Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Świadectwa Bożego Miłosierdzia

To Twoje dzieło

Filipinka Connie M. Micor, która organizowała Apostolski Kongres Miłosierdzia dla Azji w 2009 r. opowiada, jak doznała łaski Bożego Miłosierdzia. Czciciele Jezusa Miłosiernego w Azji zastanawiali się, w którym kraju zorganizować Kongres. Propozycji było kilka: Korea, Singapur, Filipiny. Ostatecznie wytypowano Filipiny. Jak wyznaje Connie Micor, organizacja spotkania, w którym wzięło udział 2,5 tysiąca apostołów Bożego Miłosierdzia z całej Azji, okazała się cudem Bożego Miłosierdzia.

Ufam Tobie.

Pierw­sza myśl, aby Kon­gres zor­ga­ni­zo­wać w Sin­ga­pu­rze napo­tka­ła na trud­no­ści. Nie było środ­ków, ani miej­sca. Nie­mniej arcy­bi­skup metro­po­li­ta udzie­lił bło­go­sła­wień­stwa, aby Kon­gres odbył się na Fili­pi­nach.
Zasko­czo­na tym pomy­słem Con­nie wró­ci­ła na Fili­pi­ny i tam swo­je­mu prze­ło­żo­ne­mu powie­dzia­ła, że to Fili­piń­czy­cy mają zor­ga­ni­zo­wać kon­gres. – Mój koor­dy­na­tor, któ­ry wów­czas był bar­dzo cho­ry, powie­dział: „Sio­stro, daję ci moje bło­go­sła­wień­stwo, ofe­ru­ję wspar­cie, zor­ga­ni­zuj ten kon­gres”. Byłam prze­ra­żo­na, ponie­waż na moim kon­cie było tyl­ko dwie­ście dola­rów. Nie mia­łam ludzi, któ­rzy mogli­by mi pomóc. Nie byłam orga­ni­za­to­rem tyl­ko sekre­ta­rzem gene­ral­nym azja­tyc­kie­go sekre­ta­ria­tu – opo­wia­da. – Pomy­śla­łam wte­dy: „Panie Boże, to Two­je dzie­ło, ufam Tobie” i poszłam spać – doda­je.
Taj­fun
Rano obu­dził ją tele­fon. Głos w słu­chaw­ce oznaj­mił, że jest już 2500 dola­rów na orga­ni­za­cję kon­gre­su oraz do pomo­cy dele­ga­ci z Male­zji. – Pomy­śla­łam: „No to zaczy­na­my”. Od tej pory pie­nią­dze zaczę­ły napły­wać – potrze­bo­wa­li­śmy nie­ma­ło, bo trzy milio­ny dola­rów – zazna­cza Con­nie M. Micor.
Orga­ni­za­tor­ka kon­gre­su dla Azji wspo­mi­na, że któ­re­goś dnia, gdy była w biu­rze, mia­sto nawie­dził wiel­ki taj­fun. – Widzia­łam wodę, któ­ra wtar­gnę­ła do mia­sta. Powie­dzia­łam wte­dy: „Panie Boże, jeśli sądzisz nas według naszych czy­nów to nikt z nas nie oca­le­je. Miej nad nami miło­sier­dzie”. Gdy woda pod­no­si­ła się coraz bar­dziej, pró­bo­wa­łam rato­wać wszyst­kie doku­men­ty. Nagle zja­wi­li się ludzie, któ­rzy zaczę­li mi poma­gać: usta­wia­li krze­sła na sto­łach, prze­no­si­li doku­men­ty na dru­gie pię­tro i tak w pięt­na­ście minut wszyst­ko to, co było w biu­rze zosta­ło prze­nie­sio­ne wyżej. Zanim woda się­gnę­ła do pasa, wszy­scy byli­śmy już na dru­gim pię­trze. Inne biu­ra zosta­ły zala­ne. Znisz­cze­niu nie ule­gły jedy­nie doku­men­ty doty­czą­ce kon­gre­su – mówi Micor.
Kon­gres
Po mie­sią­cu, w listo­pa­dzie 2009 roku, w Kon­gre­sie uczest­ni­czy­ło 2500 osób – apo­sto­łów Boże­go Miło­sier­dzia, z cze­go stu to kapła­ni z Azji i Fili­pin. Na kon­gres przy­by­ło tak­że wie­lu bisku­pów z całej Azji.
– Po spo­tka­niu nie byli­śmy win­ni niko­mu ani gro­sza. Całe roz­li­cze­nie poszło gład­ko – pod­kre­śla Fili­pin­ka. Na koniec swo­je­go świa­dec­twa Con­nie M. Micor zazna­cza: – Trze­ba ufać Bogu, bo On prze­ka­zał św. s. Fau­sty­nie jed­no pra­gnie­nie, aby­śmy poprzez Jego Miło­sier­dzie, przy­go­to­wa­li się na Jego przyj­ście, aby­śmy otwo­rzy­li ser­ca na Miło­sier­dzie Boże i powie­rzy­li się Mu cał­ko­wi­cie. Powin­ni­śmy na codzień żyć Miło­sier­dziem Bożym, oka­zy­wać go sobie nawza­jem. Wte­dy będzie­my zna­ka­mi nadziei, a na koń­cu życia będzie­my mogli uczest­ni­czyć w chwa­le Boga, w Jego Kró­le­stwie.
Z Kra­ko­wa do Argen­ty­ny
Pod­czas II Świa­to­we­go Kon­gre­su Miło­sier­dzia Boże­go ks. Ger­man Sak­so­noff z Argen­ty­ny przed­sta­wił roz­wój kul­tu w swo­im kra­ju. Opo­wie­dział tak­że o kil­ku prze­ja­wach opie­ki Boże­go Miło­sier­dzia.
– Nasza obec­ność w Łagiew­ni­kach jest świa­dec­twem wdzięcz­no­ści dla Miło­sier­dzia Boże­go, któ­re stąd, z Pol­ski, prze­nik­nę­ło ogniem miło­ści Bożej do naszej zie­mi. W Argen­ty­nie mia­ły miej­sce trzy waż­ne wyda­rze­nia, któ­re zapo­cząt­ko­wa­ły kult Miło­sier­dzia Boże­go – mówił kapłan.
Trzy dzie­ła łaski
Pierw­szy z nich to powo­ła­nie Dzie­ła Jezu­sa Miło­sier­ne­go w Men­do­zie. Sta­ło się ono ośrod­kiem dzia­łal­no­ści popu­la­ry­za­cyj­nej, a jego zało­ży­cie­le doko­na­li pierw­sze­go na świe­cie tłu­ma­cze­nia na hisz­pań­ski Dzien­nicz­ka św. Fau­sty­ny. Wyda­ło ponad­to Ency­kli­kę Dives in Mise­ri­cor­dia bł. Jana Paw­ła II oraz wie­le innych publi­ka­cji doty­czą­cych św. Fau­sty­ny. Dotar­ły one do wie­lu kra­jów Ame­ry­ki Łaciń­skiej i do Hisz­pa­nii.
Kolej­nym dzie­łem, dzię­ki któ­re­mu misja św. Fau­sty­ny zaist­nia­ła w Argen­ty­nie była pra­ca gru­py czci­cie­li Miło­sier­dzia Boże­go, któ­rzy prze­mie­rzy­li wie­le die­ce­zji w ramach sta­rań o reli­kwię Świę­tej dla całe­go kra­ju.
– Na trze­cim miej­scu chciał­bym pod­kre­ślić obec­ność w Argen­ty­nie i Ame­ry­ce Łaciń­skiej pol­skich księ­ży i zakon­ni­ków. Wszę­dzie tam, gdzie dotar­li, wpro­wa­dza­li kult Boże­go Miło­sier­dzia i dali go poznać tysiąc­om wier­nych. Obec­nie w Argen­ty­nie pra­cu­je ponad 100 pol­skich księ­ży i dru­gie tyle pol­skich sióstr zakon­nych – mówi kapłan.
Umac­nia­nie kul­tu
– Obec­nie pra­cu­je­my nad pogłę­bia­niem kul­tu Boże­go Miło­sier­dzia. Roz­po­czę­li­śmy pra­ce nad mie­sięcz­ni­kiem, któ­re­go pomysł wyda­wa­nia zro­dził się w kwiet­niu 2005 roku, z chwi­lą odej­ścia bł. Jana Paw­ła II do Nie­ba. Po sze­ściu latach wydaw­nic­two to osią­ga co mie­siąc nakład 25 tys. egzem­pla­rzy i roz­po­wszech­nia­ne jest w Argen­ty­nie, Para­gwa­ju, Chi­le i Kosta­ry­ce. Co mie­siąc publi­ka­cja ta w przy­ja­zny spo­sób przy­bli­ża treść Dzien­nicz­ka św. Fau­sty­ny i pro­po­nu­je tema­ty do codzien­nej medy­ta­cji nad Męką Chry­stu­sa oraz na coty­go­dnio­we spo­tka­nia grup modli­tew­nych. Dru­ku­je­my i roz­po­wszech­nia­my set­ki tysię­cy obraz­ków oraz bro­szur poświę­co­nych kul­to­wi Miło­sier­dzia Boże­go – wyli­cza kapłan z Argen­ty­ny.
W Ojczyź­nie ks. Ger­ma­na zapo­cząt­ko­wa­ne też zosta­ły reko­lek­cje o Bożym Miło­sier­dziu. Od 2005 roku wzię­ło w nich udział już ponad 2000 osób. – Już w 2008 roku, w ramach obcho­dów 70. rocz­ni­cy śmier­ci świę­tej Fau­sty­ny, powo­ła­li­śmy do życia Cen­trum Ducho­wo­ści Świę­tej Fau­sty­ny Kowal­skiej, poprzez któ­re sta­ra­my się przy­bli­żyć ludziom skar­by misty­ki s. Fau­sty­ny. Cen­trum nosi imię św. Sio­stry, ponie­waż to ona zosta­ła wybra­na, żeby wska­zać, jak bar­dzo nale­ży pokła­dać ufność w Bogu – opo­wia­da kapłan.
Łaska uzdro­wie­nia
– Chciał­bym powie­dzieć też o cudzie, któ­re­go doku­men­ta­cję chcę zosta­wić w Sank­tu­arium Boże­go Miło­sier­dzia w kra­kow­skich Łagiew­ni­kach. Pew­na oso­ba cier­pią­ca na cał­ko­wi­te zwich­nię­cie sta­wu bio­dro­we­go wzię­ła udział w szko­le­niu w Cen­trum Ducho­wo­ści Świę­tej Sio­stry Fau­sty­ny Kowal­skiej. Była już raz ope­ro­wa­na i – po spo­tka­niu w Cen­trum – mia­ła mieć dru­gą ope­ra­cję chi­rur­gicz­ną. Gdy dotar­ła do domu reko­lek­cyj­ne­go, wyczer­pa­na fizycz­nie i obo­la­ła, myśla­ła tyl­ko o tym, żeby wra­cać do domu. Ponie­waż jej towa­rzy­sze podró­ży nale­ga­li, zosta­ła z nimi. W cza­sie spo­tka­nia przy­stą­pi­ła do spo­wie­dzi, a po przy­ję­tej Komu­nii Świę­tej nie czu­ła już bólu. Zapo­mnia­ła o nim i bez pro­ble­mu uczest­ni­czy­ła w spo­tka­niu. Po powro­cie do swo­je­go mia­sta pod­da­ła się bada­niom. Leka­rze stwier­dzi­li, że jej cho­ro­ba w cudow­ny spo­sób ustą­pi­ła.
Chciał­bym powie­dzieć, że był to cud, któ­ry wytry­snął ze Źró­deł Boże­go Miło­sier­dzia.

Mał­go­rza­ta Pabis
fot. Mie­czy­sław Pabis