Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (50)

Kopanie dołków

KS. EDWARD STANIEK

Cen­ne są uwa­gi Kohe­le­ta odsła­nia­ją­ce mecha­ni­zmy zła, z jaki­mi spo­ty­ka­my się w tym świe­cie. Mądrość, jak wia­do­mo, pole­ga nie tyl­ko na solid­nej wie­dzy o tym, co jest dobre, ale i na dobrej wie­dzy na temat zła. W każ­dym śro­do­wi­sku są ludzie posłu­gu­ją­cy się meto­da­mi, o któ­rych mówi Kohe­let. On rów­no­cze­śnie pisze o kon­se­kwen­cjach czy­nie­nia zła, któ­re nie tyl­ko rani innych, ale przede wszyst­kim tego, kto je czy­ni. Nie ma zła, któ­re by nie nisz­czy­ło bar­dziej jego twór­cy, niż jego ofiar. My obser­wu­je­my jedy­nie skut­ki zła w posta­ci nisz­cze­nia ludzi i śro­do­wisk, w któ­rych oni żyją. Bóg jed­nak widzi roz­pa­da­ją­ce się ser­ce tego, kto krzyw­dzi.
Kohe­let jesz­cze nie mówi tak jasno o moż­li­wo­ści prze­ba­cze­nia jak Jezus, ale jeśli my w imię Ewan­ge­lii je uzna­je­my, to wie­my, że prze­ba­cze­nie nigdy nie pole­ga na uni­ce­stwie­niu zła, jedy­nie w jego miej­sce umiesz­cza bry­lant prze­ba­cza­ją­cej miło­ści. Rana zosta­je ule­czo­na, ale ona jest widocz­na przez całą wiecz­ność. Zba­wio­ny wiel­bi Boga za Jego miło­sier­dzie, bio­rąc jed­no­cze­śnie odpo­wie­dzial­ność za swe znisz­czo­ne ser­ce.
Kto kopie dół, ten może weń wpaść, a tego, kto mur roz­wa­la, uką­sić może żmi­ja. Kto wyła­mu­je kamie­nie, może się o nie ska­le­czyć, kto rąbie drwa, nara­ża się na nie­bez­pie­czeń­stwo. Jeśli sie­kie­ra się stę­pi, a nie naostrzy się jej, trze­ba zwięk­szyć wysi­łek. Poży­tecz­na jest wte­dy mądrość, by osią­gnąć powo­dze­nie. Jeże­li żmi­ja uką­si, nim doszło do zaklę­cia, tra­ci swój zysk zakli­nacz (Koh 10,8–11).
Kto kopie dół pod kimś, może sam weń wpaść. Oto jed­na z metod, jaki­mi posłu­gu­ją się źli ludzie. Oni zmie­rza­ją do tego, by zasta­wić pułap­kę na ludzi uczci­wych i spra­wie­dli­wych. Nie ma śro­do­wi­ska, w któ­rym by takich ludzi nie było. Naj­czę­ściej obser­wu­je­my skut­ki takie­go dzia­ła­nia, cza­sem dowia­du­je­my się kto jest winien. Ale Kohe­let, zna­jąc życie, stwier­dza, że ten, kto posłu­gu­je się tą meto­dą, sam wpad­nie w wyko­pa­ny przez sie­bie dół. Kie­dy się to speł­ni, to tyl­ko spra­wa cza­su.
Tego, kto mur roz­wa­la, uką­sić może żmi­ja. Tak odsła­nia autor natchnio­ny dru­gą meto­dę zła. Ono nigdy nie zmie­rza do budo­wa­nia, tyl­ko do burze­nia. Obser­wo­wać to może­my, gdy ktoś nisz­czy mał­żeń­stwo, rodzi­nę, śro­do­wi­sko. Kohe­let sygna­li­zu­je, że ten, kto nisz­czy, zosta­nie uką­szo­ny przez kobrę, czy­li cze­ka go śmierć. Zaję­ty burze­niem nie zauwa­ży żmii. Tę meto­dę zła trze­ba znać i w swo­im śro­do­wi­sku nale­ży wie­dzieć, kto ją sto­su­je. Nie zawsze moż­na prze­szko­dzić w burze­niu, ale nale­ży się liczyć z tym, że czło­wiek, któ­ry burzy, zgi­nie.
Wyła­my­wa­nie kamie­ni to obraz pod­wa­ża­nia praw­dy. Jezus nazwie Szy­mo­na Pio­trem, czy­li Ska­łą, na któ­rej zbu­du­je swój Kościół. Według Kohe­le­ta jeśli ktoś pod­wa­ża praw­dę, na niej się ska­le­czy. Wszy­scy kłam­cy są poka­le­cze­ni ducho­wo.
Kto rąbie drwa, nara­ża się na nie­bez­pie­czeń­stwo. Pra­ca z sie­kie­rą jest zawsze ryzy­kiem, z któ­rym nale­ży się liczyć. Sie­kie­ra jest narzę­dziem dobrym, ale może też być wyko­rzy­sty­wa­na przez zło. Moż­na bowiem nią rąbać nie tyl­ko drwa, ale i ude­rzyć w czło­wie­ka. Kohe­let się­ga do tego obra­zu, aby wezwać do mądre­go posłu­gi­wa­nia się tym narzę­dziem i zwra­ca uwa­gę na to, że mądrość nie pra­cu­je stę­pio­ną sie­kie­rą, ona umie ostrzyć sie­kie­rę. Komen­ta­to­rzy dopa­tru­ją się tu obra­zu języ­ka, któ­ry winien być ostry, i trze­ba umieć go ostrzyć. W ustach mądre­go język jest narzę­dziem twór­czym, a w ustach głu­pie­go rani innych. W tym kon­tek­ście zro­zu­mia­łe są sło­wa auto­ra o uką­sze­niu żmii, któ­re rani. Zakli­nacz to ten, kto umie ujarz­mić swój język. Język żmii jest obra­zem pod­stęp­ne­go dzia­ła­nia zła.