Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ze świętymi za pan brat

Św. Jan Dama­sceń­ski (Jan Man­sur) – dok­tor i Ojciec Kościo­ła

Przeciwko obrazoburcom

Wspo­mnie­nie: 4 grud­nia
Żył: na prze­ło­mie VIIVIII w.
W VIII w. roz­go­rzał w Koście­le spór o świę­te obra­zy. Obra­zo­bur­cy (iko­no­kla­ści) – zain­spi­ro­wa­ni juda­izmem i isla­mem – pod wodzą bizan­tyj­skie­go cesa­rza Leona III Izau­ryj­czy­ka, powo­łu­jąc się na Pismo Świę­te, zaka­za­li two­rze­nia wizu­al­nych przed­sta­wień Boga, Maryi i świę­tych. Zacie­kle zwal­cza­li odda­wa­nie czci obra­zom i figu­rom.
Jed­nym z naj­więk­szych w histo­rii Kościo­ła obroń­cą czci świę­tych obra­zów był nato­miast Jan z Damasz­ku. To głów­nie dzię­ki nie­mu mamy dziś w kościo­łach wizu­al­ne przed­sta­wie­nia Jezu­sa, Maryi i świę­tych. Jan z Damasz­ku dowo­dził bowiem, że wier­ni nie czczą obra­zów jako takich, ale ich kult zwra­ca się ku przed­sta­wio­nym na nich oso­bom. Wpro­wa­dził roz­róż­nie­nie pomię­dzy ado­ra­cją (czy­sto ducho­wym kul­tem, któ­ry doty­czyć może jedy­nie Boga) a odda­wa­niem czci (w tym przy­pad­ku moż­na posłu­żyć się obra­zem, zwra­ca­jąc się do tego, kogo on przed­sta­wia). Uwa­żał że mate­ria, rze­czy stwo­rzo­ne mogą stać się pośred­ni­ka­mi łaski, pod­kre­ślał rów­nież wiel­kie peda­go­gicz­ne zna­cze­nie obra­zów – una­ocz­nia­ją one bowiem pro­stym, nie­wy­kształ­co­nym ludziom fak­ty nasze­go zba­wie­nia i zachę­ca­ją do naśla­do­wa­nia cnót Jezu­sa i Jego świę­tych (sta­no­wią tzw. Biblię pau­pe­rum). Jan bro­nił rów­nież kul­tu reli­kwii świę­tych. „Jak­że (…) nie czcić tych, któ­rzy byli i są odda­ny­mi słu­ga­mi, przy­ja­ciół­mi i syna­mi Boga? Bo cześć, jaką się oka­zu­je naj­lep­szym współ­słu­gom, jest dowo­dem miło­ści wzglę­dem wspól­ne­go Pana. (…) Jako zbaw­cze źró­dła zosta­wił nam Chry­stus Pan szcząt­ki świę­tych. Wypły­wa­ją z nich wie­lo­ra­kie dobro­dziej­stwa, doby­wa się won­ność olej­ku”.
Uzdro­wio­na ręka
Jan z Damasz­ku, noszą­cy rów­nież, jak wszy­scy w jego rodzie, imię Man­sur (Zwy­cięz­ca), był synem Ser­giu­sza, poboż­ne­go arab­skie­go chrze­ści­ja­ni­na, zamoż­ne­go wyso­kie­go urzęd­ni­ka – odpo­wied­ni­ka dzi­siej­sze­go mini­stra finan­sów – na dwo­rze wła­da­ją­ce­go Syrią muzuł­mań­skie­go kali­fa Abdul-Mele­ka. Uro­dził się praw­do­po­dob­nie ok. 650 roku w Damasz­ku. Otrzy­mał sta­ran­ne wycho­wa­nie i wykształ­ce­nie, zarów­no w naukach świec­kich, jak i w teo­lo­gii. Jego kształ­ce­niem zaj­mo­wał się wyszu­ka­ny na tar­gu nie­wol­ni­ków i wyku­pio­ny przez jego ojca z sara­ceń­skiej nie­wo­li sycy­lij­ski mnich Kosmas Star­szy.
Jan prze­jął po swo­im ojcu pia­sto­wa­ny prze­zeń urząd. Już w tym cza­sie zaan­ga­żo­wał się jed­nak w spór z obra­zo­bur­ca­mi. Legen­da gło­si, że cesarz Leon chciał się za to na nim zemścić. Wymy­ślił spryt­ny plan. Naśla­du­jąc cha­rak­ter pisma Jana, sfał­szo­wał list. W pocho­dzą­cej niby od same­go Jana epi­sto­le wzy­wał same­go sie­bie, by z woj­skiem przy­był do Damasz­ku, a Jan otwo­rzy mu bra­my mia­sta. Fał­szy­wy list cesarz prze­ka­zał kali­fo­wi. Poryw­czy muzuł­ma­nin nie badał spra­wy, ale za domnie­ma­ną zdra­dę uka­rał Jana obcię­ciem pra­wej ręki. Kie­dy już się to doko­na­ło, Jan ukląkł przed obra­zem Mat­ki Bożej i przy­trzy­mu­jąc ucię­tą rękę przy cie­le, za wsta­wien­nic­twem Maryi modlił się gorą­co o uzdro­wie­nie. Przy­rzekł bro­nić dalej czci obra­zów i słu­żyć spra­wom Kościo­ła. I wte­dy zda­rzył się cud. Mat­ka Boża prze­mó­wi­ła: „Mój synu, ręka two­ja jest uzdro­wio­ną. Dzia­łaj nią dalej tak jak przy­rze­kłeś”. Kie­dy kalif zoba­czył uzdro­wio­ne­go Jana, zdzi­wił się nie­po­mier­nie – jesz­cze raz zba­dał całą spra­wę i prze­ko­nu­jąc się o jego nie­win­no­ści, przy­wró­cił go do łask i daw­nej god­no­ści.
W klasz­to­rze św. Saby
Praw­do­po­dob­nie oko­ło r. 700 Jan Man­sur otrzy­mał zgo­dę na zło­że­nie urzę­du. Roz­dał swój mają­tek bied­nym oraz wspól­no­tom kościel­nym i wraz z adop­to­wa­nym bra­tem Kosmą udał się wte­dy do znaj­du­ją­ce­go się w oko­li­cach Jero­zo­li­my klasz­to­ru Świę­te­go Saby. W 735 r. patriar­cha Jero­zo­lim­ski Jan V wyświę­cił Jana na kapła­na. W klasz­to­rze Jan spę­dził resz­tę swe­go życia.
Jako nowi­cju­sza pod­da­wa­no go róż­no­ra­kim pró­bom i umar­twie­niom, ćwi­czo­no w poko­rze i posłu­szeń­stwie. Ponoć pew­ne­go dnia prze­or wysłał go do Damasz­ku, aby sprze­dał tam wyple­cio­ne przez mni­chów koszy­ki. „Sły­sza­łem, że w Damasz­ku koszy­ki są bar­dzo dro­gie, a my potrze­bu­je­my pie­nię­dzy, by zaku­pić wie­le innych rze­czy, weź je zatem i sprze­daj, ale nie bierz za nie mniej niż usta­no­wio­ną cenę” – pole­cił zakon­ny zwierzch­nik. Podał przy tym kwo­tę tak wyso­ką, że nie­po­do­bień­stwem było ją uzy­skać. Jan dosko­na­le zda­wał sobie z tego spra­wę, ale bez pro­te­stów i szem­ra­nia wziął koszy­ki i udał się na dama­sceń­ski targ. Obsta­wa­niem przy nie­zwy­kle wyso­kiej cenie nara­ził się oczy­wi­ście na docin­ki, drwi­ny i pośmie­wi­sko. Bóg nie pozwo­lił jed­nak drwić ze swo­je­go wier­ne­go słu­gi. Zrzą­dze­niem Bożej Opatrz­no­ści poznał Jana prze­cha­dza­ją­cy się po tar­go­wi­sku jego daw­ny słu­ga. Kie­ru­jąc się przy­wią­za­niem i lito­ścią – nie tar­gu­jąc się – kupił od nie­go wszyst­kie koszy­ki. Jan powró­cił do klasz­to­ru pełen rado­ści z posłusz­nie wypeł­nio­ne­go pole­ce­nia.
W klasz­to­rze Jan modlił się i pra­co­wał. Napi­sał wie­le zna­ko­mi­tych dzieł teo­lo­gicz­nych, komen­ta­rzy do Ewan­ge­lii, kazań, hym­nów. Wystę­po­wał w nich m.in. prze­ciw here­zjom (mani­che­izmo­wi, nesto­ria­ni­zmo­wi, mono­te­le­ty­zmo­wi, maho­me­ta­ni­zmo­wi), nakre­ślił szcze­gó­ło­wy wykład praw­dzi­wej wia­ry (jako pierw­szy przed­sta­wił teo­lo­gię w spo­sób upo­rząd­ko­wa­ny) i dał się poznać jako wiel­ki czci­ciel Mat­ki Bożej – mistrz mario­lo­gii.
Kie­dy dokład­nie zmarł? Nie wia­do­mo. Przyj­mu­je się, że oko­ło 754 r. W 1890 r. papież Leon XIII ogło­sił go dok­to­rem Kościo­ła.

Hagio­gra­phus