Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Na służbie

Bogu i Ojczyźnie

Mat­ka Urszu­la z pod­opiecz­nym w Danii, 1919

Mat­ka Urszu­la zde­cy­do­wa­ła się wyje­chać do Szwe­cji, aby móc utrzy­my­wać kon­takt z sio­stra­mi w Peters­bur­gu. „I tak nad­szedł dzień wyjaz­du – 31 sierp­nia 1914 roku (sta­re­go sty­lu). Dzień bar­dzo smut­ny, ale spo­koj­ny… roz­sta­nie mat­ki z dzieć­mi. Łączy­ła nas prze­cież tak głę­bo­ka miłość!”. 
Sta­tek dopły­nął do Sztok­hol­mu 2 wrze­śnia 1914 roku. Podróż była dla mat­ki Ledó­chow­skiej bar­dzo męczą­ca. Cier­pia­ła z powo­du roz­sta­nia ze wspól­no­tą. „Jak mi strasz­nie cięż­ko było, wypo­wie­dzieć się nie da. Sama, zupeł­nie sama jadę do obce­go mia­sta – żywej duszy tam nie znam, język obcy. Czy będzie moż­na kore­spon­do­wać z moją, tak dro­gą ser­cu, zakon­ną gro­mad­ką?” – zasta­na­wia­ła się Mat­ka.
Na począt­ku zna­la­zła wspar­cie u ojców jezu­itów z kościo­ła pod wezwa­niem św. Euge­nii w Sztok­hol­mie, któ­rzy pomo­gli jej zna­leźć miesz­ka­nie – pokój u kato­lic­kiej rodzi­ny. „I zaczę­ło się samot­ne życie na wygna­niu. Co dzień cho­dzi­łam o siód­mej na Mszę Świę­tą – kościół nie bar­dzo dale­ko. Wra­ca­łam o ósmej, jadłam śnia­da­nie i potem to pisa­łam listy, to uczy­łam się po szwedz­ku, bo chcia­łam jak naj­prę­dzej mówić i rozu­mieć w tym języ­ku. O jede­na­stej dru­gie śnia­da­nie z całą rodzi­ną”. Od dru­giej do czwar­tej dawa­ła lek­cje fran­cu­skie­go. Po obie­dzie cho­dzi­ła do kościo­ła na swo­je modli­twy i Dro­gę Krzy­żo­wą. Po pew­nym cza­sie zaczę­ła uczyć w żeń­skiej szko­le sióstr św. Józe­fa i przy niej zna­la­zła nowe, wygod­niej­sze miesz­ka­nie. Choć wciąż bar­dzo samot­na i nie­spo­koj­na o los sióstr w Peters­bur­gu, powo­li zaczę­ła roz­wi­jać misyj­ną dzia­łal­ność. W mar­cu 1915 roku na proś­bę zaprzy­jaź­nio­nych miej­sco­wych pań zało­ży­ła Soda­li­cję Mariań­ską.
W pol­skiej spra­wie
Mat­ka Urszu­la w Skan­dy­na­wii po odczy­cie na temat Pol­ski

W tym cza­sie jej brat Wło­dzi­mierz został wybra­ny gene­ra­łem Towa­rzy­stwa Jezu­so­we­go. Urszu­la darzy­ła go wiel­ką miło­ścią i mia­ła do nie­go peł­ne zaufa­nie. Czę­sto zasię­ga­ła jego rady przy podej­mo­wa­niu waż­nych decy­zji. On też poparł jej nale­ga­nia na to, żeby sio­stry w Peters­bur­gu porzu­ci­ły inter­nat i przy­je­cha­ły do niej do Szwe­cji. Uwa­ża­ła, że sio­stry powin­ny być tam, gdzie ich prze­ło­żo­na. Tak rze­czy­wi­ście się sta­ło. Urszu­lan­ki kolej­no opusz­cza­ły Rosję od 1915 do 1917 roku. Naj­pierw zało­ży­ły w Djur­shol­mie koło Sztok­hol­mu Insty­tut Języ­ków Obcych dla skan­dy­naw­skich dziew­cząt.
Wie­le uwa­gi i ener­gii Urszu­la Ledó­chow­ska poświę­ci­ła spra­wie odzy­ska­nia przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści. Już w kwiet­niu 1915 roku, w odpo­wie­dzi na list Hen­ry­ka Sien­kie­wi­cza, sto­ją­ce­go na cze­le Komi­te­tu Pomo­cy dla Ofiar Woj­ny w Pol­sce, zało­żo­ne­go w szwaj­car­skim Vevey, roz­po­czę­ła cykl wykła­dów o Pol­sce. Ich celem było zapo­zna­nie opi­nii publicz­nej w kra­jach skan­dy­naw­skich z sytu­acją znie­wo­lo­nej ojczy­zny, wal­czą­cej o wol­ność, i uzy­ska­nie pomo­cy mate­rial­nej dla lud­no­ści pol­skiej oraz wspar­cia moral­ne­go i dyplo­ma­tycz­ne­go dla spra­wy Pol­ski. Na pierw­szy odczyt zapro­szo­no księ­cia Karo­la I, bra­ta kró­la Szwe­cji Gusta­wa V, jego żonę, duń­ską księż­nicz­kę Inge­bor­gę, i wie­le waż­nych oso­bi­sto­ści ze świa­ta poli­ty­ki i kul­tu­ry. Mat­ka Urszu­la wspo­mi­na­ła póź­niej: „Dwu­na­ste­go kwiet­nia – dzień był ład­ny, wie­czór jasny. Sala peł­na. Sel­ma Lager­löf (naj­więk­sza szwedz­ka pisar­ka) pomię­dzy gość­mi. Cze­kam i ser­ce bije strasz­nie. (…) Dano znak. Wycho­dzę – z meda­lem Dzie­ci Maryi jako ozdo­bą. Parę słów podzię­ko­wa­nia za przy­by­cie na kon­fe­ren­cję, parę słów wstę­pu, potem odczy­ta­nie listu Hen­ry­ka Sien­kie­wi­cza, i dalej: rzut oka na dzia­łal­ność Pol­ski w sto­sun­ku do Euro­py – przed­mu­rze chrze­ści­jań­stwa, teraź­niej­sze spu­sto­sze­nia, wal­ka bra­to­bój­cza, nadzie­ja lep­szej przy­szło­ści. Zakoń­czy­łam tą stro­fą z Boże, coś Pol­skę po fran­cu­sku:

Jed­no Twe sło­wo, wiel­ki nie­bios Panie,
Z pro­chów nas pod­nieść zno­wu będzie zdol­ne,
A gdy zasłu­żym na Twe uka­ra­nie,
Obróć nas w pro­chy, ale w pro­chy wol­ne!

Nie­zwy­kła pol­ska hra­bi­na

Przed kate­drą w Uppsa­li

Im dłu­żej mówi­łam, tym bar­dziej ucie­kał strach. Widzia­łam, że słu­cha­ją uważ­nie, nawet ze wzru­sze­niem. Po skoń­czo­nej kon­fe­ren­cji i bili bra­wo, i dawa­li pie­nią­dze panien­kom sto­ją­cym w drzwiach z taca­mi”. Nawet rosyj­ski mini­ster wrę­czył Mat­ce sto rubli i „ze łza­mi rzekł: Pro­szę pani, nie wszy­scy tacy jeste­śmy”. W pra­sie uka­za­ły się entu­zja­stycz­ne recen­zje. Hjal­mar Bran­ting, przy­szły pre­mier Szwe­cji i lau­re­at poko­jo­wej Nagro­dy Nobla w 1921 roku, napi­sał: „We czwar­tek hra­bi­na Ledó­chow­ska ma kon­fe­ren­cję po nie­miec­ku, a to, co ma do powie­dze­nia, zasłu­gu­je na to, by nie­wia­sty i męż­czyź­ni, mają­cy ser­ce, przy­szli posłu­chać jej słów”. W cią­gu pra­wie trzech lat „nie­zwy­kła pol­ska hra­bi­na” wygło­si­ła ponad 80 kon­fe­ren­cji w sze­ściu języ­kach w wie­lu miej­sco­wo­ściach Szwe­cji, Nor­we­gii i Danii. Z tej ostat­niej prze­sła­no do Pol­ski 14 wago­nów żyw­no­ści. W Nor­we­gii wspar­cie pie­nięż­ne prze­ka­zał sam król Haakon VII, któ­ry przy­jął mat­kę Urszu­lę na audien­cji. Coraz poważ­niej­sza sytu­acja w Pol­sce, nędza i głód skło­ni­ły mat­kę Ledó­chow­ską do napi­sa­nia ode­zwy do matek szwedz­kich w spra­wie pomo­cy dla matek pol­skich. Wydru­ko­wa­ło ją oko­ło 270 gazet szwedz­kich.
Przed­sta­wi­ciel Naczel­ne­go Komi­te­tu Naro­do­we­go z Kra­ko­wa, Michał Sokol­nic­ki, w swym spra­woz­da­niu z podró­ży do Skan­dy­na­wii pisał: „P. Ledó­chow­ska przed­sta­wia się jako nie­zwy­kle uta­len­to­wa­na mów­czy­ni, wła­da­ją­ca wiel­ką ilo­ścią języ­ków, bie­gle, jak rodzin­nym, jako oso­ba o cha­rak­te­rze nie­wy­po­wie­dzia­nie pro­stym, daw­na Polka utoż­sa­mia­ją­ca Ojczy­znę z reli­gij­nym umi­ło­wa­niem. Udu­cho­wie­nie jej oddzia­ły­wa w spo­sób nie­zwy­kły na oto­cze­nie: szwedz­cy socja­li­ści popie­ra­ją jej wystą­pie­nie za zawar­ty w nich pier­wia­stek huma­ni­tar­ny, inter­wen­cjo­ni­ści za pro­pa­gan­dę prze­ciw-rosyj­ską, par­tie kon­ser­wa­tyw­ne za to, że przez gorą­cą miłość do swo­jej Ojczy­zny wzbu­dza uczu­cia patrio­tycz­ne w ogó­le… Uspo­so­bie­nie P.L. do Legio­nów jest peł­ne pro­ste­go uko­cha­nia i zapa­łu, zaś uspo­so­bie­nie do N.K.N. jest rów­nież nie­zmą­co­ne żad­nym uprze­dze­niem”. Za tę patrio­tycz­ną dzia­łal­ność w nie­pod­le­głej Pol­sce przy­zna­no mat­ce Urszu­li Krzyż Ofi­cer­ski Odro­dze­nia Pol­ski oraz Krzyż Nie­pod­le­gło­ści.
W 1917 roku mat­ka Ledó­chow­ska zało­ży­ła w Aal­bor­gu, w Danii, dom dla sie­rot po robot­ni­kach pol­skich, któ­ry stał się tak­że ośrod­kiem polo­nij­nym dla doro­słych, gdzie odpra­wia­no Msze św. po pol­sku, orga­ni­zo­wa­no wigi­lie, wie­czor­ni­ce, wykła­dy. W Aal­bor­gu powsta­ła tak­że szko­ła spo­łecz­no-gospo­dar­cza dla dziew­cząt skan­dy­naw­skich. Tam też prze­nio­sły się sio­stry, kie­dy w 1918 roku zamknię­to dom i szko­łę w Szwe­cji.