jek. Ole­jek, nawet naj­droż­szy, wie­trze­je, dobre imię nie wie­trze­je nigdy, nawet jeśli zło usi­łu­je go wyma­zać z pamię­ci lub znie­sła­wić.
Dru­gim zna­kiem jest godzi­na śmier­ci, bo w niej mądry wie, jak wie­le w swym życiu się nauczył, jaki skarb mądro­ści zdo­był. W godzi­nie naro­dzin nic nie wie, nawet o gra­mie mądro­ści nie ma mowy. Stoi na star­cie. Śmierć jest fini­szem. Podej­ście do śmier­ci jako dnia dzięk­czy­nie­nia za wyko­rzy­sta­ne życie jest zna­kiem mądro­ści czło­wie­ka. Mądrość bowiem spra­wia, że ten, kto ją posia­da wyko­rzy­stu­je każ­dą godzi­nę. Jest do śmier­ci przy­go­to­wa­ny. Liczy się z nią w każ­dym momen­cie.
Trze­cim zna­kiem jest doce­nie­nie wszyst­kich prze­żyć zwią­za­nych z cier­pie­niem i roz­sta­niem. One pozwa­la­ją uchwy­cić har­mo­nię w ser­cu i kro­czyć dro­gą praw­dy. Kto szu­ka tyl­ko zaba­wy, żyje w kadzi­dle nar­ko­ty­ków, któ­re są świa­tem ilu­zji, a nie praw­dy. Mądry zna war­tość cza­su zaba­wy i umie w niej uczest­ni­czyć, ale wie, że bli­żej praw­dy jest wśród ludzi dotknię­tych bólem. Mądry jest na pogrze­bie i przy tych, któ­rzy pła­czą. Głu­pi ucie­ka od takie­go towa­rzy­stwa i szu­ka jedy­nie tych, któ­rym sma­ku­je zaba­wa.
Jasne usta­wie­nie przez Kohe­le­ta wykład­ni­ków mądro­ści wzy­wa do reflek­sji nad naszym podej­ściem do życia oraz nad podej­ściem nasze­go śro­do­wi­ska. Trze­ba według tych trzech wykład­ni­ków roz­po­znać, ilu ludzi mądrych jest bli­sko nas, a ilu głu­pich. Tu nie ma nic do ukry­wa­nia. Praw­da poma­ga odna­leźć się w reali­zmie życia. Trze­ba wie­dzieć, z kim mamy do czy­nie­nia, bo dziś śro­do­wi­sko i jego pre­sja odgry­wa w życiu donio­słą rolę. Czło­wiek mądry jest wol­ny od naci­sków opi­nii swe­go śro­do­wi­ska, głu­pi ule­ga im i łopo­ce, zgod­nie z ich życze­nia­mi, jak cho­rą­giew na wie­trze.
Jeste­śmy świad­ka­mi nisz­cze­nia auto­ry­te­tów. To pro­gram reali­zo­wa­ny na wiel­ką ska­lę. Wszy­scy ludzie mają­cy auto­ry­tet są usu­wa­ni na mar­gi­nes. Trze­ba o tym wie­dzieć i nie nale­ży się dzi­wić. Bóg chce, aby każ­dy miał swój auto­ry­tet, zdo­by­ty na dro­dze reali­zo­wa­nia Jego woli. U Boga auto­ry­tet liczy się nie tyl­ko na zie­mi, ale i w wiecz­no­ści.
Podej­ście do śmier­ci jako egza­mi­nu z mądro­ści też jest zama­zy­wa­ne. W śmier­ci szu­ka się sen­sa­cji. Przez to odwra­ca się uwa­gę od tego trud­ne­go i ostat­nie­go na zie­mi egza­mi­nu z mądro­ści. Kto żyje sen­sa­cją, ten jej nie­ustan­nie potrze­bu­je. Po dwu, trzech dniach cze­ka już na kolej­ną. Ale tak żyją głu­pi. Mądrzy nie zatrzy­mu­ją się na sen­sa­cji, oni trak­tu­ją śmierć jako lek­cję życia.

ks. Edward Sta­niek