Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (34)

Żyjemy w niesprawiedliwym świecie

Jed­ną z wiel­kich trud­no­ści, z jaki­mi bory­ka się czło­wiek wie­rzą­cy, jest pyta­nie, dla­cze­go na zie­mi nie ma spra­wie­dli­wo­ści. Sko­ro świat jest dzie­łem Boga, to spra­wie­dli­wość win­na w nim pano­wać. Kohe­let sam zma­gał się z tym pyta­niem, a do tego obser­wo­wał sze­reg ludzi, któ­rzy nie rozu­mie­li nie­spra­wie­dli­wo­ści na zie­mi. On znał przy­czy­ny tej nie­spra­wie­dli­wo­ści i wie­dział, że za nią jest odpo­wie­dzial­ny nie Bóg, lecz czło­wiek. Bóg pra­gnie spra­wie­dli­we­go świa­ta na zie­mi, ale ludzie nie­ustan­nie zabie­ga­ją o świat nie­spra­wie­dli­wo­ści. Jako isto­ty wol­ne mogą to czy­nić. Bóg im na to pozwa­la. Ma to jed­nak wyzna­czo­ny czas, a gdy on minie, Bóg roz­li­czy wszyst­kich i wpro­wa­dzi świat czy­stej spra­wie­dli­wo­ści.
Przy­patrz się dzie­łu Boże­mu! Bo któż napro­sto­wać może to, co On skrzy­wił? Gdy ci się dobrze wie­dzie, ciesz się z tego, a wie­dzie ci się źle, wte­dy to roz­waż: zarów­no jed­no jak i dru­gie spra­wia Bóg, ponie­waż czło­wiek nie może dociec nicze­go zgo­ła, co będzie potem. Wszyst­ko widzia­łem za mar­nych dni moich: tu spra­wie­dli­wy, któ­ry ginie przy swej spra­wie­dli­wo­ści, a tu zło­czyń­ca, któ­ry przy zło­ści swej dłu­go żyje (Koh 7,13–15).
Kohe­let wzy­wa do dzięk­czy­nie­nia za każ­dy dzień, któ­ry prze­ży­wa­my w słoń­cu dobro­ci i rado­ści. To dzięk­czy­nie­nie jest odpo­wie­dzią na bło­go­sła­wień­stwo, jakim Bóg nas darzy. Dla ludzi wie­rzą­cych tak rozu­mia­ne dzięk­czy­nie­nie jest har­mo­ni­zo­wa­ne z każ­dym ude­rze­niem ser­ca. To radość pro­mie­niu­ją­ca z ich twa­rzy. Jest jed­nak i czas moc­no zachmu­rzo­ne­go nie­ba, nawet ciem­no­ści, wów­czas czło­wie­ko­wi dzie­je się źle. On się z tym zma­ga. Czę­sto docho­dzi do gło­su bunt nawet wobec Boga, któ­ry go opu­ścił.
Kohe­let uczy przyj­mo­wa­nia dni pogod­nych w duchu dzięk­czy­nie­nia, zaś dni bole­snych doświad­czeń w wiel­kim zaufa­niu Bogu. To zaufa­nie pozwa­la z rąk Boga przy­jąć cier­pie­nie, mimo że się nie rozu­mie jego sen­su. To przy­ję­cie dosko­na­li zaufa­nie Bogu i poma­ga w kro­cze­niu dro­gą, jaką On nas pro­wa­dzi. W Ewan­ge­lii uczy nas tego Chry­stus woła­jąc do Ojca: Boże mój, Boże mój cze­muś Mnie opu­ścił? On prze­cho­dzi przez ciem­ną doli­nę, a w godzi­nie swe­go zmar­twych­wsta­nia wycho­dzi z niej na pięk­ną prze­strzeń peł­ni wol­no­ści. Kohe­let jesz­cze tego tak jasno nie dostrze­gał, ale wie­dział, że sko­ro Bóg pro­wa­dzi przez doświad­cze­nia, to wzy­wa, aby Mu zaufać.
Na dro­dze zaufa­nia Bogu trze­ba się liczyć z tym, że będzie­my świad­ka­mi klę­ski wie­lu spra­wie­dli­wych, i docze­snych suk­ce­sów wie­lu ludzi złych. Kohe­let to stwier­dza, by czy­tel­nik nie miał wąt­pli­wo­ści co go cze­ka, gdy wej­dzie na dro­gę umi­ło­wa­nia spra­wie­dli­wo­ści. Nie­spra­wie­dli­wym na zie­mi powo­dzi się o wie­le lepiej niż spra­wie­dli­wym. Pierw­si mają do dys­po­zy­cji jedy­nie docze­sność, bo nie wie­rzą ani Bogu, ani w cze­ka­ją­cą ich wiecz­ność. Inte­re­su­je ich doraź­na korzyść, a nie spra­wie­dli­wość ser­ca i śro­do­wi­ska w jakim żyją. Dla nich spra­wie­dli­wość jest czy­stą stra­tą. Dla wie­rzą­cych spra­wie­dli­wość to naj­więk­szy skarb, jaki mogą mieć.
Wia­ra pozwa­la odkryć tajem­ni­cę nie­spra­wie­dli­wo­ści, z jaką mamy do czy­nie­nia na zie­mi. Tu nie moż­na zbu­do­wać świa­ta spra­wie­dli­we­go. Jest to moż­li­we jedy­nie w małych wspól­no­tach, zwłasz­cza rodzin­nych, ale muszą być one przy­go­to­wa­ne na nie­ustan­ny atak nie­spra­wie­dli­we­go świa­ta, w jakim żyje­my. Kto nie jest do tego przy­go­to­wa­ny, ten odrzu­ci nawet Boga, obwi­nia­jąc Go o nie­spra­wie­dli­wość na zie­mi. Bóg chce, aby­śmy w nie­spra­wie­dli­wym świe­cie byli świad­ka­mi Jego spra­wie­dli­wo­ści i udzie­la potrzeb­nej do tego siły. Oto czym się róż­ni czło­wiek wie­rzą­cy od nie­wie­rzą­ce­go. Nie­wie­rzą­cy dobrze się czu­je w nie­spra­wie­dli­wym świe­cie. Wie­rzą­cy, w opar­ciu o moc, jaką otrzy­mu­je od Boga, żyje w nim spra­wie­dli­wie.

ks. Edward Sta­niek