Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (39)

Odpowiedzialność podwładnego

KS. EDWARD STANIEK

Kohe­let wie, że panu­ją­cy na zie­mi mogą kie­ro­wać pod­wład­ny­mi jedy­nie do ich śmier­ci. Gdy opusz­cza ich duch, nie mają już nad nimi wła­dzy. W takim spoj­rze­niu autor natchnio­ny odsła­nia waż­ny wymiar odpo­wie­dzial­no­ści tak mają­cych wła­dzę, jak i pod­wład­nych. Żyje­my w świe­cie tajem­nic. One obej­mu­ją naszą prze­szłość i naszą przy­szłość. Trze­ba się z tym liczyć w podej­ściu do roz­ka­zów, jakie wyda­ją mają­cy wła­dzę. Jedy­nie dla Boga nie ma tajem­nic. Dla­te­go tyl­ko Bogu moż­na cał­ko­wi­cie ufać.
Na każ­dą bowiem spra­wę jest czas i sąd, gdyż zło czło­wie­ka wiel­ce na nim cią­ży. Bo nie wie wca­le, co będzie, a jak to będzie – któż mu oznaj­mi? Nad duchem czło­wiek nie ma wła­dzy, aby go powstrzy­mać, a nad dniem śmier­ci nie ma mocy. Tak samo nie ma zwol­nie­nia na woj­nie i nie ura­tu­je nie­pra­wość tego, kto ją popeł­nia. To wszyst­ko widzia­łem, zwra­ca­jąc uwa­gę na wszyst­kie spra­wy, jakie się dzie­ją pod słoń­cem, w cza­sie gdy czło­wiek jeden panu­je nad dru­gim, na jego nie­szczę­ście (Koh 8,6–9).
Nikt nie panu­je nad śmier­cią i nikt nie ma już wła­dzy nad duchem, któ­ry opusz­cza cia­ło. To waż­ny znak dla czło­wie­ka wie­rzą­ce­go, bo duch w chwi­li śmier­ci wra­ca do jedy­ne­go wła­ści­cie­la, jakim jest Bóg. Mają­cy wła­dzę na zie­mi już nie mogą zali­czać do swo­ich pod­wład­nych zmar­łe­go. Ta praw­da pozwa­la pod­wład­ne­mu w każ­dej sytu­acji liczyć się z Bogiem i poma­ga w podej­mo­wa­niu decy­zji, gdy ist­nie­je kon­flikt z wła­dzą ziem­ską. Rów­nież ta praw­da win­na być uzna­wa­na przez panu­ją­cych, o ile wie­rzą w Boga i uzna­ją ducho­wy wymiar czło­wie­ka. Wte­dy liczą się z tym, aby ich roz­ka­zy były har­mo­ni­zo­wa­ne z wolą Boga.
Kohe­let przy­po­mi­na, że, tak pod­wład­ny, jak i mają­cy wła­dzę, zosta­ną przez Boga roz­li­cze­ni ze swej posta­wy, jaką zaj­mo­wa­li na zie­mi. Ten sąd będzie połą­czo­ny ze spra­wie­dli­wo­ścią nagro­dy i kary tak dla pod­wład­ne­go, jak i dla mają­ce­go wła­dzę. Odpo­wie­dzial­ność pod­wład­ne­go ma mniej­szy zakres, bo odpo­wia­da za mądre podej­ście do otrzy­ma­ne­go roz­ka­zu. Odpo­wie­dzial­ność roz­ka­zu­ją­ce­go jest o wie­le więk­sza, bo odpo­wia­da za sie­bie, za pod­wład­ne­go, oraz za wszyst­kie kon­se­kwen­cje wyko­na­ne­go roz­ka­zu. Nikt z mądrych nie zabie­ga o wła­dzę, przyj­mu­je ją jedy­nie wów­czas, gdy ma pew­ność co do zaufa­nia pod­wład­nych. Ubie­ga­nie się o wła­dzę jest ści­śle połą­czo­ne ze wzro­stem odpo­wie­dzial­no­ści za innych, a roz­li­cze­nie z niej będzie pre­cy­zyj­ne. Bia­da, jeśli ktoś wylał łzy z powo­du pole­ce­nia kogoś, kto miał nad nim wła­dzę. Te łzy spad­ną na roz­ka­zo­daw­cę.
Cel­ne jest spo­strze­że­nie Kohe­le­ta co do nie­szczę­ścia zarów­no panu­ją­ce­go, jak i pod­wład­ne­go, jeśli decy­zje mają­ce­go wła­dzę nie są mądre. To nie­szczę­ście na zie­mi czę­ściej doty­ka tyl­ko pod­wład­nych, ale w per­spek­ty­wie wiecz­nej odpo­wie­dzial­no­ści przed Bogiem dotkną one tak­że panu­ją­ce­go. Kohe­let chce wezwać do odpo­wie­dzial­no­ści za wła­dzę, w któ­rej jeden czło­wiek panu­je nad dru­gim. Wnio­sek jest pro­sty – trze­ba liczyć się z wła­dzą Boga, a wów­czas nikt niko­go nie skrzyw­dzi i nikt nie będzie dotknię­ty nie­szczę­ściem.
Żyje­my w świe­cie ludzi cięż­ko cho­rych na posia­da­nie wła­dzy. Zma­ga­nie trwa w każ­dym śro­do­wi­sku. Wie­lu doświad­cza skut­ków tej cho­ro­by już w rodzin­nym domu, gdy rodzi­ce zamiast kochać chcą rzą­dzić. Dziec­ko potrze­bu­je miło­ści, a ta jest zawsze mądra i dla­te­go umie mobi­li­zo­wać, bez wyda­wa­nia roz­ka­zów. Wła­dza docho­dzi do gło­su w każ­dym śro­do­wi­sku zawo­do­wym, w urzę­dach, w szko­łach, w szpi­ta­lach. Jeśli spra­wu­ją ją ludzie mądrzy, jest bło­go­sła­wień­stwem zarów­no dla nich, jak i dla pod­wład­nych. A jeśli tej mądro­ści brak­nie, to wie­my, jakie są tego skut­ki. Trze­ba się wie­le modlić o mądrość dla każ­de­go, kto się­ga po wła­dzę.