Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Na czym budować

Od marzeń do miłości

Bóg stwo­rzył nas z miło­ści i wła­śnie dla­te­go od dzie­ciń­stwa naj­bar­dziej marzy­my o tym, by kochać i by ktoś poko­chał nas na zawsze.

Przeszkody w realizacji marzeń

Już małe dzie­ci marzą o tym, by żyć w kocha­ją­cej się rodzi­nie, a gdy sta­ją się nasto­lat­ka­mi, zaczy­na­ją marzyć o tym, by spo­tkać jakąś nie­zwy­kłą oso­bę, któ­rą poko­cha­ją na dobre i złe, na zawsze, i któ­ra ich poko­cha podob­ną miło­ścią. Nie jest jed­nak łatwo zre­ali­zo­wać marze­nia o wiel­kiej miło­ści. Pierw­szą prze­szko­dą w dora­sta­niu do wiel­kiej miło­ści są roz­cza­ro­wa­nia inny­mi ludź­mi – zwłasz­cza bli­ski­mi w rodzi­nie – a tak­że roz­cza­ro­wa­nie samym sobą i wła­sną sła­bo­ścią. Pod wpły­wem nega­tyw­nych doświad­czeń wie­lu mło­dych ludzi prze­sta­je wie­rzyć w to, że miłość ist­nie­je, że ktoś ich poko­cha bez­wa­run­ko­wo, albo że oni są w sta­nie poko­chać kogoś na zawsze. W tej sytu­acji snu­ją marze­nia już tyl­ko o tym, by nie dać się skrzyw­dzić. Boją się bliż­szych wię­zi, zwłasz­cza z oso­ba­mi prze­ciw­nej płci, a za ide­ał uzna­ją bycie sin­glem, sku­pio­nym wyłącz­nie na szu­ka­niu wła­snej wygo­dy.

Ideologie zamiast wychowania

Prze­szko­dą w reali­za­cji marzeń o wiel­kiej miło­ści jest ide­olo­gi­za­cja wycho­wa­nia, któ­ra utrud­nia dora­sta­nie do miło­ści. W niskiej kul­tu­rze, któ­ra pro­mu­je anty­pe­da­go­gi­kę i mity o spon­ta­nicz­nej samo­re­ali­za­cji, o wycho­wa­niu bez stre­sów, o pra­wach bez obo­wiąz­ków, o szko­le neu­tral­nej świa­to­po­glą­do­wo, nawet mądrym rodzi­com trud­no jest wycho­wać dzie­ci, któ­re będą w sta­nie kochać. A gdy ta sztu­ka się uda­je i ktoś z mło­dych ludzi dora­sta do wiel­kiej miło­ści, to odkry­wa z bólem, że trud­no jest spo­tkać dru­gą oso­bę, któ­ra jest zdol­na do podob­nej miło­ści i któ­ra kie­ru­je się podob­ną, mądrą hie­rar­chią war­to­ści. Im bar­dziej ktoś z mło­dych ludzi jest szla­chet­ny, tym trud­niej znaj­du­je taką oso­bę, któ­rej moż­na bez obaw zawie­rzyć wła­sny los docze­sny oraz los przy­szłych, począt­ko­wo bez­rad­nych dzie­ci.

Feministki i aktywiści gejowscy

Kolej­ną prze­szko­dą w dora­sta­niu do wiel­kiej miło­ści jest femi­nizm. Femi­nist­ki to kobie­ty, któ­re nie wie­rzą w to, że jakiś męż­czy­zna może je poko­chać i mogą być z nim zawsze szczę­śli­we. W kon­se­kwen­cji wal­czą z męż­czy­zna­mi, a to nie jest dro­ga do miło­ści. Ponad­to femi­nist­ki kpią z kobiet, któ­re mają odwa­gę publicz­nie mówić o tym, że są szczę­śli­we jako żony i mat­ki. Femi­nist­ki pozo­sta­ją w sprzecz­no­ści z wła­snym pro­gra­mem. Z jed­nej stro­ny nie odróż­nia­ją sie­bie od męż­czyzn, a z dru­giej wal­czą z męż­czy­zna­mi. W ten spo­sób wyklu­cza­ją sie­bie i ze wspól­no­ty kobiet, i ze wspól­no­ty męż­czyzn. Prze­szko­dą w dora­sta­niu do miło­ści jest też agre­syw­na pro­pa­gan­da akty­wi­stów gejow­skich, któ­rzy trak­tu­ją wię­zi opar­te na popę­dzie jako rów­nie dobry spo­sób na życie, jak mał­żeń­stwo i rodzi­na. Sku­pia­ją się oni na sek­su­al­no­ści do tego stop­nia, że trak­tu­ją ją jako naj­waż­niej­szy czyn­nik ich toż­sa­mo­ści. To kie­ro­wa­nie się filo­zo­fią życia typo­wą dla ero­to­ma­nów czy gwał­ci­cie­li. Oni też kie­ru­ją się swo­ją orien­ta­cją sek­su­al­ną. Dla kogo naj­waż­niej­szy jest popęd, dla tego naj­mniej waż­ny jest czło­wiek. Femi­nist­ki pro­po­nu­ją wal­kę kobiet z męż­czy­zna­mi, a akty­wi­ści gejow­scy pro­po­nu­ją izo­la­cję kobiet i męż­czyzn. Kto pozo­sta­je pod wpły­wem któ­re­goś z tych dwóch śro­do­wisk, ten odda­la się od swo­ich marzeń o wiel­kiej miło­ści.
Odda­la­nie się od wła­snych pra­gnień
Nie­któ­rzy mło­dzi ludzie sami odda­la­ją się od wła­snych pra­gnień o wiel­kiej miło­ści. Nikt im w tym nie musi poma­gać. Wystar­czy, że zaczną ule­gać wła­snym sła­bo­ściom i że zaczną lek­ce­wa­żyć prio­ry­te­ty, któ­re sami sobie wyzna­czy­li. Prze­szko­dą w reali­zo­wa­niu marzeń o wiel­kiej miło­ści jest ego­istycz­ny, naiw­ny czy nie­mo­ral­ny spo­sób postę­po­wa­nia. Kto popa­da w uza­leż­nie­nia, kto zatru­wa sie­bie por­no­gra­fią, kto korzy­sta z takich mediów czy prze­by­wa w takich śro­do­wi­skach, któ­re kpią sobie z Boga i z god­no­ści czło­wie­ka, z sumie­nia i norm moral­nych, z mał­żeń­stwa, rodzi­ny, a tak­że odpo­wie­dzial­no­ści, ten odda­la się od wła­snych aspi­ra­cji i marzeń o wiel­kiej miło­ści, trwa­łym mał­żeń­stwie i szczę­śli­wej rodzi­nie.

Niska kultura i mity o miłości

Kolej­nym powo­dem odda­la­nia się mło­dych ludzi od wła­snych pra­gnień i aspi­ra­cji jest ule­ga­nie, pro­mo­wa­nym przez niską kul­tu­rę, mitom na temat miło­ści. Żyje­my w cywi­li­za­cji, któ­ra wal­czy z dobrem, praw­dą i pięk­nem. To cywi­li­za­cja, któ­ra pro­gra­mo­wo myli miłość z popę­dem, współ­ży­ciem, orien­ta­cją sek­su­al­ną, z zako­cha­niem, uczu­ciem, hor­mo­na­mi, fero­mo­na­mi, z tole­ran­cją, akcep­ta­cją, naiw­no­ścią, albo z tak zwa­ny­mi wol­ny­mi związ­ka­mi, któ­re w ogó­le nie ist­nie­ją, gdyż nie ist­nie­ją związ­ki, któ­re nie wią­żą. Ist­nie­ją nato­miast związ­ki solid­ne, opar­te na miło­ści, lub powierz­chow­ne czy tok­sycz­ne, opar­te na popę­dach, mani­pu­la­cji, prze­mo­cy.

Przyjaźń z Bogiem początkiem historii miłości

Nawet w spo­łe­czeń­stwie zdo­mi­no­wa­nym niską kul­tu­rą, któ­ra w miej­sce miło­ści sta­wia popęd, uczu­cia czy ego­istycz­ny indy­wi­du­alizm, moż­li­we jest dora­sta­nie do wiel­kiej miło­ści. Nikt nie zmie­ni bowiem natu­ry czło­wie­ka. Biblia upew­nia nas o tym, że być czło­wie­kiem to być kimś kocha­nym przez Boga i kimś zdol­nym do miło­ści. Nie­ro­ze­rwal­ne mał­żeń­stwo, a tak­że trwa­ła rodzi­na to pomysł Boga i naj­pięk­niej­sza for­ma miło­ści mię­dzy męż­czy­zną a kobie­tą. To naj­więk­sze marze­nie tych, któ­rzy nie zde­for­mo­wa­li w sobie czło­wie­czeń­stwa. Warun­kiem reali­za­cji marzeń o miło­ści jest przy­jaźń z Bogiem, któ­ry jest miło­ścią i źró­dłem naszych marzeń o miło­ści. Kto żyje w obec­no­ści Boga, modli się, respek­tu­je Jego przy­ka­za­nia, wybie­ra dro­gę bło­go­sła­wień­stwa i świę­to­ści, temu Bóg poma­ga rozu­mieć miłość oraz daje siły potrzeb­ne do tego, by kochać. Kto naśla­du­je Jezu­sa, ten nie jest ska­za­ny na ucze­nie się miło­ści po omac­ku albo meto­dą prób i błę­dów. Miłość, któ­rej uczy Jezus, jest ofiar­na i wier­na, ale nie ma nic wspól­ne­go z roz­piesz­cza­niem czy naiw­no­ścią. Jezus uczy nas komu­ni­ko­wać miłość w spo­sób mądry, czy­li dosto­so­wa­ny do zacho­wa­nia kocha­nej oso­by. Wła­śnie dla­te­go umac­niał On ludzi szla­chet­nych, upo­mi­nał błą­dzą­cych, bro­nił się przed krzyw­dzi­cie­la­mi, a losy Kościo­ła zawie­rzał tyl­ko tym, któ­rzy kocha­li bar­dziej niż inni.

Pomoc rodziców i stawianie sobie wymagań

Pomo­cą w reali­za­cji marzeń o wiel­kiej miło­ści jest wspar­cie ze stro­ny rodzi­ców. Naj­ła­twiej uczą się kochać te dzie­ci, któ­re doświad­cza­ją naj­więk­szej miło­ści w domu rodzin­nym. Punk­tem wyj­ścia wycho­wa­nia sek­su­al­ne­go w rodzi­nie oraz przy­go­to­wa­nia do mał­żeń­stwa jest obser­wo­wa­nie przez dzie­ci czy­stej, czu­łej i wier­nej miło­ści ich rodzi­ców. Jed­nak ani Bóg, ani rodzi­ce nie są w sta­nie zagwa­ran­to­wać, że dany chło­pak czy dziew­czy­na nauczą się kochać. Nie da się niko­go przy­mu­sić do miło­ści. Nie da się kochać za kogoś. Niko­mu miłość nie przy­cho­dzi łatwo, gdyż nikt z ludzi nie jest miło­ścią. Wła­śnie dla­te­go dora­sta­nie do miło­ści wyma­ga pra­cy nad sobą, wier­no­ści sumie­niu oraz wła­snym prio­ry­te­tom. Nie kocha jakaś tajem­ni­cza miłość, lecz kon­kret­ny czło­wiek. Kochać jest w sta­nie tyl­ko ten, kto chro­ni swo­ją god­ność dziec­ka Boże­go, świę­tość, mądrość i wol­ność. Do wiel­kiej miło­ści dora­sta ten, kto wycią­ga wnio­ski z pora­żek ponie­sio­nych przez sie­bie, a tak­że innych ludzi oraz kto się nawra­ca: z miło­ści (a nie ze stra­chu) i do miło­ści.

ks. Marek Dzie­wiec­ki
fot. www.sxc.hu