Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i mądrość (35)

Mądrość to liczenie się z Bogiem

Sła­bym punk­tem współ­cze­snej kate­che­zy jest prze­ak­cen­to­wa­nie ide­ałów świę­to­ści, miło­ści, dobra, spra­wie­dli­wo­ści, czy­li wizji świa­ta Boże­go, z nie­do­war­to­ścio­wa­niem wizji świa­ta grze­chu, nie­na­wi­ści, nie­spra­wie­dli­wo­ści, głu­po­ty i zła. Praw­dzi­wa mądrość zacho­wu­je har­mo­nię w spoj­rze­niu na real­nie ist­nie­ją­cy świat, w któ­rym dobro jest sple­cio­ne ze złem. Trze­ba znać mecha­ni­zmy dobra i w rów­nej mie­rze wszyst­kie mecha­ni­zmy zła. Kto nie posia­da tej wie­dzy, ten mar­nie zgi­nie w pierw­szej kon­fron­ta­cji ze złem. Ono ma nad nim prze­wa­gę, bo dys­po­nu­je ude­rze­nia­mi, któ­rych on nie zna i na któ­re nie jest odpor­ny. Bóg w swej mądro­ści odsła­nia wizję świa­ta ide­al­nej har­mo­nii, do jakie­go zmie­rza­my, oraz wizję świa­ta dys­har­mo­nii, w jakim żyje­my. Trze­ba znać jeden i dru­gi, aby umieć zająć wła­ści­wą posta­wę wobec zła, któ­re nas ota­cza. Świet­nie to ujmu­je Kohe­let:
Nie bądź prze­sad­nie spra­wie­dli­wy i nie uwa­żaj się za zbyt mądre­go! Dla­cze­go miał­byś sobie sam zgo­to­wać zgu­bę? Nie bądź zły do prze­sa­dy i nie bądź głup­cem. Dla­cze­go miał­byś przed cza­sem swym umrzeć? Dobrze, jeże­li się trzy­masz jed­ne­go, a od dru­gie­go ręki swej też nie odej­miesz, bo kto się boi Boga, tego wszyst­kie­go unik­nie. Mądrość czy­ni mądre­go sil­niej­szym niź­li dzie­się­ciu moca­rzy, któ­rzy są w mie­ście. Bo nie ma na zie­mi czło­wie­ka spra­wie­dli­we­go, któ­ry by [zawsze] postę­po­wał dobrze, a nigdy nie zgrze­szył (Koh 7,16–20).
Nie wol­no być prze­sad­nie spra­wie­dli­wym, bo wów­czas czło­wiek sam sobie zgo­tu­je zgu­bę. Nie wol­no uwa­żać się za naj­mą­drzej­sze­go, bo to pozy­cja, na któ­rej cze­ka nas klę­ska. Nie wol­no być prze­sad­nie złym, i nie wol­no być głu­pim. Obo­wią­zu­je tu zasa­da zło­te­go środ­ka. Praw­dzi­wa mądrość liczy się z jed­nym i dru­gim, umie też w każ­dej sytu­acji zacho­wać rów­no­wa­gę. Kohe­let radzi, aby trzy­mać dwa świa­ty za rękę i nie rezy­gno­wać z pano­wa­nia nad żad­nym z nich. Mądrość to sztu­ka pano­wa­nia w świe­cie spra­wie­dli­wo­ści i w świe­cie nie­spra­wie­dli­wo­ści. Kto jej nie posia­da, tego cze­ka klę­ska. Kohe­let mówi nawet o wcze­śniej­szej śmier­ci. Za popeł­nio­ne błę­dy czę­sto pła­ci się już na zie­mi.
Praw­dzi­wa mądrość jest mocą. Kohe­let zesta­wia ją z siła­cza­mi dys­po­nu­ją­cy­mi prze­mo­cą. Mądry potra­fi z nimi wygrać, bo cios mądro­ści jest zawsze nokau­tem. Jest to widocz­ne nawet na rin­gu. Słab­szy nie wyj­dzie na ring, bo wie, że cze­ka go klę­ska. Mądry, zna­jąc wła­sne szan­se i moż­li­wo­ści prze­ciw­ni­ka, potra­fi to oce­nić i podej­mu­je odpo­wied­nie decy­zje. Głu­pi wyj­dzie na ring i prze­gra. Wycho­wa­nie mło­de­go poko­le­nia to przede wszyst­kim wta­jem­ni­cze­nie w mądrość tak, jak ją rozu­mie Kohe­let. To dobra zna­jo­mość spra­wie­dli­wo­ści i rów­nie dobra zna­jo­mość nie­spra­wie­dli­wo­ści.
Cen­ne jest przy­po­mnie­nie Kohe­le­ta, że na zie­mi nie ma czło­wie­ka, któ­ry nie popeł­nił­by grze­chu. My wie­my, że taki­mi ludź­mi byli Jezus, Syn Boga i Jego Mat­ka. Ona jed­nak dosko­na­le wie­dzia­ła, że otrzy­ma­ła wyjąt­ko­wy dar odpor­no­ści na grzech, i zawsze wybie­ra­ła dobro. Tak jasno widzia­ła wolę Ojca, że żad­na poku­sa nie mogła Jej skło­nić do peł­nie­nia woli swo­jej, ludzi lub sza­ta­na. To był pięk­ny owoc Jej nie­po­ka­la­ne­go poczę­cia. Ona, dzię­ki łasce Boga, była zanu­rzo­na w świe­cie świę­to­ści oraz ide­al­nej har­mo­nii w peł­nie­niu woli Ojca. Kohe­let Jej jesz­cze nie znał, pisał do potom­ków Ada­ma, a w nich wszy­scy jeste­śmy grzesz­ni.
Każ­da kate­che­za win­na poło­wę cza­su poświę­cać na odsła­nia­nie mecha­ni­zmów zła, z jaki­mi dzie­ci i mło­dzież mają do czy­nie­nia w ser­cu, w swo­jej rodzi­nie, w kla­sie, w szko­le, w sąsiedz­twie, w mediach. Bez tego wta­jem­ni­cze­nia w świat nie­spra­wie­dli­wo­ści, kate­che­za nie jest lek­cją Bożej mądro­ści.

ks. Edward Sta­niek