Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Historia we wspomnieniach

Nie takiej Polski myśmy pragnęli

11 listo­pa­da 1918 roku Niem­cy pod­pi­sa­ły akt bez­wa­run­ko­wej kapi­tu­la­cji. Zakoń­czy­ła się krwa­wa I woj­na świa­to­wa. W War­sza­wie Rada Regen­cyj­na, usta­no­wio­na wcze­śniej przez nie­miec­kie­go oku­pan­ta, prze­ka­za­ła wła­dzę w rodzą­cym się nie­pod­le­głym pań­stwie pol­skim na ręce Józe­fa Pił­sud­skie­go – twór­cy Legio­nów – co zosta­ło uzna­ne za dzień powro­tu nie­pod­le­gło­ści po 123 latach roz­bio­rów.
Poni­żej przed­sta­wia­my frag­men­ty „Orę­dzia bisku­pów pol­skich do ducho­wień­stwa i wier­nych” z 10 grud­nia 1918 roku, wysto­so­wa­ne­go przez Pry­ma­sa oraz bisku­pów z oka­zji odzy­ska­nia nie­pod­le­gło­ści. Prze­druk zaczerp­nię­ty z anto­lo­gii „Metro­po­lia War­szaw­ska a naro­dzi­ny II Rze­czy­po­spo­li­tej”, w wybo­rze i opra­co­wa­niu Maria­na M. Droz­dow­skie­go (śród­ty­tu­ły od redak­cji).
Dok­try­ny cudze, narzu­co­ne, obce
Lecz nie­ste­ty z wiel­ką bole­ścią ser­ca stwier­dza­my, że uwi­ja­ją się wśród nas ci, któ­rzy chcą wyrzu­cić daw­ny fun­da­ment nad­przy­ro­dzo­ny przy nowej budo­wie Pol­ski, a nawet ogła­sza­ją publicz­nie pro­gra­my budo­wa­nia pań­stwa bez­wy­zna­nio­we­go. Oni to pod płasz­czy­kiem wol­no­ści wyznań wygła­sza­ją hasła o pań­stwie bez Boga. Stąd nie uzna­ją praw reli­gii praw­dzi­wej. Usu­wa­ją z pro­gra­mów pań­stwo­wych imię Boże i odbie­ra­ją wszel­ki cha­rak­ter reli­gij­ny życiu publicz­ne­mu, usu­wa­ją imię Boga z przy­się­gi i wkła­da­ją w pro­gra­my publicz­ne­go naucza­nia tak zwa­ną zasa­dę szko­ły świec­kiej, któ­ra niczym innym nie jest, jak szko­łą bez­wy­zna­nio­wą.
I takiż to miał­by być fun­da­ment pod budo­wę Kró­le­stwa Boże­go? O nie, prze­nig­dy! Nie o takiej Pol­sce myśmy marzy­li; nie za taką Pol­ską myśmy tęsk­ni­li, nie takiej Pol­ski myśmy pra­gnę­li. Dla­te­go uro­czy­ście pro­te­stu­je­my prze­ciw­ko wszel­kim podob­nym pró­bom pro­gra­mu.
Pro­te­stu­je­my w imie­niu naszym, ale śmia­ło też pro­te­sto­wać nam wol­no w imie­niu ludu nasze­go; bo ci, któ­rzy naukę tę gło­szą, śmią się nad­to powo­ły­wać, że ich postu­la­ty są postu­la­ta­mi Pol­ski Ludo­wej, i że oni sami są ich rzecz­ni­ka­mi. Ale my zna­my lud nasz i myśmy sto­kroć bar­dziej, niż oni, powo­ła­ni do tego, by zaświad­czy­li o jego sumie­niu i jego duszy, jak i o jego woli. Bo i któż, jeśli nie lud nasz, cier­piał chwa­leb­ne męczeń­stwo za wia­rę w Pod­la­skim? Kto, jeśli nie mło­dzież nasza, dawa­ła się bić i sma­gać za pol­ski kate­chizm w szko­łach? Kto, jeśli nie lud nasz, w Poznań­skiem pro­te­sto­wał prze­ciw­ko gwał­to­wi i prze­mo­cy uci­sku i wywłasz­cze­niu, a odwo­ły­wał się od swo­ich cie­mię­ży­cie­li do nie­prze­mien­nych praw sumie­nia i Boga?
Nie wol­no więc niko­mu ponie­wie­rać imie­nia nasze­go ludu, a nad­to jesz­cze, tar­ga­jąc się na nie, wołać, iż to jest dzie­ło Pol­ski Ludo­wej. Dla nas i dla ludu nasze­go podob­ne dok­try­ny były i są, dzię­ki Panu, czymś cudzym, narzu­co­nym i obcym.
Naj­mil­si! Nie dopu­ści­my im tej szko­dli­wej tak wykręt­nej, a tak wywro­to­wej robo­ty i prze­ciw­sta­wi­my się im. Gdy oni prze­czą Chry­stu­so­wi i chcie­li­by Go precz wypę­dzić z ustro­ju Pol­ski, to my Go tym sil­niej, tym śmie­lej, tym natręt­niej przy­zy­wa­my. Oni usu­wa­ją Boga z naro­du, usu­wa­ją Boga z przy­siąg uro­czy­stych, my wołaj­my i doma­gaj­my się, aby całe życie poli­tycz­ne, spo­łecz­ne i naro­do­we oprzeć na kato­lic­kiej wie­rze, któ­ra jest naj­mil­szą rękoj­mią naszych Kon­sty­tu­cji, któ­ra jest szko­łą praw­dzi­wie naro­do­wą ducha i spo­łecz­nej kar­no­ści, a osto­ją i pukle­rzem wszel­kich zdro­wych wol­no­ści. My się nie chce­my wsty­dzić Chry­stu­so­we­go krzy­ża i Ewan­ge­lii; pra­gnie­my, by pod tym zna­kiem szedł nasz naród na nowych swo­ich dro­gach.
Oni woła­ją o szko­łę bez­wy­zna­nio­wą, któ­rą nazy­wa­ją w swych pro­gra­mach szko­lą świec­ką. Lecz dla­cze­go to pra­gną tym dobro­dziej­stwem takiej szko­ły obdzie­lić tyl­ko chrze­ści­jan? Dla­cze­go nie myśle­li nigdy o tym, by ode­brać szko­ły wyzna­nio­we żydom? Nie może­my nic mieć prze­ciw temu, by żydzi mie­li swe szko­ły wyzna­nio­we, ale tyl­ko pra­gnie­my rów­nej mia­ry i dla nas, a hasłu szko­ły bez­wy­zna­nio­wej prze­ciw­sta­wi­my hasło nasze szko­ły wyzna­nio­wej.
Prze­ciw pol­skie­mu sumie­niu
Ale spy­ta­cie nas z pew­no­ścią, naj­mil­si, w jaki to prak­tycz­ny spo­sób mamy budo­wać kró­le­stwo nasze na fun­da­men­cie, któ­rym jest Chry­stus? Spy­ta­cie nas o to wy szcze­gól­nie, któ­rzy nie macie zupeł­nie tej myśli, aże­by w życiu publicz­nym wziąć udział. Odpo­wie­my wam na to: kie­dy masz budo­wać dom, wte­dy przy­zy­wasz budow­ni­czych i każesz im przed­sta­wić sobie plan. Jed­nych z pośród nich usu­wasz, sko­ro ich pomy­sły na budo­wę two­im zamia­rom nie odpo­wia­da­ją, dru­gich zaś przyj­mu­jesz, zatwier­dza­jąc ich plan. Wszak praw­da, że ty, choć sam nie bie­rzesz kiel­ni do ręki, to jed­nak przez twój wybór archi­tek­ta i pla­nu – jesteś budow­ni­czym domu. W budo­wie gma­chu naro­do­we­go i w budo­wie Pol­ski bio­rą udział bez­po­śred­ni posło­wie, któ­rzy wyj­dą z wybo­ru ludu. Każ­dy z nich przy­cho­dzi z jakimś pla­nem budo­wa­nia, każ­dy też z nich, sko­ro zosta­nie wybra­ny, będzie wedle tego pla­nu budo­wał, usta­na­wia­jąc pra­wa i rzą­dy. A pra­wo i rząd są tym dla naro­du i pań­stwa, czym jest plan archi­tek­to­nicz­ny dla budo­wy gma­chu. Ty zaś, któ­ry odda­jesz głos twój do urny wybor­czej, czyś ty jest wie­śnia­kiem, czy urzęd­ni­kiem, robot­ni­kiem, czy pro­fe­so­rem mło­dym, czy sta­rym, męż­czy­zną, czy kobie­tą, ty przez odda­nie gło­su two­je­go na kan­dy­da­ta do Sej­mu – sta­no­wisz o budo­wie przy­szłe­go kró­le­stwa. I podług tego, jakie­go wybie­rasz posła, albo budu­jesz na fun­da­men­cie Chry­stu­so­wym, albo też nie budu­jesz na nim. Jeże­li poseł two­je­go wybo­ru ma w swych pro­gra­mach i pla­nach ogra­ni­cze­nia praw Kościo­ła i postu­la­ty prze­ciw­ne Chry­stu­so­wi i Jego Kościo­ło­wi, w zasa­dzie wte­dy ty, któ­ry dałeś głos na nie­go, usu­wasz z budo­wy naro­do­we­go gma­chu Chry­stu­sa, któ­ry żyje w spo­łe­czeń­stwach przez swój Kościół. I cóż stąd, że sam wyzna­jesz Chry­stu­sa w domu i w koście­le, sko­ro Jego się zapie­rasz i prze­ciw­ko Nie­mu wal­czysz w życiu publicz­nym? Chry­stus Pan powie­dział o tych, któ­rzy się do Nie­go modlą, sądząc, że są w naj­lep­szych z Nim sto­sun­kach, a jed­nak nie popie­ra­ją Jego spraw czy­nem, – że docze­ka­ją kie­dyś wiel­kie­go i strasz­ne­go złu­dze­nia, gdy prze­bu­dzą się w wiecz­no­ści i ujrzą tam Zba­wi­cie­la i zawo­ła­ją, że zna­ją Go dobrze. On im odpo­wie: nie znam was! Bacz i ty, aże­byś, idąc prze­ciw gło­so­wi sumie­nia reli­gij­ne­go i naro­do­we­go, nie spo­tkał się kie­dyś z taką odpra­wą. Ale sko­ro gło­sem swo­im wspie­rasz posłów, któ­rzy dają ci rękoj­mię dobre­go wybo­ru, to wte­dy wspo­ma­gasz spra­wę naro­do­wą, odda­jesz przy­słu­gę Ojczyź­nie; a przed Bogiem speł­nisz czyn zasłu­gu­ją­cy. Bo jeże­li kubek wody, poda­ny w imię Chry­stu­sa, nie ujdzie swej nagro­dy, to tym bar­dziej nie ujdzie ten akt, któ­ry, jako akt wybor­czy, jest pod­ję­ty dla utwo­rze­nia Kró­le­stwa Chry­stu­so­we­go na zie­mi.
Na pra­wach natu­ry i Ewan­ge­lii
Sko­ro budow­ni­czy zało­ży fun­da­ment, wte­dy kła­dzie na nim kamień i cegłę i ukła­da każ­dą wedle pio­nu. Czym jest pion w budo­wie domu, tym są przy­ka­za­nia Boże w budo­wie pań­stwa i Ojczy­zny. „Pra­wa natu­ry i Ewan­ge­lii, mówi Leon XIII w swej ency­kli­ce o demo­kra­cji chrze­ści­jań­skiej, są ponad wszel­kie zmia­ny i mają wła­sną powa­gę i dla­te­go jest koniecz­nem, by nie zale­ża­ły od żad­nej for­my cywil­ne­go rzą­du, mogą się one jed­nak przy­sto­so­wać do każ­dej for­my, byle się ta nie sprze­ci­wia­ła uczci­wo­ści i spra­wie­dli­wo­ści. Są one zupeł­nie obce namięt­no­ściom par­tii i róż­nym prze­mia­nom, tak, iż, jak­kol­wiek była­by Kon­sty­tu­cja pań­stwa, oby­wa­te­le jego mogą i powin­ni zawsze zacho­wy­wać te same przy­ka­za­nia, któ­re im naka­zu­ją kochać Boga nade wszyst­ko, a bliź­nie­go swe­go jak sie­bie same­go”.
Lecz są i tacy, któ­rzy chcą budo­wać gmach naro­du bez pio­nu, któ­rzy nie uzna­ją przy­ka­zań Bożych w życiu publicz­nym, a jak zakła­da­ją fun­da­ment bez Boga, tak też wzno­szą budo­wa­nie Ojczy­zny nie na sumie­niu i nie na moral­nej zasa­dzie.
Są tacy, któ­rzy wolę ludzi sta­wią nad wolę Bożą, i za naj­wyż­szy try­bu­nał uzna­ją uchwa­ły czło­wie­ka, choć­by one nawet były powzię­te prze­ciw sumie­niu i prze­ciw Zako­no­wi Boże­mu. (…).
Jak pło­mień świe­żo zapa­lo­ny świe­ci, poczem wybu­cha gwał­tow­nie w górę i za małą chwi­lę kur­czy się, ćmi i male­je, póź­niej jed­nak zno­wu jaśnieć poczy­na i już peł­nym spo­ko­jem świe­ci świa­tłem – podob­nie też ćmie­nia w naszym życiu wewnętrz­nym, któ­re nastą­pi­ły po pierw­szej chwi­li unie­sie­nia i rado­ści – mogą się nam obró­cić na dobro, byle­by­śmy według rady św. Paw­ła „złe dobrem zwy­cię­ża­li”. Wte­dy i te przej­ścia obró­cą się nam w dopust Boży, któ­ry miał za zada­nie zaraz na począt­ku dróg Pol­ski roz­dzie­lić świa­tło od ciem­no­ści, by już póź­niej świe­ci­ło życiu naro­du jasnym, nie kop­cą­cym świa­tłem.
Odda­je­my spra­wę nasze­go naro­du w ręce Tej, któ­ra była jego orę­dow­nicz­ką i uciecz­ką w przej­ściach i cier­pie­niach. Odda­je­my ją w ręce Naj­święt­szej Pan­ny. Ona to, Kró­lo­wa Pol­ski, była straż­nicz­ką zna­ków i cho­rą­gwi, któ­re w cza­sach pogro­mu i żało­by smut­nie się u Jej ołta­rzy zwie­sza­ły, cze­ka­jąc powsta­nia naszej Ojczy­zny…

Metro­po­lia War­szaw­ska a naro­dzi­ny II Rze­czy­po­spo­li­tej”, wybór i opra­co­wa­nie Marian M. Droz­dow­ski,
War­sza­wa 1998
wybrał Jaro­sław Sza­rek