Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

Nie­dzie­la Pal­mo­wa, czy­li Męki Pań­skiej:
Iz 50,4–7; Flp 2,6–11; Mk 15,1–39

Męka naszego Pana Jezusa Chrystusa wg św. Marka

Jezus przed Piła­tem
Wcze­snym ran­kiem arcy­ka­pła­ni wraz ze star­szy­mi i uczo­ny­mi w Piśmie i cała Wyso­ka Rada powzię­li uchwa­łę. Kaza­li Jezu­sa zwią­za­ne­go odpro­wa­dzić i wyda­li Go Piła­to­wi. Piłat zapy­tał Go: Czy Ty jesteś kró­lem żydow­skim? Odpo­wie­dział mu: Tak, Ja nim jestem. Arcy­ka­pła­ni zaś oskar­ża­li Go o wie­le rze­czy. Piłat ponow­nie Go zapy­tał: Nic nie odpo­wia­dasz? Zważ, o jakie rze­czy Cię oskar­ża­ją? Lecz Jezus nic już nie odpo­wie­dział, tak że Piłat się dzi­wił.
Jezus odrzu­co­ny przez swój naród
Na każ­de zaś świę­to miał zwy­czaj uwal­niać im jed­ne­go więź­nia, któ­re­go żąda­li. A był tam jeden, zwa­ny Bara­ba­szem, uwię­zio­ny z bun­tow­ni­ka­mi, któ­rzy w roz­ru­chu popeł­ni­li zabój­stwo. Tłum przy­szedł i zaczął doma­gać się tego, co zawsze im czy­nił. Piłat im odpo­wie­dział: Jeśli chce­cie, uwol­nię wam kró­la żydow­skie­go? Wie­dział bowiem, że arcy­ka­pła­ni wyda­li Go przez zawiść. Lecz arcy­ka­pła­ni pod­bu­rzy­li tłum, żeby uwol­nił im raczej Bara­ba­sza. Piłat ponow­nie ich zapy­tał: Cóż więc mam uczy­nić z Tym, któ­re­go nazy­wa­cie kró­lem żydow­skim? Odpo­wie­dzie­li mu krzy­kiem: Ukrzy­żuj Go! Piłat odparł: Co więc złe­go uczy­nił? Lecz oni jesz­cze gło­śniej krzy­cze­li: Ukrzy­żuj Go! Wte­dy Piłat, chcąc zado­wo­lić tłum, uwol­nił im Bara­ba­sza, Jezu­sa zaś kazał ubi­czo­wać i wydał na ukrzy­żo­wa­nie.
Król wyśmia­ny
Żoł­nie­rze zapro­wa­dzi­li Go na wewnętrz­ny dzie­dzi­niec, czy­li pre­to­rium, i zwo­ła­li całą kohor­tę. Ubra­li Go w pur­pu­rę i upló­tł­szy wie­niec z cier­nia, wło­ży­li Mu na gło­wę. I zaczę­li Go pozdra­wiać: Witaj, kró­lu żydow­ski! Przy tym bili Go trzci­ną po gło­wie, plu­li na Nie­go i przy­klę­ka­jąc, odda­wa­li Mu hołd. A gdy Go wyszy­dzi­li, zdję­li z Nie­go pur­pu­rę i wło­ży­li na Nie­go wła­sne Jego sza­ty.
Dro­ga krzy­żo­wa
Następ­nie wypro­wa­dzi­li Go, aby Go ukrzy­żo­wać. I przy­mu­si­li nie­ja­kie­go Szy­mo­na z Cyre­ny, ojca Alek­san­dra i Rufu­sa, któ­ry wra­cał z pola i wła­śnie prze­cho­dził, żeby niósł krzyż Jego. Przy­pro­wa­dzi­li Go na miej­sce Gol­go­ta, to zna­czy Miej­sce Czasz­ki.
Ukrzy­żo­wa­nie
Tam dawa­li Mu wino zapra­wio­ne mir­rą, lecz On nie przy­jął. Ukrzy­żo­wa­li Go i roz­dzie­li­li mię­dzy sie­bie Jego sza­ty, rzu­ca­jąc o nie losy, co któ­ry miał zabrać. A była godzi­na trze­cia, gdy Go ukrzy­żo­wa­li. Był też napis z poda­niem Jego winy, tak uło­żo­ny: Król żydow­ski. Razem z Nim ukrzy­żo­wa­li dwóch zło­czyń­ców, jed­ne­go po pra­wej, dru­gie­go po lewej Jego stro­nie. Tak wypeł­ni­ło się sło­wo Pisma: W poczet zło­czyń­ców został zali­czo­ny.
Wyszy­dze­nie na krzy­żu
Ci zaś, któ­rzy prze­cho­dzi­li obok, prze­kli­na­li Go, potrzą­sa­li gło­wa­mi, mówiąc: Ej, Ty, któ­ry burzysz przy­by­tek i w trzech dniach go odbu­do­wu­jesz, zejdź z krzy­ża i wybaw same­go sie­bie. Podob­nie arcy­ka­pła­ni wraz z uczo­ny­mi w Piśmie drwi­li mię­dzy sobą i mówi­li: Innych wyba­wiał, sie­bie nie może wyba­wić. Mesjasz, król Izra­ela, niech­że teraz zej­dzie z krzy­ża, żeby­śmy widzie­li i uwie­rzy­li. Lży­li Go tak­że ci, któ­rzy byli z Nim ukrzy­żo­wa­ni.
Śmierć Jezu­sa
A gdy nade­szła godzi­na szó­sta, mrok ogar­nął całą zie­mię aż do godzi­ny dzie­wią­tej. O godzi­nie dzie­wią­tej Jezus zawo­łał dono­śnym gło­sem: Eloí, Eloí, lamá sabach­tháni. To zna­czy: Boże mój, Boże mój, cze­muś Mnie opu­ścił? Nie­któ­rzy ze sto­ją­cych obok, sły­sząc to, mówi­li: Patrz, woła Elia­sza. Ktoś pobiegł i napeł­niw­szy gąb­kę octem, wło­żył na trzci­nę i dawał Mu pić mówiąc: Pocze­kaj­cie, zoba­czy­my, czy przyj­dzie Eliasz, żeby Go zdjąć z krzy­ża. Lecz Jezus zawo­łał dono­śnym gło­sem i oddał ducha.
Po śmier­ci Jezu­sa
A zasło­na przy­byt­ku roz­dar­ła się na dwo­je z góry na dół. Set­nik zaś, któ­ry stał naprze­ciw, widząc, że w ten spo­sób oddał ducha, rzekł: Praw­dzi­wie, ten czło­wiek był Synem Bożym.
Roz­wa­ża­nie
Wjazd do Jero­zo­li­my. Radość, wiwa­tu­ją­ce tłu­my, pal­mo­we gałę­zie i miłe dla ucha okrzy­ki. Czy tak wyglą­da suk­ces? To tyl­ko pozo­ry suk­ce­su. Ogród Oliw­ny i peł­na bólu modli­twa, i osta­tecz­na decy­zja, a póź­niej wszyst­ko toczy się już samo: aresz­to­wa­nie, pośpiesz­ny pro­ces, nie­spra­wie­dli­wy wyrok, okrut­na egze­ku­cja. Klę­ska? To tyl­ko pozor­na klę­ska.

rs