Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

W Pniewach

Już u siebie, w domu, w Polsce…”

Po odzy­ska­niu przez Pol­skę nie­pod­le­gło­ści mat­ka Urszu­la chcia­ła speł­niać swą misję w Ojczyź­nie. Dla­te­go zało­ży­ła nową gałąź urszu­la­nek – Zgro­ma­dze­nie Sióstr Urszu­la­nek Ser­ca Jezu­sa Kona­ją­ce­go, zwa­nych urszu­lan­ka­mi sza­ry­mi.

Bł. Maria Tere­sa Ledó­chow­ska, star­sza sio­stra Mat­ki Urszu­li, zało­ży­ciel­ka Soda­li­cji św. Pio­tra Kla­we­ra

Pol­skie urszu­lan­ki, aby lepiej słu­żyć odro­dzo­nej Rzecz­po­spo­li­tej, posta­no­wi­ły zjed­no­czyć wszyst­kie dotąd auto­no­micz­ne domy pod jed­ną wła­dzą cen­tral­ną. W 1919 roku utwo­rzy­ły w Kra­ko­wie Unię Urszu­la­nek Pol­skich z mat­ką Igna­cją Szy­dłow­ską jako prze­ło­żo­ną gene­ral­ną. Do tej kon­gre­ga­cji pra­gnę­ła dołą­czyć ze swo­ją wspól­no­tą mat­ka Ledó­chow­ska. Pierw­sze roz­mo­wy pro­wa­dzo­ne przez nią w Pol­sce, jesie­nią 1919 roku, zda­wa­ły się potwier­dzać obra­ny kie­ru­nek, ale na począt­ku 1920 roku nadzie­je na unię zosta­ły roz­wia­ne: „Mat­ka Igna­cja napi­sa­ła, że po roz­wa­że­niu spra­wy z radą gene­ral­ną doszły do prze­ko­na­nia, iż nie mogą nas przy­jąć do swej Kon­gre­ga­cji. (…) Jed­nym sło­wem, roz­brat kom­plet­ny”.
Posta­no­wi­łam sama sobie radzić
Mat­ka Urszu­la bole­śnie prze­ży­ła taki obrót spra­wy.
Urszu­lan­ki sza­re w domu macie­rzy­stym w Pnie­wach, 15 sierp­nia 1927

Roz­po­zna­ła w tym jed­nak wolę Bożą. Pod­bu­do­wa­na radą bra­ta Wło­dzi­mie­rza, posta­no­wi­ła sta­rać się o utwo­rze­nie nowe­go zgro­ma­dze­nia urszu­lań­skie­go. „Trze­ba teraz odważ­nie zabrać się do pra­cy. Przede wszyst­kim musia­ły­śmy ure­gu­lo­wać naszą sytu­ację zakon­ną, któ­ra wciąż jesz­cze opie­ra­ła się na pozwo­le­niach wyjąt­ko­wych, danych przez Piu­sa X. A ponad­to poszu­kać pola pra­cy w Pol­sce. Po dłu­go­let­nim wygna­niu tam teraz musi­my swo­je Zgro­ma­dze­nie prze­nieść, tam je roz­wi­jać”. Urszu­la roz­po­czę­ła sta­ra­nia o kup­no „małe­go mająt­ku ziem­skie­go, dokąd byśmy mogły z pol­ski­mi dzieć­mi przy­je­chać i gdzie mogły­by­śmy pro­wa­dzić zarów­no ochron­kę dla naszych, z Danii przy­wie­zio­nych dzie­ci, jak i szko­łę gospo­dar­stwa domo­we­go dla pol­skich panien. Nie moż­na było liczyć na to, żeby ktoś w Pol­sce zwró­cił się do nas z pro­po­zy­cją pra­cy. Zorien­to­wa­łam się, będąc w kra­ju, że patrzą tu na nas z pew­nym nie­do­wie­rza­niem. Posta­no­wi­łam sama sobie radzić”. Trud­no­ści ze zna­le­zie­niem domu roz­wią­za­ła bł. Tere­sa od Dzie­ciąt­ka Jezus, do któ­rej po nie­po­wo­dze­niach z zaku­pem grun­tu zwró­ci­ła się mat­ka Urszu­la w bła­gal­nej nowen­nie. „Dnia 11 lute­go 1920 roku, w świę­to Mat­ki Boskiej z Lour­des, Pnie­wy zosta­ły kupio­ne”. Były to dwie sąsia­du­ją­ce ze sobą pose­sje w Lubo­cze­śni­cy pod Pnie­wa­mi, w powie­cie sza­mo­tul­skim, w Poznań­skiem. „Ale jak się kupu­je, trze­ba i pła­cić”.
Mat­ka Ledó­chow­ska pod­ję­ła więc znów cykl kon­fe­ren­cji w Skan­dy­na­wii. Nie­ste­ty, pierw­sze odczy­ty nie przy­nio­sły spo­dzie­wa­nych dota­cji. W koń­cu w Kri­stia­nii (dzi­siej­sze Oslo) pode­szła do Urszu­li mat­ka jed­nej z uczen­nic z Aal­bor­ga, pani Stolt-Nie­lsen, żona nor­we­skie­go arma­to­ra oraz filan­tro­pa, wów­czas kon­su­la w Danii, któ­ry ofia­ro­wał potrzeb­ne dwa­dzie­ścia tysię­cy koron. Tak ura­do­wa­ło to Mat­kę, że na pamiąt­kę tego wyda­rze­nia zde­cy­do­wa­ła, że nazwie zakład pniew­ski imie­niem św. Ola­fa, kró­la Nor­we­gii, któ­ry zjed­no­czył kraj, utrwa­lił w nim chrze­ści­jań­stwo i został uzna­ny patro­nem Nor­we­gii. W ten spo­sób mat­ka Ledó­chow­ska, jej sio­stry i pol­skie sie­ro­ty mogły wró­cić do Pol­ski. Pozo­sta­ła jesz­cze spra­wa ure­gu­lo­wa­nia sto­sun­ków zakon­nych.
Zgro­ma­dze­nie Sióstr Urszu­la­nek Ser­ca Jezu­sa Kona­ją­ce­go
Mat­ka Urszu­la przed podró­żą, 1936

W dniu swo­ich 55. uro­dzin mat­ka Urszu­la wyje­cha­ła z duń­skie­go Aal­bor­ga do Rzy­mu, gdzie spo­tka­ła się jesz­cze ze swo­ją, już cho­rą, sio­strą Maria Tere­są (zmar­ła w 1922 roku) i sta­ra­ła się przez osiem tygo­dni o pozy­tyw­ne roz­wią­za­nie sytu­acji swo­jej wspól­no­ty. W roz­strzy­gnię­ciu praw­nych kom­pli­ka­cji pomógł jej brat Wło­dzi­mierz, któ­ry doszedł do wnio­sku, że nale­ży popro­sić, aby erek­cja kano­nicz­na, otrzy­ma­na dla domu urszu­lań­skie­go w Peters­bur­gu, zosta­ła prze­nie­sio­na na dom w Pnie­wach. Zgod­nie z jego rada­mi, 7 czerw­ca 1920 roku Świę­ta Kon­gre­ga­cja uwzględ­ni­ła proś­by mat­ki Ledó­chow­skiej i Pnie­wy uzna­ła za auto­no­micz­ny dom urszu­lań­ski z nowi­cja­tem, a prze­kształ­co­ną wspól­no­tę za nowe zgro­ma­dze­nie o cha­rak­te­rze apo­stol­skim, o nazwie: Zgro­ma­dze­nie Sióstr Urszu­la­nek Ser­ca Jezu­sa Kona­ją­ce­go. Oprócz nazwy ofi­cjal­nej szyb­ko zaczę­ła funk­cjo­no­wać nazwa popu­lar­na: urszu­lan­ki sza­re.
Uko­cha­na Ojczy­zna
Z Wiecz­ne­go Mia­sta mat­ka Urszu­la poje­cha­ła do Pol­ski obej­rzeć nową sie­dzi­bę: „Dzień fatal­ny, bo lało. Wil­le miłe, szcze­gól­nie więk­sza ład­nie odno­wio­na, sio­stry już po trosz­ku tam się zago­spo­da­ro­wa­ły. Oko­li­ca nie­zbyt dobrze się zapre­zen­to­wa­ła, gdyż wszyst­ko tonę­ło w stru­gach pada­ją­ce­go desz­czu (…). Nara­dza­łam się z ojcem Tuszow­skim, czy wobec woj­ny z bol­sze­wi­ka­mi nie odło­żyć powro­tu do kra­ju. I on, i wszy­scy inni dora­dza­li, żeby jed­nak przy­je­chać”. Dla­te­go na począt­ku sierp­nia mat­ka Ledó­chow­ska z gro­mad­ką dzie­ci opu­ści­ła Aal­borg i po kil­ku dniach zna­la­zła się w Pol­sce: „W Tcze­wie – pol­ska gra­ni­ca. Byli­śmy tam o jede­na­stej w nocy. Obu­dzi­łam star­sze dzie­ci. Pomo­dli­li­śmy się wspól­nie. Jeste­śmy w Pol­sce (…). Oto gra­ni­ca, wol­na, uko­cha­na Ojczy­zna! Naprze­ciw nasze­go pocią­gu stoi pociąg z ran­ny­mi żoł­nie­rza­mi. Pierw­szy raz widzą dzie­ci pol­skie­go żoł­nie­rza”.
W Pnie­wach warun­ki były jesz­cze trud­ne: „Dzie­ci śpią po czę­ści na sło­mie, sio­stry też, ale to wszyst­ko nic, jeste­śmy już u sie­bie, w domu, w Pol­sce. Jaki urok w tych sło­wach: Pol­ska, Ojczy­zna! – po tak dłu­giej tułacz­ce po obcych kra­jach (…) Bóg miło­sier­ny pozwo­lił nam wró­cić do kra­ju! Nowe życie przed nami. Przy­szłość – to pra­ca dla naszej Pol­ski, dla któ­rej dziś wszy­scy z całym poświę­ce­niem pra­co­wać są zobo­wią­za­ni”.
Sześć­dzie­siąt dzie­więć lat póź­niej Ojciec Świę­ty Jan Paweł II modlił się do bło­go­sła­wio­nej Urszu­li 11 maja 1989 roku: „Niech Ci Bóg wyna­gro­dzi za to natchnie­nie i niech Ci wyna­gro­dzi rów­nież za cha­ry­zmat, jaki wraz z tym natchnie­niem prze­ka­za­łaś Two­je­mu Zgro­ma­dze­niu. Za to chcę Ci przede wszyst­kim podzię­ko­wać, a raczej Bogu chcę podzię­ko­wać za tę łaskę, któ­rą obda­rzył Cie­bie, przez Cie­bie Zgro­ma­dze­nie i cały Kościół”.