Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY PIERWSZY TYDZIEŃ ZWYKŁY 31 X – 5 XI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Rz 11,29–36; Łk 14,12–14

Gdy wyda­jesz obiad albo wie­cze­rzę, nie zapra­szaj swo­ich przy­ja­ciół ani bra­ci, ani krew­nych, ani zamoż­nych sąsia­dów, aby cię i oni nawza­jem nie zapro­si­li, i miał­byś odpła­tę. Lecz kie­dy urzą­dzasz przy­ję­cie, zaproś ubo­gich, ułom­nych, chro­mych i nie­wi­do­mych, A będziesz szczę­śli­wy, ponie­waż nie mają czym się tobie odwdzię­czyć; odpła­tę bowiem otrzy­masz przy zmar­twych­wsta­niu spra­wie­dli­wych.
Czyż­by Jezus był prze­ciw­ni­kiem uro­czy­stych spo­tkań rodzin­nych, towa­rzy­skich lub sąsiedz­kich? Bynaj­mniej nie potę­pia tych chwil, któ­re spę­dzo­ne wspól­nie umac­nia­ją wza­jem­ne wię­zi mię­dzy ludź­mi. Nie ganił też ucztu­ją­cych w Kanie Gali­lej­skiej. Zwra­ca jed­nak uwa­gę na nie­bez­pie­czeń­stwo, jakim jest inte­re­sow­ność, któ­ra może prze­nik­nąć tak głę­bo­ko nasze życie, iż nawet spo­tka­nie przy sto­le słu­ży ukry­tym zamia­rom.

WTOREK:
Ap 7,2–4.9–14; 1 J 3,1–3; Mt 5,1–12a
UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

Bło­go­sła­wie­ni ubo­dzy w duchu, albo­wiem do nich nale­ży kró­le­stwo nie­bie­skie. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy się smu­cą, albo­wiem oni będą pocie­sze­ni. Bło­go­sła­wie­ni cisi, albo­wiem oni na wła­sność posią­dą zie­mię. Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy łak­ną i pra­gną spra­wie­dli­wo­ści, albo­wiem oni będą nasy­ce­ni. Bło­go­sła­wie­ni miło­sier­ni… Bło­go­sła­wie­ni czy­ste­go ser­ca… Bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy cier­pią prze­śla­do­wa­nie dla spra­wie­dli­wo­ści…
Bło­go­sła­wień­stwa to obiet­ni­ce. Któż nie słu­cha obiet­nic z naj­więk­szym zain­te­re­so­wa­niem? Od nie­mal dwóch tysię­cy lat chrze­ści­ja­nie słu­cha­ją obiet­nic Syna Boże­go, a jed­nak wyda­je się, że wie­lu pozo­sta­je w wyraź­nym dystan­sie, zacho­wu­jąc wyczu­wal­ne nie­do­wie­rza­nie Jego sło­wom. Tym­cza­sem Zba­wi­ciel zawsze dotrzy­my­wał sło­wa i nadal dotrzy­mu­je. Gdy dziś do nas kie­ru­je swe bło­go­sła­wień­stwa-obiet­ni­ce, z pew­no­ścią i wobec nas dotrzy­ma sło­wa. Uwierz­my.

ŚRODA:
Mdr 3,1–6.9; 2 Kor 4,14–5,1; J 14,1–6
Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych

Niech się nie trwo­ży ser­ce wasze. Wie­rzy­cie w Boga? I we Mnie wierz­cie. W domu Ojca mego jest miesz­kań wie­le. Gdy­by tak nie było, to bym wam powie­dział. Idę prze­cież przy­go­to­wać wam miej­sce.
Dom Ojca w nie­bie – tam jest przy­go­to­wa­ne dla nas miesz­ka­nie. To tam jest naj­wła­ściw­szy adres nasze­go sta­łe­go poby­tu. Nie wol­no o nim zapo­mnieć, trze­ba go potrak­to­wać cał­kiem na serio. Bo ten adres nie jest meta­fo­rą ku pokrze­pie­niu serc. To sło­wo kolej­nej obiet­ni­cy Jezu­sa i war­to pro­stą wia­rą je przy­jąć. War­to myśleć z miło­ścią o tym domu, o tych, któ­rzy tam już zaję­li swe miej­sce; o tych, któ­rzy wciąż do nie­go zmie­rza­ją, mimo że prze­kro­czy­li już gra­ni­cę śmier­ci. Myśleć z miło­ścią o domu Ojca…

CZWARTEK:
Rz 14,7–12; Łk 15,1–10

Albo jeśli jakaś kobie­ta mając dzie­sięć drachm, zgu­bi jed­ną drach­mę, czyż nie zapa­la świa­tła, nie wymia­ta domu i nie szu­ka sta­ran­nie, aż ją znaj­dzie? A zna­la­zł­szy ją, spra­sza przy­ja­ciół­ki i mówi: „Ciesz­cie się ze mną, bo zna­la­złam drach­mę, któ­rą zgu­bi­łam”. Tak samo powia­dam wam, radość powsta­je u anio­łów Bożych z jed­ne­go grzesz­ni­ka, któ­ry się nawra­ca.
Kobie­ta chwy­ta­jąc za mio­tłę wciąż ma nadzie­ję odna­leźć zgu­bio­ną drach­mę. Się­ga po świa­tło – dodat­ko­we świa­tło, by odzy­skać swój skarb. Może to banal­ne spo­strze­że­nie, ale trze­ba powie­dzieć: owa kobie­ta zro­zu­mia­ła, że utra­ci­ła coś waż­ne­go. W sfe­rze ducha tym­cza­sem moż­na utra­cić coś szcze­gól­nie cen­ne­go i nawet tego nie zauwa­żyć. Gdy zabrak­nie spo­koj­nej reflek­sji moż­na nie zauwa­żyć, że gdzieś zgu­bi­ła się pra­wość, szla­chet­ność, bez­in­te­re­sow­ność, radość życia…

PIĄTEK:
Rz 15,14–21; Łk 16,1–8

Rząd­ca przy­wo­łał do sie­bie każ­de­go z dłuż­ni­ków swe­go pana i zapy­tał pierw­sze­go: „Ile jesteś winien moje­mu panu?”. Ten odpo­wie­dział: „Sto beczek oli­wy”. On mu rzekł: „Weź swo­je zobo­wią­za­nie, sia­daj pręd­ko i napisz pięć­dzie­siąt…”. Pan pochwa­lił nie­uczci­we­go rząd­cę, że roz­trop­nie postą­pił. Bo syno­wie tego świa­ta roz­trop­niej­si są w sto­sun­kach z ludź­mi podob­ny­mi sobie niż syno­wie świa­tła.
Syno­wie tego świa­ta zgod­nie ze swo­im upodo­ba­niem i wła­ści­wą sobie zapo­bie­gli­wo­ścią gro­ma­dzą dobra tego świa­ta. A syno­wie świa­tło­ści win­ni tak­że zgod­nie z upodo­ba­niem i nie mniej­szą zapo­bie­gli­wo­ścią gro­ma­dzić dobra ducho­we. Dobra tego świa­ta łączą czło­wie­ka z docze­sno­ścią. Dobra ducho­we łączą już teraz z wiecz­no­ścią. Zapo­bie­gli­wość o dobra mate­rial­ne zasad­ni­czo poja­wia się spon­ta­nicz­nie. Nato­miast zapo­bie­gli­wość o ducho­we, trze­ba tro­skli­we roz­wi­jać.

SOBOTA:
Rz 16,3–9.16.22–27; Łk 16,9–15

Żaden słu­ga nie może dwom panom słu­żyć. Gdyż albo jed­ne­go będzie nie­na­wi­dził, a dru­gie­go miło­wał; albo z tam­tym będzie trzy­mał, a tym wzgar­dzi. Nie może­cie słu­żyć Bogu i mamo­nie”. Słu­cha­li tego wszyst­kie­go chci­wi na grosz fary­ze­usze i podrwi­wa­li sobie z Nie­go.
Jest taka meto­da obro­ny wła­snych pozy­cji: atak przy pomo­cy drwi­ny. Tą meto­dą posłu­gu­ją się krę­gi ludzi wów­czas, gdy ktoś mając rację sta­je im na dro­dze. Tą meto­dą może posłu­żyć się każ­dy w swo­im sumie­niu, gdy napo­ty­ka wyma­ga­nia, któ­re mu nie odpo­wia­da­ją. I wów­czas naj­ła­twiej pozbyć się skru­pu­łów poprzez kpi­nę, iro­nicz­ny uśmiech. Lecz czy tą meto­dą moż­na roz­wią­zać powsta­łą trud­ność? Co naj­wy­żej zysku­je­my tanie uspra­wie­dli­wie­nie. A prze­cież jedy­nym sku­tecz­nym uspra­wie­dli­wie­niem jest sło­wo Jezu­sa.

ks. Roman Sła­weń­ski