Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Głupota i Mądrość (53)

Współ­pra­ca z siła­mi przy­ro­dy


KS. EDWARD STANIEK

Rol­nik jest zależ­ny od pogo­dy. Przy­ro­da ma swe pra­wa i trze­ba się z nimi liczyć. My tych praw nie usta­na­wia­my i nie mamy moż­li­wo­ści ste­ro­wa­nia pro­ce­sa­mi przy­ro­dy. Dziś dys­po­nu­jąc ato­mem, a uczest­ni­cząc w zanie­czysz­cza­niu śro­do­wi­ska, szko­dzi­my pro­ce­som o jakich decy­du­ją siły przy­ro­dy. Odkry­wa­my to po skut­kach. Nie jeste­śmy bowiem w sta­nie prze­wi­dzieć skut­ków naszych inter­wen­cji w zanie­czysz­cze­niu wody, powie­trza, zie­mi. Kohe­let wzy­wa do odpo­wie­dzial­no­ści za to, co czło­wiek ma w swo­ich rękach i do licze­nia się z siła­mi przy­ro­dy, tak w odnie­sie­niu do tego, co sie­je i co zbie­ra, jak i w odnie­sie­niu do sie­bie. Tekst jest zlep­kiem mak­sym, któ­re moż­na nani­zać na tę nić odpo­wie­dzial­no­ści za współ­pra­cę z siła­mi przy­ro­dy.
Autor natchnio­ny roz­po­czy­na od wezwa­nia do mądre­go rzu­ca­nia swe­go chle­ba (ziar­na) na zie­mię wil­got­ną, bo tyl­ko na takiej może kieł­ko­wać i wyda­wać plon. Mówi o wodzie, ale ma na uwa­dze wil­goć zie­mi. Mądrze rzu­co­ne ziar­no wyda plon, któ­ry wra­ca do siew­cy. Autor przy­po­mi­na rów­nież, że waż­nym pra­wem życia na zie­mi jest deszcz, to on pod­le­wa wszyst­ko, co na niej rośnie. Mądry rol­nik wie, że nie sie­je się, gdy wie­je wiatr, i nie kosi, gdy wiszą nad polem czar­ne chmu­ry.
Wyrzuć swój chleb na powierzch­nię wód – a prze­cież po wie­lu dniach odna­leźć go możesz. Roz­daj część mię­dzy sied­miu czy nawet ośmiu, bo nie wiesz, co może się złe­go przy­da­rzyć na zie­mi. Gdy chmu­ry napeł­nią się desz­czem, wyle­wa­ją go na zie­mię (…). Kto baczy na wiatr, nie będzie siał, a kto na chmu­ry patrzy, nie będzie zbie­rał. (…) Rano siej swo­je ziar­no i do wie­czo­ra nie pozwól spo­cząć swej ręce, bo nie wiesz, czy wzej­dzie jed­no czy dru­gie, czy też są jed­na­ko­wo dobre (Koh 11,1–4.6).
Wymie­nia­jąc licz­bę sie­dem i osiem, autor praw­do­po­dob­nie ma na uwa­dze licze­nie się z dnia­mi tygo­dnia. Tydzień to sie­dem dni, w nich sześć dni pra­cy, jeden odpo­czyn­ku, a ósmy roz­po­czy­na nowy cykl tygo­dnia. Czło­wiek winien w tym cyklu odna­leźć swą pra­cę i odpo­czy­nek. Taki cykl jest bez­piecz­ny i daje pew­ną gwa­ran­cje życia spo­koj­ne­go, nie oba­wia­jąc się zła, któ­re może się przy­da­rzyć w naj­bliż­szych dniach. W to roz­wa­ża­nie o siłach przy­ro­dy autor wtrą­ca sło­wa o drze­wie: A jeśli drze­wo upad­nie – na połu­dnie czy też na pół­noc – na miej­scu, gdzie upad­nie, tam leży (Koh 11,3). Drze­wo jest biblij­nym obra­zem czło­wie­ka, połu­dnio­wy kie­ru­nek wia­tru sym­bo­li­zu­je dobro, pół­noc­ny kie­ru­nek sym­bo­li­zu­je zło. Kohe­let pisząc o drze­wie, któ­re pada, ma na uwa­dze finisz ludz­kie­go życia na zie­mi, i sygna­li­zu­je, że godzi­na śmier­ci odsła­nia, w jakim kie­run­ku czło­wiek w swym życiu wędro­wał, a na pew­no, w jakim sta­wiał ostat­nie kro­ki na zie­mi.
Kohe­let nie­ustan­nie przy­po­mi­na, że żyje­my w świe­cie tajem­ni­cy, i nie da się nasze­go świa­ta zamie­nić w wie­dzę, bez tajem­ni­cy. Sygna­li­zu­je to wska­zu­jąc, jak bar­dzo okry­te jest tajem­ni­cą kształ­to­wa­nie czło­wie­ka w łonie mat­ki. To, co my dziś o tym wie­my, doty­czy w dużej mie­rze roz­wo­ju cia­ła, zaczy­na­my odkry­wać rąbek roz­wo­ju ducha, ale tajem­nic życia przed naro­dze­niem jest znacz­nie wię­cej niż wia­do­mo­ści pew­nych, jakie o nim posia­da­my. Może­my się cie­szyć, że są zdję­cia takie­go dziec­ka i moż­na fil­mo­wać jego roz­wój, ale wciąż jest to jedy­nie wymiar wzro­stu cia­ła, a nie ducha. Kohe­let wie, że to Bóg jest stwór­cą czło­wie­ka, a każ­dy, kto się poczy­na w łonie mat­ki jest Jego arcy­dzie­łem.
Jak nie wiesz, któ­rą dro­gą duch wstę­pu­je w kości, co są w łonie brze­mien­nej, tak też nie możesz poznać dzia­ła­nia Boga, któ­ry spra­wu­je wszyst­ko. (…) Przy­jem­ne jest świa­tło i miło oczom widzieć słoń­ce. Tak więc jeże­li czło­wiek wie­le lat żyje, ze wszyst­kich niech się cie­szy i niech pomni na dni ciem­no­ści, bo będzie ich wie­le. Wszyst­ko, co ma nastą­pić, to mar­ność (Koh 11,5–8).
Tona­cją życia win­na być radość. Samo bowiem życie jest już tak wiel­ką war­to­ścią, że nale­ży się nim cie­szyć. Nawet wiel­kie prze­ciw­no­ści w życiu nie powin­ny tej rado­ści gasić. Jeśli dodat­ko­wo odkry­wa­my ocza­mi wia­ry obec­ność Boga w swo­im życiu, radość win­na być naszą umi­ło­wa­ną pie­śnią.