Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (49)

Na świeczniku

KS. EDWARD STANIEK

Kohe­let dys­po­nu­je dużym doświad­cze­niem w zakre­sie spra­wo­wa­nia wła­dzy. Ucząc mądro­ści, chce przy­go­to­wać do sytu­acji, w któ­rych mają­cy wła­dzę zacho­wu­ją się nie­od­po­wie­dzial­nie. Wte­dy nale­ży zacho­wać spo­kój. Pod­wład­ny nie może agre­syw­nie reago­wać na gniew sze­fa, bo wów­czas potę­gu­je jego emo­cje. Trze­ba wten­czas zacho­wać spo­kój. On prze­le­wa się na zagnie­wa­ne­go i stop­nio­wo wyci­sza jego emo­cje. Po pew­nym cza­sie, spo­koj­nie moż­na powró­cić do tema­tu i omó­wić go obiek­tyw­nie.
Pod­wład­ny winien zacho­wać spo­kój w każ­dej sytu­acji. Już tym zysku­je prze­wa­gę. Gniew­li­wy prze­ło­żo­ny to odkry­wa i zaczy­na się liczyć z pod­wład­nym. Tak jest we wszyst­kich ukła­dach, w jakich się znaj­du­je­my. Wła­dza daje pra­wo obja­wia­nia gnie­wu, jeśli ktoś się z nią nie liczy. Czę­sto ludzie mają­cy wła­dzę upar­cie trwa­ją przy swo­ich racjach. Jest nawet takie powie­dze­nie, że ten, kto rzą­dzi jest tole­ran­cyj­ny jedy­nie wobec swo­ich racji, żad­nych innych nie uwzględ­nia. Kohe­let to znał i dla­te­go cen­na jest jego uwa­ga na temat spo­koj­ne­go podej­ścia pod­wład­ne­go do wybu­chu wul­ka­nu gnie­wu w ustach jego sze­fa.
Jeśli gniew wład­cy się prze­ciw tobie pod­nie­sie, miej­sca swe­go nie opusz­czaj, bo zacho­wa­nie spo­ko­ju zapo­biec może wiel­kim wykro­cze­niom. Jest zło – widzia­łem je pod słoń­cem, to błąd ze stro­ny wład­cy: wyno­si się głu­po­tę na sta­no­wi­ska wyso­kie, pod­czas gdy zdol­ni sie­dzą nisko. Widzia­łem słu­gi na koniach, a ksią­żąt kro­czą­cych, jak słu­dzy, pie­szo (Koh 10,4–7).
Cen­ne jest rów­nież to, że Kohe­let odsła­nia jeden z czę­stych mecha­ni­zmów sto­so­wa­nych przez ubie­ga­ją­cych się o wła­dzę. Czy­nią to nie dla­te­go, że się do rzą­dze­nia nada­ją, tyl­ko mają w tym wła­sne korzy­ści. Dla­te­go czę­sto na świecz­ni­ku sta­no­wisk znaj­du­ją się ludzie mają­cy na celu nie dobro pod­wład­nych, ale dobro wła­sne.
Kohe­let dostrze­ga w takim postę­po­wa­niu głu­po­tę i nazy­wa ją po imie­niu. Był świad­kiem takich ukła­dów i wie­dział, że na świecz­ni­ku są głu­pi, a zdol­ni do rzą­dze­nia sie­dzą cicho, jako ich pod­wład­ni.
Takie podej­ście do wła­dzy może być dyk­to­wa­ne kom­plek­sa­mi wyż­szo­ści, ale dość czę­sto jest dyk­to­wa­ne chci­wo­ścią. Ten kto ma wła­dzę, ma łatwiej­szy dostęp do pie­nię­dzy. Kohe­let pisze o tym wspo­mi­na­jąc o małych ludziach jadą­cych na koniach, i o wiel­kich, idą­cych pie­szo. Boga­ty miał konia, ubo­gi szedł pie­szo.
Żyje­my w cza­sach zale­wu infor­ma­cji na temat ludzi posia­da­ją­cych wła­dzę… Jak­że czę­sto sło­wa Kohe­le­ta wyja­śnia­ją ich spo­sób postę­po­wa­nia. Jeśli sami nale­ży­my do pod­wład­nych, waż­ne jest opa­no­wa­nie i zgo­da na to, że mądry idzie pie­szo lub jedzie busem, bo go nie stać na samo­chód, a mają­cy wła­dzę budzi zazdrość jadąc swo­im wozem.
Ten temat podej­mu­je Jezus, gdy mówi o świe­tle usta­wio­nym na świecz­ni­ku. On chce, aby mądry był świa­tłem i zaj­mo­wał się zada­nia­mi zwią­za­ny­mi z odpo­wie­dzial­no­ścią spo­łecz­ną. Ma na uwa­dze zarów­no śro­do­wi­sko ludzi wie­rzą­cych i sta­no­wi­ska w Koście­le, jak i sta­no­wi­ska w życiu spo­łecz­nym. Deli­kat­nie zazna­cza jed­nak, że ist­nie­je nie­bez­pie­czeń­stwo zasła­nia­nia świa­tła kor­cem, czy­li wyko­rzy­sty­wa­nia świecz­ni­ka do robie­nia wła­snych inte­re­sów.
Mecha­ni­zmy odsła­nia­ne przez Kohe­le­ta i Chry­stu­sa są wciąż aktu­al­ne, gdyż na zie­mi nie da się obsa­dzać sta­no­wisk jedy­nie ludź­mi mądry­mi. Jezus był samą Mądro­ścią i tyl­ko raz chcie­li Go posta­wić na świecz­ni­ku, aby był kró­lem Izra­ela. Sam się na to nie zgo­dził, bo wie­dział, że mają­cy wła­dzę do tego nie dopusz­czą. Wyko­rzy­stał ich podej­ście i zre­ali­zo­wał plan odku­pie­nia ludz­ko­ści, gdy Go umie­ści­li na świecz­ni­ku Krzy­ża.