Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (32)

Mądrość można stracić

W każ­dym śro­do­wi­sku jest ktoś, kto prze­wo­dzi. On decy­du­je o tym, na jakiej fali pły­ną pozo­sta­li. Inni go wspie­ra­ją. Kto nie zosta­nie przez nie­go zaak­cep­to­wa­ny ma cięż­kie życie, inni go też nie akcep­tu­ją. Mądry szu­ka ludzi, któ­rzy mogą być mistrza­mi w dosko­na­le­niu życia. To przez nich tra­fia­ją do śro­do­wi­ska, jakie się gro­ma­dzi wokół nich. Warun­kiem takie­go spo­tka­nia jest odwa­ga. Bez niej pozo­sta­je jedy­nie towa­rzy­stwo pochleb­ców. Kohe­let pisze to wyraź­nie:
Lepiej jest słu­chać kar­ce­nia mędr­ca, niż słu­chać pochwa­ły głup­ców. Bo czym trza­ska­nie cier­ni [pło­ną­cych] pod kotłem, tym jest śmiech głu­pie­go. I to jest tak­że mar­no­ścią. Bo rzecz przy­własz­czo­na może ogłu­pić mędr­ca, a prze­kup­stwo czy­ni ser­ce prze­wrot­nym (Koh 7,5–7).
Przy­ję­cie napo­mnie­nia wyma­ga poko­ry. Umi­ło­wa­nie praw­dy o sobie jest rów­no­znacz­ne z poszu­ki­wa­niem kry­tycz­nych, ale życz­li­wych zdań pod naszym adre­sem. Nie liczą się zda­nia tych, któ­rzy wszyst­ko kry­ty­ku­ją i cią­gle narze­ka­ją, ale tych, któ­rzy umie­ją upo­mnieć w duchu miło­ści, czy­li tro­ski o nasze szczę­ście. Takie upo­mnie­nie jest rzad­kim zja­wi­skiem. Jezus mówi, że może mieć miej­sce tyl­ko trzy razy. Kto umie przy­jąć upo­mnie­nie, kro­czy dobrą dro­gą, bo ma na uwa­dze dosko­na­le­nie swe­go ser­ca. Kto ucie­ka od upo­mi­na­ją­ce­go i trak­tu­je go jako swe­go wro­ga, nie kocha ani sie­bie, ani jego. Mądrość umie posłu­gi­wać się upo­mnie­niem i umie je przyj­mo­wać.
Próż­ność kocha wszyst­kich, któ­rzy nas chwa­lą. Poszu­ki­wa­nie pochwał jest jed­nak nie­bez­piecz­ną pułap­ką na dro­dze dosko­na­le­nia mądro­ści. Próż­ność jawi się pod wie­lo­ma posta­cia­mi i znie­wa­la, zwłasz­cza uzdol­nio­nych i ambit­nych. Komu zale­ży na pochwa­łach, tego szyb­ko uko­ro­nu­ją i będą ado­ro­wać. On zaś nie wie­dząc o tym będzie czy­nił to, co oni chcą, a nie to, co jest dobre. Próż­ność to nie­bez­piecz­na poku­sa. Próż­ny jest głu­pi, bo szu­ka towa­rzy­stwa pochleb­ców, któ­rzy do mądrych nie nale­żą.
Kohe­let sygna­li­zu­je jesz­cze inne nie­bez­pie­czeń­stwo na dro­dze dosko­na­le­nia mądro­ści. Jest nim prze­kup­stwo, któ­re czę­sto ukry­te jest pod płasz­czy­kiem cen­nych darów. Trze­ba być ostroż­nym w ich przyj­mo­wa­niu. Z nimi bowiem łączy się ryzy­ko utra­ty wol­no­ści. Dro­go­cen­ny dar jest jak przy­nę­ta na haczy­ku. Kto go połknie tra­ci wol­ność.
Jeste­śmy świad­ka­mi łapów­kar­stwa – i to na wiel­ką ska­lę. Ono nie nale­ży do świa­ta mądrych. Kohe­let nie ma co do tego naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści. Łapów­ka jest darem, któ­ry znie­wa­la bio­rą­ce­go, ale też znie­sła­wia dają­ce­go.
Świat współ­cze­sny posłu­gu­je się łapów­ką. Trze­ba to widzieć i nale­ży się z tym liczyć. Jest wie­le trud­nych sytu­acji, w któ­rych bez łapów­ki nie da się nic zro­bić. Czło­wiek cenią­cy mądrość nigdy nie przyj­mie łapów­ki, czy­li nie uza­leż­ni wyko­na­nia zada­nia od otrzy­ma­nia daru. Na to mu nie pozwa­la jego sumie­nie. Jeśli jed­nak żyjąc w naszym, pogań­skim świe­cie, musi­my zała­twić coś przy pomo­cy łapów­ki, to gdy mamy na uwa­dze wiel­kie dobro swo­je lub innych, może­my się łapów­ką posłu­żyć. W świe­cie ludzi nie­wie­rzą­cych łapów­ka jest narzę­dziem zała­twia­nia wie­lu spraw. W takiej sytu­acji danie jej nie jest moral­nie złem, lecz jest języ­kiem, jakim posłu­gu­je się świat. Według Kohe­le­ta jed­no jest pew­ne: ten, kto bie­rze łapów­kę nie nale­ży do mądrych.
Zdu­mie­wa to, że Kohe­let sygna­li­zu­je iż nawet mądrzy głu­pie­ją, gdy zaczy­na­ją brać łapów­ki. Jest zatem w nich jakiś czar, któ­re­mu potra­fi ulec nawet mądry. Podob­nie jest z próż­no­ścią, ona też jest w sta­nie dopro­wa­dzić do utra­ty zdo­by­tej mądro­ści. Pamię­taj­my, że autor ma na uwa­dze kró­la Salo­mo­na. On był bar­dzo mądry i stra­cił tę mądrość ule­ga­jąc poku­som, o jakich wspo­mi­na Kohe­let.

ks. Edward Sta­niek