Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Drugi tydzień Wielkiego Postu 5–10 III 2012


KS. ROMAN SŁAWEŃSKI

 Ponie­dzia­łek
Dn 9,4b–10; Łk 6,36–38
Sło­wo Boże: O Panie mój, któ­ry docho­wu­jesz przy­mie­rza tym, co Cie­bie kocha­ją i prze­strze­ga­ją Two­ich przy­ka­zań! Zgrze­szy­li­śmy, zbłą­dzi­li­śmy, popeł­ni­li­śmy nie­pra­wość i zbun­to­wa­li­śmy się (…).
Nawró­ce­nie wyma­ga poko­ry. Bóg jest wiel­ki i wier­ny, i miło­sier­ny. Z kolei czło­wiek co rusz ujaw­nia swą małość, nie­wier­ność i ego­izm. W świe­tle sło­wa Boże­go roz­po­zna­je­my roz­miar nasze­go uwi­kła­nia w zło. W bla­sku tegoż same­go sło­wa leczy­my rany, zada­ne nam przez grzech. Leczy­my wpa­tru­jąc się w Boga Ojca. Pro­mie­nio­wa­nie Jego dosko­na­ło­ści każe nam wal­czyć z naj­mniej­szą nie­do­sko­na­ło­ścią. A peł­ne miło­ści spoj­rze­nie Ojca pozwa­la się­gać wciąż wyżej.
Modli­twa dnia: Boże, Ty dla zdro­wia duszy pole­ci­łeś nam opa­no­wać cia­ło, pomóż nam swo­ją łaską, aby­śmy powstrzy­my­wa­li się od grze­chów i odpo­wie­dzie­li w ten spo­sób na wyma­ga­nia Two­jej miło­ści.
Wto­rek
Iz 1,10.16–20; Mt 23,1–12
Sło­wo Boże: Troszcz­cie się o spra­wie­dli­wość, wspo­ma­gaj­cie uci­śnio­ne­go, oddaj­cie słusz­ność sie­ro­cie… Choć­by wasze grze­chy były jak szkar­łat, jak śnieg wybie­le­ją; choć­by czer­wo­ne były jak pur­pu­ra, sta­ną się jak weł­na.
Potrzeb­ne jest nawró­ce­nie. Zmia­na życia. Napra­wa krzywd. Umi­ło­wa­nie spra­wie­dli­wo­ści. Wraż­li­wość na ludz­ką nie­do­lę. Tu nie wystar­czą poje­dyn­cze czy­ny, odru­chy miło­sier­dzia, lito­ści. Prze­mia­na się­gać musi ser­ca i wyra­żać się w nowym spo­so­bie myśle­nia, w czy­stych i bez­in­te­re­sow­nych pra­gnie­niach. Każ­da spo­wiedź ozna­cza nową decy­zję cał­ko­wi­te­go zerwa­nia ze złem. Bóg, któ­ry zna nasze ser­ce, udzie­la swej łaski, gdy spo­strze­ga w nas wewnętrz­ną decy­zję zerwa­nia z grze­chem.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, ota­czaj swój Kościół nie­ustan­ną opie­ką, a ponie­waż bez Cie­bie śmier­tel­ny czło­wiek upa­da, niech Two­ja łaska powstrzy­mu­je go od zła i kie­ru­je ku zba­wie­niu.
Śro­da
 
Jr 18,18–20; Mt 20,17–28
Sło­wo Boże: Chodź­cie, uknuj­my zamach na Jere­mia­sza. Bo prze­cież nie zabrak­nie kapła­no­wi poucze­nia ani mędr­co­wi rady, ani pro­ro­ko­wi sło­wa. Chodź­cie uderz­my go języ­kiem (…).
Jeśli ludzie spo­tka­ją spra­wie­dli­we­go, nie­wąt­pli­wie wysta­wią na pró­bę jego spra­wie­dli­wość. Jeśli znaj­dą w oto­cze­niu szla­chet­ne­go, będą badać jego bez­in­te­re­sow­ność. Jeśli napo­tka­ją na swej dro­dze uczci­we­go, nie omiesz­ka­ją kusić go kom­pro­mi­sem z nie­uczci­wo­ścią. I jeśli spo­strze­gą czło­wie­ka wia­ry, nie­raz spró­bu­ją pod­wa­żyć jej sens. Moż­na pro­sić, by Bóg chro­nił nas przed poku­sa­mi. Ale jesz­cze bar­dziej trze­ba pro­sić, byśmy mie­li siłę poko­nać wszel­kie pró­by, bo to jest dro­ga ducho­we­go wzro­stu.
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, zacho­waj w Two­ich wier­nych goto­wość do peł­nie­nia dobrych uczyn­ków, udziel im docze­snej pomo­cy i dopro­wadź do życia wiecz­ne­go.
Czwar­tek
 
Jr 17,5–10; Łk 16,19–31
Sło­wo Boże: Prze­klę­ty mąż, któ­ry pokła­da nadzie­ję w czło­wie­ku i któ­ry w cie­le upa­tru­je swą siłę, a od Pana odwra­ca swe ser­ce… Bło­go­sła­wio­ny mąż, któ­ry pokła­da ufność w Panu, i Pan jest jego nadzie­ją!
Mąż prze­klę­ty, mąż bło­go­sła­wio­ny… dziś jesz­cze nie widać, kto prze­klę­ty, kto bło­go­sła­wio­ny. Bo trud­no roze­znać, kto pokła­da nadzie­ję w czło­wie­ku, kto w Bogu. Ale przy­cho­dzą takie doświad­cze­nia, któ­re odsła­nia­ją nasze naj­głęb­sze nadzie­je. Albo też obna­ża­ją nasz brak nadziei. Zanim jed­nak to nastą­pi, każ­dy ma moż­li­wość sam badać wła­sne sumie­nie i potra­fi odkryć, w czym pokła­da swo­ją nadzie­ję. Badaj­my sie­bie dokład­nie dziś, by jutro nie obna­ży­ło pust­ki nasze­go ser­ca.
Modli­twa dnia: Boże, Ty miłu­jesz nie­win­ność i przy­wra­casz ją grzesz­ni­kom, zwra­caj ku sobie nasze ser­ca, aby­śmy napeł­nie­ni gor­li­wo­ścią przez Ducha Świę­te­go, byli moc­ni w wie­rze i wytrwa­li w dzia­ła­niu.
Pią­tek
 
Rdz 37,3–4.12–13a.17b–28
Mt 21,33–43.45–46
Sło­wo Boże: Bra­cia Józe­fa widząc, że ojciec kocha go wię­cej niż ich wszyst­kich, tak go znie­na­wi­dzi­li, że nie mogli zdo­być się na to, by przy­jaź­nie z nim poroz­ma­wiać…
Bra­cia Józe­fa nosi­li w ser­cu głę­bo­kie poczu­cie krzyw­dy. Ojciec wyraź­nie miło­wał naj­młod­sze­go Józe­fa i wca­le tego nie ukry­wał. I nic dziw­ne­go, że takie trak­to­wa­nie synów dopro­wa­dzi­ło do wza­jem­nej nie­na­wi­ści. Ale brak roz­trop­no­ści w postę­po­wa­niu ojca nie jest uspra­wie­dli­wie­niem dla nie­go­dzi­wo­ści pozo­sta­łych dzie­ci. Bra­cia nie potra­fi­li zro­zu­mieć inten­cji ojca (jego miło­ści wobec naj­młod­sze­go), nie potra­fi­li doce­nić otrzy­ma­ne­go daru (też byli oto­cze­ni miło­ścią). Wpa­dli w sidła poczu­cia krzyw­dy. Jak roz­wią­zu­je­my wła­sne poczu­cie krzyw­dy?
Modli­twa dnia: Wszech­mo­gą­cy Boże, spraw, aby­śmy oczysz­cze­ni przez czter­dzie­sto­dnio­wą poku­tę, w nale­ży­tym uspo­so­bie­niu ducha mogli dojść do zbli­ża­ją­cych się świąt wiel­ka­noc­nych.
 
Mi 7,14–15.18–20; Łk 15,1–3.11–32
Sło­wo Boże: Któ­ryż Bóg podob­ny Tobie, któ­ry odda­lasz nie­pra­wość, odpusz­czasz wystę­pek Resz­cie dzie­dzic­twa Twe­go? Nie żywi On gnie­wu na zawsze, bo upodo­bał sobie miło­sier­dzie.
Bar­dzo waż­nym wymia­rem modli­twy jest wzbu­dza­nie w ludz­kim ser­cu nadziei. Codzien­ność nie szczę­dzi nam roz­cza­ro­wań. Nie­raz w takim sta­nie ducha sta­je­my do modli­twy. Trze­ba dobrze spo­glą­dać na Boskie­go roz­mów­cę, by ocza­mi ser­ca spo­strzec nie­spo­ty­ka­ną wśród ludzi wier­ność Boga. By mieć pew­ność co do miło­sier­dzia, poko­nu­ją­ce­go nasze nie­pra­wo­ści. By zachwy­cić się łaska­wo­ścią Stwór­cy. Tak, potrzeb­na jest nam modli­twa, któ­ra budzi nadzie­ję, daje opar­cie w Bogu.
Modli­twa dnia: Boże, Ty przez swo­je sakra­men­ty dajesz nam udział w dobrach wiecz­nych, cho­ciaż żyje­my jesz­cze na zie­mi; kie­ruj naszym życiem docze­snym i dopro­wadź nas do świa­tło­ści, w któ­rej sam prze­by­wasz.