Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Tydzień liturgiczny

TRZYDZIESTY DRUGI TYDZIEŃ ZWYKŁY 7–12 XI 2011

PONIEDZIAŁEK:
Mdr 1,1–7; Łk 17,1–6

Nie­po­dob­na, żeby nie przy­szły zgor­sze­nia; lecz bia­da temu, przez któ­re­go przy­cho­dzą. Było­by lepiej dla nie­go, gdy­by kamień młyń­ski zawie­szo­no mu u szyi i wrzu­co­no go w morze, niż żeby miał być powo­dem grze­chu jed­ne­go z tych małych. Uwa­żaj­cie na sie­bie. Jeśli brat twój zawi­ni, upo­mnij go; i jeśli żału­je, prze­bacz mu. I jeśli­by sie­dem razy na dzień zawi­nił prze­ciw tobie i sie­dem razy zwró­cił­by się do cie­bie, mówiąc „Żału­ję tego”, prze­bacz mu.
„Uwa­żaj­cie na sie­bie” – przy­po­mi­na Jezus. I zwra­ca uwa­gę na odpo­wie­dzial­ność czło­wie­ka za roz­sie­wa­nie zła. Trze­ba za wszel­ką cenę posta­wić tamę zgor­sze­niu. Zacho­wać taką wraż­li­wość, by sumie­nie roze­zna­wa­ło nie tyl­ko popeł­nio­ny grzech, ale rów­nież pozwa­la­ło spo­strze­gać skut­ki zła w ser­cach innych. Owo czu­wa­nie nad skut­ka­mi zła – jak­by dla prze­ciw­wa­gi zgor­sze­niu – reali­zu­je się przez skłon­ność do prze­ba­cze­nia. Bo prze­ba­cze­nie rady­kal­nie zamy­ka stru­mień zła.

WTOREK:
Mdr 2,23–3,9; Łk 17,7–10

Kto z was, mając słu­gę, któ­ry orze lub pasie, powie mu, gdy on wró­ci z pola: „Pójdź i siądź do sto­łu”? Czy nie powie mu raczej: „Przy­go­tuj mi wie­cze­rzę, prze­pasz się i usłu­guj mi, aż zjem i napi­ję się, a potem ty będziesz jadł i pił”? Czy dzię­ku­je słu­dze za to, że wyko­nał to, co mu pole­co­no? Tak mów­cie i wy, gdy uczy­ni­cie wszyst­ko, co wam pole­co­no: „Słu­dzy nie­uży­tecz­ni jeste­śmy; wyko­na­li­śmy to, co powin­ni­śmy wyko­nać”.
Uznać sie­bie za nie­uży­tecz­ne­go słu­gę, nawet jeśli wło­ży­li­śmy w kon­kret­ne dzie­ło nie­ma­ło swe­go wysił­ku i zapa­łu – to wyda­je się pra­wie nie­moż­li­we dla ludz­kiej natu­ry, któ­ra tak chęt­nie poszu­ku­je uzna­nia w oczach innych. A jed­nak Jezus zachę­ca nas, byśmy nie przy­wią­zy­wa­li się do powsta­łe­go za naszą przy­czy­ną dobra. Bo tak napraw­dę, to wszel­kie dobro ma tyl­ko jed­ną przy­czy­nę: same­go Boga. A jeśli nam uda się coś dobre­go uczy­nić, to znak, żeśmy pozwo­li­li dzia­łać Stwór­cy.

ŚRODA:
1 Kor 3,9b–11.16–17; J 2,13–22

Jezus dał im taką odpo­wiedź: „Zburz­cie tę świą­ty­nię, a Ja w trzech dniach wznio­sę ją na nowo”. Powie­dzie­li do Nie­go Żydzi: „Czter­dzie­ści sześć lat budo­wa­no tę świą­ty­nię, a Ty ją wznie­siesz w prze­cią­gu trzech dni?”. On zaś mówił o świą­ty­ni swe­go Cia­ła.
Świą­ty­nia Jezu­so­we­go Cia­ła zosta­ła znisz­czo­na przez wybuch ludz­kiej zło­ści i nie­na­wi­ści. Ale po trzech dniach cia­ło Jezu­sa zmar­twych­wsta­ło, odzy­ska­ło swą wcze­śniej­szą spraw­ność, a nawet wię­cej – sta­ło się dosko­nal­sze. Nasze cia­ło jest rów­nież świą­ty­nią – cią­gle zagro­żo­ną w swym ist­nie­niu. Nie tyle szko­dzi mu ludz­ka złość, co nasz wła­sny grzech. Sami nie zmar­twych­wsta­nie­my, ale mocą Jezu­so­wej łaski zawsze może­my odbu­do­wać świą­ty­nię nasze­go czło­wie­czeń­stwa. I tak oto reali­zu­je się nasz roz­wój.

CZWARTEK:
Mdr 7,22–8,1; Łk 17,20–25

Jezus zapy­ta­ny przez fary­ze­uszów, kie­dy przyj­dzie kró­le­stwo Boże, odpo­wie­dział im: „Kró­le­stwo Boże nie przyj­dzie dostrze­gal­nie; i nie powie­dzą: Oto tu jest albo tam. Oto bowiem kró­le­stwo Boże jest pośród was”. Do uczniów zaś rzekł: „Przyj­dzie czas, kie­dy zapra­gnie­cie ujrzeć choć­by jeden z dni Syna Czło­wie­cze­go, a nie zoba­czy­cie. Powie­dzą wam: Oto tam lub oto tu. Nie chodź­cie tam i nie bie­gnij­cie za nimi. Bo jak bły­ska­wi­ca, gdy zabły­śnie… tak będzie z Synem Czło­wie­czym w dniu Jego”.
Bywa taki rodzaj poboż­no­ści, któ­ra z upodo­ba­niem kolek­cjo­nu­je wszel­kie­go typu „nowin­ki ducho­we”, szu­ka­jąc cią­gle nowe­go pokar­mu w cudow­nych miej­scach. Tym­cza­sem naj­zdrow­szy pokarm jest tuż obok: sło­wo Boga poda­ne w litur­gii. I naj­cu­dow­niej­szym miej­scem na zie­mi jest to, gdzie dziś jeste­śmy: to prze­cież w tym miej­scu Bóg obja­wia swą miłość do mnie. Czy potrze­ba cze­goś wię­cej?

PIĄTEK:
Mdr 13,1–9; Łk 26,17–37

Podob­nie jak dzia­ło się za cza­sów Lota: jedli i pili, kupo­wa­li i sprze­da­wa­li, sadzi­li i budo­wa­li, lecz w dniu, kie­dy Lot wyszedł z Sodo­my, spadł z nie­ba deszcz ognia i siar­ki i wygu­bił wszyst­kich; tak samo będzie w dniu, kie­dy Syn Czło­wie­czy się obja­wi. W owym dniu kto będzie na dachu, a jego rze­czy w miesz­ka­niu, niech nie scho­dzi, by je zabrać; a kto na polu, niech rów­nież nie wra­ca do sie­bie. Przy­po­mnij­cie sobie żonę Lota. Kto będzie się sta­rał zacho­wać swo­je życie, stra­ci je; a kto je stra­ci, zacho­wa je.
Miesz­kań­cy Sodo­my, zaprząt­nię­ci codzien­ny­mi czyn­no­ścia­mi, zosta­li zasko­cze­ni desz­czem ognia i siar­ki. Gdy przyj­dzie Jezus, zasko­cze­nie będzie podob­ne. Ale wca­le tak być nie musi. Bo moż­na codzien­ność prze­ży­wać w obec­no­ści Boga. Codzien­ne ofia­ro­wa­nie swej pra­cy, wier­na modli­twa, pamięć na obec­ność Bożą i pro­ste przyj­mo­wa­nie wszyst­kie­go w duchu zaufa­nia wobec Boga – tak postę­pu­jąc nie będzie­my zasko­cze­ni.

SOBOTA:
Mdr 18,14–16; 19,6–9; Łk 18,1–8

Jezus opo­wie­dział swo­im uczniom przy­po­wieść o tym, że zawsze powin­ni się modlić i nie usta­wać… I Pan dodał „Słu­chaj­cie, co ten nie­spra­wie­dli­wy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weź­mie w obro­nę swo­ich wybra­nych, któ­rzy dniem i nocą woła­ją do Nie­go, i czy będzie zwle­kał w ich spra­wie? Powia­dam wam, że pręd­ko weź­mie ich w obro­nę. Czy jed­nak Syn Czło­wie­czy znaj­dzie wia­rę na zie­mi, gdy przyj­dzie?”.
Natar­czy­wo­ścią proś­by moż­na było skło­nić nie­spra­wie­dli­we­go sędzie­go, by przy­szedł z pomo­cą. Nie­ustę­pli­wość w bła­ga­niu poru­szy­ła nawet nie­pra­we ser­ce sko­rum­po­wa­ne­go czło­wie­ka. Musia­ło być coś nie­zwy­kłe­go w proś­bie tej kobie­ty: czy tyl­ko nie­ustę­pli­wość? To była nie­ustę­pli­wość w słusz­nej spra­wie. I tyl­ko taka nie­ustę­pli­wość jest nam potrzeb­na. Nie­ustę­pli­wość w złej spra­wie – to głu­pi upór, któ­ry zawsze nisz­czy.

ks. Roman Sła­weń­ski