Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Wokół RM

Mija 20 lat od powstania Radia Maryja

Z o. dr. Tade­uszem Rydzy­kiem, zało­ży­cie­lem i dyrek­to­rem Radia Mary­ja oraz dzieł przy nim powsta­łych, roz­ma­wia Janusz Kawec­ki

– Już sam fakt powsta­nia Radia Mary­ja był czymś wyjąt­ko­wym, rów­nież wyjąt­ko­we było przy­ję­cie od począt­ku for­mu­ły Radia, w któ­rym obec­na jest modli­twa i kate­che­za, podej­mo­wa­ne są zagad­nie­nia spo­łecz­ne w nawią­za­niu do naucza­nia Kościo­ła kato­lic­kie­go i to zawsze wspar­te kon­kret­ny­mi przy­kła­da­mi prak­tycz­ny­mi, wzię­ty­mi z życia. Z upły­wem lat widać, jak waż­ne były to decy­zje. Nie tyl­ko waż­ne dla roz­wo­ju roz­gło­śni, ale rów­nież upodmio­to­wie­nia słu­cha­czy. Skąd czer­pie Ojciec pomy­sły?
– No cóż, patrzy­łem i patrzę na świat, na życie, na ludzi, słu­cham ludzi mądrych. W każ­dym czło­wie­ku jest wie­le mądro­ści i moż­na zna­leźć wie­le pomy­słów. Z dia­lo­gu, z zasłu­cha­nia w dru­gie­go czło­wie­ka, rodzą się wspa­nia­łe dzie­ła, wspa­nia­łe idee. I tutaj naj­pierw oczy­wi­ście był pomysł, żeby to była nauka kato­lic­ka, to ma być kato­lic­ki głos. My jeste­śmy kato­li­ka­mi. W Radiu wło­skim pozna­łem don Mario i pozna­łem jego zawo­ła­nie: „chrze­ści­jań­ski głos w moim domu”. Ja powie­dzia­łem: nie, to ma być kato­lic­ki głos w naszych domach. To mia­ło być kato­lic­kie wsłu­cha­nie się w Pana Jezu­sa i Jego naucza­nie, i w naucza­nie Jego zastęp­cy na zie­mi, Pio­tra naszych cza­sów. To mia­ło być słu­cha­nie paste­rzy Kościo­ła, pol­skich, zjed­no­czo­nych z Pio­trem. To jest pierw­sze zada­nie: prze­ka­zy­wa­nie naucza­nia Kościo­ła. Po dru­gie zaś: ma być w nim modli­twa. To wła­ści­wie szczy­tem ewan­ge­li­za­cji jest modli­twa, ale i mocą dla ewan­ge­li­za­to­rów jest modli­twa. Pro­wa­dzi­my z Panem Bogiem i pro­wa­dzi­my do Pana Boga. Następ­ne usta­le­nie to kon­takt z ludź­mi. Media mają być spo­so­bem komu­ni­ko­wa­nia. Czę­sto to powta­rzam. Nie­któ­rzy mówią: środ­ki spo­łecz­ne­go prze­ka­zu, maso­we­go prze­ka­zu, ale prze­kaz zakła­da prze­pływ tyl­ko w jed­ną stro­nę. Tu ma być dzia­ła­nie w obie stro­ny: do słu­cha­cza i od słu­cha­cza, to ma być dia­log. To ma być komu­ni­ko­wa­nie się, żeby dojść do com­mu­nio, a komu­nią jest zjed­no­cze­nie, jed­ność, oczy­wi­ście w praw­dzie i miło­ści.
– To wszyst­ko, co przy­cią­ga­ło do roz­gło­śni słu­cha­czy, mobi­li­zo­wa­ło rów­nież prze­ciw­ni­ków Kościo­ła. Przy­po­mi­na­jąc minio­ne lata, wyraź­nie moż­na zauwa­żyć, jak sys­te­ma­tycz­nie nasy­ła­ne są na Radio Mary­ja coraz czar­niej­sze chmu­ry i jak coraz inten­syw­niej w tych dzia­ła­niach uczest­ni­czą nawet insty­tu­cje pań­stwa. Jak i gdzie znaj­do­wał Ojciec Dyrek­tor pomy­sły i środ­ki roz­pra­sza­ją­ce te czar­ne chmu­ry?
– Gdzie znaj­do­wa­łem pomy­sły i środ­ki do roz­pra­sza­nia tych czar­nych chmur? Myśla­łem nad tym, roz­ma­wia­łem z inny­mi; roz­ma­wiam, bo my razem dzia­ła­my, nie ja sam, nigdy sam. To jest wspa­nia­ły zespół ludzi. Te czar­ne chmu­ry, choć Pan Bóg na nie pozwa­la, nie przy­tłu­mią nas. Te wszyst­kie przej­ścia nie spo­wo­do­wa­ły znisz­cze­nia. To jest łaska Boża, moc Boża, opie­ka Mat­ki Naj­święt­szej i dzia­ła­nie, i współ­dzia­ła­nie ludzi. Pan Bóg posłu­gu­je się ludź­mi, wie­lo­ma ludź­mi. Jest wspa­nia­ły Zespół Wspie­ra­nia Radia Mary­ja, są ludzie, któ­rzy są temu prze­sła­niu wier­ni. Jest Ewan­ge­lia, Kościół, Ojczy­zna – te wszyst­kie war­to­ści, któ­ry­mi żyje nasza cywi­li­za­cja.
– Prze­ciw­ni­cy Kościo­ła, zwal­cza­ją­cy Radio Mary­ja słusz­nie zauwa­ży­li waż­ną rolę Ojca Dyrek­to­ra w roz­wi­ja­niu dzia­łal­no­ści Radia Mary­ja, w powsta­wa­niu i reali­zo­wa­niu coraz to nowych pomy­słów. Stąd ude­rze­nia medial­ne w Ojca. Obser­wu­jąc je przez lata, widząc sta­ły wzrost inten­syw­no­ści tych medial­nych ude­rzeń, coraz bar­dziej podzi­wiam Ojca spo­kój i opa­no­wa­nie w zno­sze­niu cier­pień. Po każ­dym następ­nym ude­rze­niu sły­szy­my wezwa­nie Ojca do naszej wspól­nej modli­twy w inten­cji ude­rza­ją­cych. Jak doj­rze­wa się do takie­go – tu na usta ciśnie się sło­wo – hero­izmu?
– Myślę, że okre­śle­nie hero­izm to za duże sło­wo. Rze­czy­wi­ście tych ata­ków na Radio Mary­ja jest wie­le. Rocz­nie w sumie tyl­ko w gaze­tach, któ­re otrzy­mu­je­my, wystę­pu­je do 3000 róż­nych nega­tyw­nych wypo­wie­dzi skie­ro­wa­nych prze­ciw­ko nam. Pro­szę sobie to wyobra­zić, pomno­żyć przez nakła­dy, tysią­ce egzem­pla­rzy tych wszyst­kich gazet. Jeże­li jesz­cze weź­mie­my pod uwa­gę radio, tele­wi­zję, to dopie­ro będzie sta­no­wić wynik tego pod­li­cze­nia. Jak to wytrzy­mać? Oczy­wi­ście odczu­wa się ude­rze­nia, bo jeże­li jest się obec­nym w cie­le, to się odczu­wa, ale w ich zno­sze­niu poma­ga modli­twa, zwra­ca­nie ser­ca do Pana Boga. A zatem: jeże­li chce­my być z Chry­stu­sem, musi­my się sta­rać czy­nić to, co On. Liczą się uczyn­ki. Nie jest uczeń nad Mistrza. On powie­dział: jeże­li Mnie prze­śla­do­wa­li, to i was prze­śla­do­wać będą. Tak więc w zno­sze­niu tych „ude­rzeń” poma­ga, jak powie­dzia­łem, patrze­nie na Chry­stu­sa. Ale poma­ga­ją też współ­bra­cia, poma­ga zgro­ma­dze­nie. Radio nie mogło­by ist­nieć, gdy­by nie zgro­ma­dze­nie, gdy­by nie wie­lu ludzi. I to jest siła. Razem może­my uczy­nić wie­le. W poje­dyn­kę się nie da. Mogę jesz­cze powie­dzieć jed­no, że poma­ga mi w zno­sze­niu „ude­rzeń” tak­że modli­twa za tych, któ­rzy źle czy­nią. Oni też mają dusze nie­śmier­tel­ne, każ­dy jest umi­ło­wa­ny przez Pana Boga. Jeże­li wszy­scy będzie­my się modlić, wszy­scy doświad­czy­my tej miło­ści. Jeże­li doświad­czy­my tej miło­ści, to ser­ce nasze będzie prze­mie­nio­ne i nie będzie­my odpo­wia­da­li złem za złe.
– W kli­ma­cie stwo­rzo­nym przez Radio Mary­ja powsta­ły i roz­wi­ja­ją się inne dobre dzie­ła. Oprócz Rodzi­ny Radia Mary­ja mamy Wyż­szą Szko­łę Kul­tu­ry Spo­łecz­nej i Medial­nej, „Nasz Dzien­nik”, Tele­wi­zję Trwam – że tyl­ko na wymie­nie­niu tych kil­ku poprze­sta­nę. Zanim każ­de z nich powsta­ło, wszyst­kim wyda­wa­ło się, że nie jest moż­li­we jego utwo­rze­nie i ist­nie­nie, bo „kato­li­cy nie mają prze­cież środ­ków na to”. Wyda­wa­ło się też, że brak jest ludzi, któ­rzy mogli­by te dzie­ła współ­two­rzyć i w nich pra­co­wać. A potem Ojciec Dyrek­tor przy­kła­dał rękę do ich uru­cho­mie­nia. I po pro­stu pomysł się reali­zo­wał. Teraz wyda­je dobre owo­ce. Czy ener­gia spo­łecz­na do two­rze­nia dobrych dzieł drze­mie w ludziach i trze­ba ją tyl­ko obu­dzić? A może brak jest odważ­nych, któ­rzy „mie­rzą siły na zamia­ry”?
– Ojciec Świę­ty Jan Paweł II powie­dział, że naj­więk­szą war­to­ścią naro­du są jego oby­wa­te­le, naj­więk­szą war­to­ścią są ludzie. Każ­dy czło­wiek jest inny, każ­dy jest – moż­na powie­dzieć – jakimś ele­men­tem w tej wiel­kiej budow­li wspól­no­ty Kościo­ła, wspól­no­ty naro­du. Ludzie mają bar­dzo dużo dobrej woli. Ludzie wie­rzą­cy, kocha­ją­cy Pana Boga chcą tę miłość wyra­zić, gło­sić ją dalej przez czy­ny. I tu jest cała siła i moc.
– Wypeł­niać tak trud­ne zada­nia, o któ­rych roz­ma­wia­my, to wiel­kie obcią­że­nie. A prze­cież w tym cza­sie Prze­wie­leb­ny Ojciec rów­nież przy­go­to­wał pra­cę dok­tor­ską i uzy­skał sto­pień nauko­wy dok­to­ra. Tą dro­gą poszedł rów­nież o. Piotr Andru­kie­wicz, od wie­lu lat posłu­gu­ją­cy w Radiu Mary­ja. Czy uczest­nic­two w trud­nych wyzwa­niach mobi­li­zu­je do jesz­cze trud­niej­szych?
– Nie tyl­ko o. Piotr Andru­kie­wicz, rów­nież inni przy­go­to­wu­ją się do obro­ny prac, obro­ny dok­to­ra­tów. Mam nadzie­ję, życzę wszyst­kim ojcom, żeby to zro­bi­li i osią­gnę­li, żeby robi­li dok­to­ra­ty – moż­na powie­dzieć – z Radia Mary­ja. Trze­ba to, co czy­ni­my udo­ku­men­to­wać, trze­ba opra­co­wać nauko­wo i zosta­wić potom­nym. Bez tej pra­cy, gdy odej­dzie­my, nie zosta­wi­my żad­nych śla­dów, żad­nych dowo­dów tego, co czy­ni­my. I wów­czas mogli­by kie­dyś pisać o nas, co będą chcie­li rów­nież ci, któ­rzy nie są życz­li­wi Kościo­ło­wi i Radiu Mary­ja.
– W rocz­ni­co­wy czas dzię­ku­je­my Panu Bogu za pobu­dze­nie myśli i ser­ca Prze­wie­leb­ne­go Ojca do utwo­rze­nia Radia Mary­ja oraz do twór­cze­go roz­wi­ja­nia tej ini­cja­ty­wy i wzbo­ga­ca­nia jej nowy­mi dzie­ła­mi, wyda­ją­cy­mi dobre owo­ce. Nie­ustan­na jest też nasza wdzięcz­ność Mat­ce Naj­święt­szej za Jej opie­kę nad roz­gło­śnią. Jak­że inna, gor­sza była­by współ­cze­śnie Pol­ska, gdy­by nie posłu­ga Radia Mary­ja oraz dzieł powsta­łych i roz­wi­ja­ją­cych się w jego kli­ma­cie.
– Dzię­ku­ję wszyst­kim, któ­rzy two­rzą naszą roz­gło­śnię, całej Rodzi­nie Radia Mary­ja. Wszyst­kim duchow­nym, świec­kim, księ­żom bisku­pom, prze­ło­żo­nym, zarzą­dom, poszcze­gól­nym pro­win­cja­łom, jestem wdzięcz­ny Ojcu Gene­ra­ło­wi. Dzię­ku­ję wszyst­kim cho­rym, cier­pią­cym i wszyst­kich pro­szę o modli­twę. Dzię­ku­ję mło­dzie­ży i dzie­ciom. Wszy­scy jeste­śmy wezwa­ni, by budo­wać kró­le­stwo Boże, żeby być misjo­na­rza­mi, gło­sić sło­wo, a ze słu­cha­nia tego sło­wa rodzi się wia­ra. Nigdy nic sam. Tam, gdzie jest Pan Bóg, tam jest praw­dzi­wa przy­szłość.
– Ser­decz­nie dzię­ku­ję Prze­wie­leb­ne­mu Ojcu Dyrek­to­ro­wi za roz­mo­wę.