Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Poświęcić wszystko

Innych do Boga prowadzić…”

Mat­ka Urszu­la w Czar­nym Borze koło Wil­na

Przez dwa­dzie­ścia lat Zało­ży­ciel­ka czu­wa­ła nad roz­wo­jem zgro­ma­dze­nia. O celu życia swo­je­go i sióstr mówi­ła: „Nasza poli­ty­ka – to miłość Boga, to miłość Ojczy­zny. I dla tej poli­ty­ki miło­ści goto­we jeste­śmy poświę­cić i siły, i czas, i życie”.
Po prze­nie­sie­niu się do Pniew mat­ka Urszu­la ener­gicz­nie przy­stą­pi­ła do pra­cy. Mimo trud­nych warun­ków, już we wrze­śniu 1920 roku zało­ży­ła Szko­łę Gospo­dar­stwa Domo­we­go dla dziew­cząt, przy­szłych żon i matek. Dla nich też pro­wa­dzi­ła Soda­li­cję Mariań­ską oraz zaczę­ła wyda­wać, w 1924 roku, kwar­tal­nik „Dzwo­nek św. Ola­fa”, dru­ko­wa­ny we wła­snej dru­kar­ni zgro­ma­dze­nia. Dla chłop­ców, któ­rzy zamie­rza­li zostać kapła­na­mi, w 1924 roku zor­ga­ni­zo­wa­ła tzw. Małe Kole­gium Piu­sa X. Poma­ga­ła tak­że jego absol­wen­tom w dal­szej dro­dze – w semi­na­rium. W roku następ­nym zało­ży­ła w Pol­sce Kru­cja­tę Eucha­ry­stycz­ną – ist­nie­ją­cą już we Fran­cji orga­ni­za­cję reli­gij­ną dla dzie­ci. W 1939 roku nale­ża­ło do niej oko­ło 200 tysię­cy dzie­ci pol­skich. Sio­stry wyda­wa­ły dla nich cza­so­pi­sma „Orę­dow­ni­czek Eucha­ry­stycz­ny” i „Mały Orę­dow­ni­czek”, do któ­rych regu­lar­nie pisa­ła mat­ka Urszu­la i któ­rych nakład prze­kra­czał 100 tysię­cy egzem­pla­rzy.
Potrzeb­ne miło­sier­dzie
Z dzieć­mi we Fran­cji

Pla­ców­ki urszu­la­nek sza­rych powsta­wa­ły już od 1921 roku w całej Pol­sce – w Pozna­niu, Sie­ra­dzu, Łodzi, War­sza­wie, Wil­nie, na Woły­niu i Pole­siu. Sio­stry zakła­da­ły domy dziec­ka, przed­szko­la, szko­ły, inter­na­ty dla uczen­nic i stu­den­tek, pro­wa­dzi­ły świe­tli­ce, biblio­te­ki, tanie kuch­nie, sto­łów­ki, koła gospo­dyń, kolo­nie let­nie dla ubo­gich dzie­ci i mło­dzie­ży, kur­sy zawo­do­we, np. kro­ju i szy­cia, dokształ­ca­ły kate­chet­ki oraz nauczy­ciel­ki innych przed­mio­tów. Od 1922 roku pra­co­wa­ły w fabrycz­nej Łodzi, gdzie powie­rzo­no im for­ma­cję kate­che­tek. Pro­wa­dzi­ły tam inter­nat, uczy­ły w szko­le, orga­ni­zo­wa­ły Kru­cja­tę, nabo­żeń­stwa i uro­czy­sto­ści reli­gij­ne. Zamiesz­ka­ły na war­szaw­skim Powi­ślu, skąd docie­ra­ły też do innych bied­nych miejsc sto­li­cy, żeby opie­ko­wać się bez­ro­bot­ny­mi, poma­gać w szu­ka­niu pra­cy, orga­ni­zo­wać tanie obia­dy, uczyć reli­gii dzie­ci i doro­słych.
W Czar­nym Borze koło Wil­na mat­ka Urszu­la zało­ży­ła w 1927 roku Szko­łę dla Kie­row­ni­czek Inter­na­tów, dla któ­rej sama opra­co­wa­ła pro­gram naucza­nia. W samym Wil­nie od 1933 roku urszu­lan­ki pro­wa­dzi­ły inter­nat dla Pań­stwo­wej Szko­ły Położ­nych.
“Chcia­ła­bym ogar­nąć wieś i po trzy: jed­ną nauczy­ciel­kę ludo­wą, jed­ną pie­lę­gniar­kę i jed­ną gospo­dy­nię tam posy­łać, by w trój­kę wieś prze­ro­bi­ły” – pisa­ła mat­ka Urszu­la do swo­je­go bra­ta Wło­dzi­mie­rza. W pra­sie i radiu zwró­ci­ła się z ape­lem do pol­skich dziew­cząt, aby po ukoń­cze­niu szko­ły poświę­ci­ły rok lub dwa na pra­cę cha­ry­ta­tyw­no-apo­stol­ską. „Nasze cza­sy są cza­sa­mi ego­izmu – byle­by mnie było dobrze, to wystar­cza. A Pan Bóg jak­by chciał nas zmu­sić do miło­sier­dzia, zsy­ła­jąc tyle nie­szczęść. Mamy teraz sze­ro­kie pole dla prak­ty­ki miło­sier­dzia. Czy pamię­ta­my, by poma­gać, rato­wać według moż­no­ści? Ale i o tym pamię­taj­my, że to jesz­cze nie miło­sier­dzie, gdy damy to, co nam nie­po­trzeb­ne, gdy odda­my ubra­nie, któ­re nam się nie podo­ba. Wte­dy zaczy­na się praw­dzi­we miło­sier­dzie, gdy daje­my z tego co nam miłe, przy­jem­ne, gdy dając, czy­ni­my ofia­rę. A nie ma więk­sze­go szczę­ścia na zie­mi, jak być pro­my­kiem szczę­ścia dla innych, i nie ma pew­niej­szej dro­gi do nie­ba, jak dro­ga miło­sier­dzia dla bied­nych i cier­pią­cych”.
Wasza misja tu
W Pnie­wach

Urszu­lan­ki sza­re zakła­da­ły swo­je dzie­ła tak­że poza gra­ni­ca­mi Pol­ski. W 1926 roku mat­ka Urszu­la zało­ży­ła w Sie­ra­dzu Semi­na­rium Misyj­ne dla dziew­cząt. Myśla­ła o wypra­wie misyj­nej do Peru, któ­ra jed­nak nie doszła do skut­ku.
W 1928 roku przy­ję­ła pro­po­zy­cję Ojca Świę­te­go Piu­sa XI, aby popro­wa­dzić dom aka­de­mic­ki dla stu­den­tek w Rzy­mie, a wkrót­ce urszu­lan­ki wpro­wa­dzi­ły się do dziel­nic naj­uboż­szych – na via Boc­cea (1929) oraz na Pri­ma­val­le (1933), gdzie „są same bara­ki czer­wo­ne – i dla nas taki dadzą. Pro­si­łam, by nic lep­sze­go nie budo­wać. I tam będzie­my razem z bied­ny­mi żyły, uczy­ły ich kate­chi­zmu, leczy­ły i kocha­ły. Ojciec, któ­ry tam tę pra­cę urzą­dza, powie­dział mi: Wy musi­cie uświę­cić się sul­la stra­da, na uli­cy, jak Apo­sto­ło­wie”. We Fran­cji urszu­lan­ki sza­re od 1930 roku opie­ko­wa­ły się pol­ski­mi robot­ni­ca­mi z fabryk jedwa­biu, orga­ni­zu­jąc dla nich inter­nat oraz życie reli­gij­ne i kul­tu­ral­ne.
Mat­ka Urszu­la pro­wa­dzi­ła swo­ją apo­stol­ską dzia­łal­ność poprzez publi­ko­wa­nie róż­nych arty­ku­łów, pisa­nie powie­ści dla dzie­ci, ksią­żek dla sióstr i wygła­sza­nie odczy­tów. Wie­lo­krot­nie zabie­ra­ła głos na Kon­gre­sach Eucha­ry­stycz­nych – die­ce­zjal­nych i ogól­no­pol­skim w Pozna­niu – oraz na zjaz­dach Akcji Kato­lic­kiej. Mówi­ła o wycho­wa­niu chrze­ści­jań­skim, o roli mat­ki w rodzi­nie i kobie­ty w spo­łe­czeń­stwie. Pro­wa­dzi­ła ponad­to boga­tą kore­spon­den­cję.
Apo­stoł­ka uśmie­chu
Zaan­ga­żo­wa­ła się tak­że w spra­wę wynie­sie­nia na ołta­rze kró­lo­wej Jadwi­gi, w któ­rej widzia­ła wzór wład­czy­ni mło­dej, ale doj­rza­łej, odpo­wie­dzial­nej i mądrej, kobie­ty wszech­stron­nie wykształ­co­nej, rozu­mie­ją­cej obo­wiąz­ki wobec pań­stwa i pod­da­nych, głę­bo­ko wie­rzą­cej, kocha­ją­cej Boga i Ojczy­znę. Mat­ka Urszu­la zało­ży­ła w 1937 roku w Rzy­mie Komi­tet Pro­pa­gan­dy Kano­ni­za­cji Kró­lo­wej Jadwi­gi i wygło­si­ła pory­wa­ją­ce prze­mó­wie­nie w obec­no­ści pol­skich dyplo­ma­tów, duchow­nych, pro­fe­so­rów uni­wer­sy­te­tów papie­skich i kolo­nii pol­skiej. Dzię­ki popar­ciu spra­wy przez księ­cia arcy­bi­sku­pa Ada­ma Ste­fa­na Sapie­hę, pod­ję­te zosta­ły pierw­sze kro­ki do roz­po­czę­cia for­mal­ne­go pro­ce­su, uwień­czo­ne suk­ce­sem wie­le lat póź­niej przez Ojca Świę­te­go Jana Paw­ła II.