Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (52)

Kultura mających władzę


KS. EDWARD STANIEK

Kohe­let wyso­ko ceni kul­tu­rę spra­wu­ją­cych wła­dzę. Ma na uwa­dze ich sto­pień mądro­ści, bo od nich zale­ży los pod­wład­nych. Brak kul­tu­ry ludzi na świecz­ni­kach jest nie­szczę­ściem dla śro­do­wi­ska, w któ­rym spra­wu­ją wła­dzę. Mądry to zna i nie dzi­wi się, gdy obser­wu­je, jak rzą­dzą­cy nie mając mądro­ści pod­ci­na­ją poziom kul­tu­ry tych, któ­ry­mi rzą­dzą.
Bia­da ci, kra­ju, któ­re­go kró­lem jest pro­stak i gdzie ksią­żę­ta już z rana ucztu­ją! Szczę­śli­wyś, kra­ju, któ­re­go król ze szla­chet­nie uro­dzo­nych pocho­dzi, i gdzie ksią­żę­ta w cza­sie wła­ści­wym ucztu­ją, na spo­sób męski, bez upra­wia­nia pijań­stwa (Koh 10,16–17).
Spo­tka­nia spra­wu­ją­cych wła­dzę zakra­pia­ne alko­ho­lem są zna­kiem niskie­go stop­nia ich kul­tu­ry. Kohe­let akcen­tu­je ten wła­śnie znak. Na uczcie mądro­ści może być lamp­ka alko­ho­lu, ale jego nad­uży­wa­nie prze­kre­śla mądrość.
W cen­trum tro­ski ludzi mądrych posia­da­ją­cych wła­dzę jest pra­co­wi­tość pod­wład­nych. Muszą bez­względ­nie roz­pra­wić się z leni­stwem. Nikt nie może otrzy­my­wać pie­nię­dzy bez pra­cy, bo pra­cy jest zawsze wie­le. Pła­ce­nie bez­ro­bo­cia bez zatrud­nie­nia jest nisz­cze­niem ludzi i Ojczy­zny. Pra­cy nawet w wymia­rze porząd­ków jest wie­le. Niech będzie ide­al­nie czy­sto na każ­dej uli­cy i w każ­dym poto­ku, i za to mogą ludzie otrzy­mać pie­nią­dze. Pra­co­wi­tość jest nadzie­ją każ­de­go naro­du. Leni­stwo jest rakiem, któ­ry naród nisz­czy.
Skut­kiem wiel­kie­go leni­stwa chy­li się strop, gdy ręce są opusz­czo­ne, prze­cie­ka dom. Gdy dla zaba­wy gotu­ją bie­sia­dę i wino życie roz­we­se­la, a pie­niądz na wszyst­ko pozwa­la: w myślach nawet swo­ich nie zło­rzecz kró­lo­wi ani w sypial­ni swo­jej nie prze­kli­naj moż­ne­go, bo ptac­two powietrz­ne zanie­sie głos, a to, co skrzy­dla­te, donie­sie sło­wa (Koh 10,18–20).
Kohe­let odsła­nia błę­dy popeł­nia­ne na wiel­ką ska­lę, a pro­gra­mo­wo mają­ce na uwa­dze nisz­cze­nie nawet całych naro­dów. Bez­ro­bo­cie jest jed­ną z moc­nych kart, któ­rą posłu­gu­ją się wro­go­wie Ojczy­zny. Odwo­ły­wa­nie do ukła­dów eko­no­micz­nych jest tyl­ko pró­bą uspra­wie­dli­wie­nia. W Pol­sce ponad dwa milio­ny ludzi peł­nych ener­gii, z powo­du bez­ro­bo­cia musia­ło szu­kać pra­cy na emi­gra­cji. Zara­bia­ją dla innych państw, a nasza Ojczy­zna na tym tra­ci. Nie trze­ba wymie­niać innych tra­ge­dii, zwłasz­cza roz­dar­tych rodzin i euro­sie­roc­twa z powo­du emi­gra­cji.
Kohe­let wciąż jest aktu­al­ny. On poma­ga nam poznać, z kim mamy do czy­nie­nia. Sło­wa: Pie­niądz na wszyst­ko pozwa­la odsła­nia­ją siłę, jaką dys­po­nu­je. Ci, któ­rzy mają pie­niądz, zabie­ga­ją o jego pomno­że­nie, a rów­no­cze­śnie utrud­nia­ją jego otrzy­ma­nie wszyst­kim, na któ­rych zara­bia­ją. Te sło­wa są wyko­rzy­sty­wa­ne przez ten świat, bo one są jego hasłem.
Dla wie­rzą­ce­go jest w nich ukry­ty haczyk. Pie­niądz to tyl­ko przy­nę­ta, bo on na wszyst­ko pozwa­la, ale znie­wa­la. Wie­lu odda­je duszę za pie­nią­dze. Według Kohe­le­ta mecha­nizm pie­nię­dzy w rękach ludzi wła­dzy jest czy­tel­nym dowo­dem stop­nia ich mądro­ści.
Zna­mien­ne jest jesz­cze ostrze­że­nie auto­ra natchnio­ne­go: w myślach nawet swo­ich nie zło­rzecz kró­lo­wi ani w sypial­ni swo­jej nie prze­kli­naj moż­ne­go, bo ptac­two powietrz­ne zanie­sie głos, a to, co skrzy­dla­te, donie­sie sło­wa. Imien­nie nie nale­ży nigdy ata­ko­wać mają­cych wła­dzę, bo jakie­kol­wiek sło­wo wypo­wie­dzia­ne pod ich adre­sem dotrze do nich. Sło­wo narze­ka­nia nic nie daje. Liczy się posta­wa i czyn. To jesz­cze jed­no wezwa­nie Kohe­le­ta do odpo­wie­dzial­no­ści za sło­wo. Narze­ka­nie jest bar­dzo miłe spra­wu­ją­cym wła­dzę, bo świad­czy o tym, że oni są pana­mi sytu­acji. Tyl­ko zde­cy­do­wa­na posta­wa i dzia­ła­nie jest dla nich ostrze­że­niem, z któ­rym muszą się liczyć. Narze­ka­nie oni sami nagła­śnia­ją! W takim świe­cie żyje­my, i dzię­ku­je­my Bogu za mądrość, któ­rej On nam udzie­la.