Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowa Życia

DRUGA NIEDZIELA WIELKANOCNA czy­li MIŁOSIERDZIA BOŻEGO
Dz 4,32–35; 1 J 5,1–6; J 20,19–31

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli

Guer­ci­no, Nie­wier­ny Tomasz

Było to wie­czo­rem owe­go pierw­sze­go dnia tygo­dnia. Tam gdzie prze­by­wa­li ucznio­wie, drzwi były zamknię­te z oba­wy przed Żyda­mi. Jezus wszedł, sta­nął pośrod­ku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powie­dziaw­szy, poka­zał im ręce i bok. Ura­do­wa­li się zatem ucznio­wie ujrzaw­szy Pana.
A Jezus zno­wu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posy­łam. Po tych sło­wach tchnął na nich i powie­dział im: Weź­mij­cie Ducha Świę­te­go! Któ­rym odpu­ści­cie grze­chy, są im odpusz­czo­ne, a któ­rym zatrzy­ma­cie, są im zatrzy­ma­ne.
Ale Tomasz, jeden z Dwu­na­stu, zwa­ny Didy­mos, nie był razem z nimi, kie­dy przy­szedł Jezus. Inni więc ucznio­wie mówi­li do nie­go: Widzie­li­śmy Pana!
Ale on rzekł do nich: Jeże­li na rękach Jego nie zoba­czę śla­du gwoź­dzi i nie wło­żę pal­ca mego w miej­sce gwoź­dzi, i nie wło­żę ręki mojej do boku Jego, nie uwie­rzę.
A po ośmiu dniach, kie­dy ucznio­wie Jego byli zno­wu wewnątrz domu i Tomasz z nimi, Jezus przy­szedł mimo drzwi zamknię­tych, sta­nął pośrod­ku i rzekł: Pokój wam! Następ­nie rzekł do Toma­sza: Pod­nieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Pod­nieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź nie­do­wiar­kiem, lecz wie­rzą­cym.
Tomasz Mu odpo­wie­dział: Pan mój i Bóg mój!
Powie­dział mu Jezus: Uwie­rzy­łeś, bo Mnie ujrza­łeś; bło­go­sła­wie­ni, któ­rzy nie widzie­li, a uwie­rzy­li.
I wie­le innych zna­ków, któ­rych nie zapi­sa­no w tej księ­dze, uczy­nił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapi­sa­no, aby­ście wie­rzy­li, że Jezus jest Mesja­szem, Synem Bożym, i aby­ście wie­rząc mie­li życie w imię Jego.
Roz­wa­ża­nie
„Nie bądź nie­do­wiar­kiem, lecz wie­rzą­cym”. To usły­szał Tomasz Apo­stoł. Czło­wiek z gro­na osób naj­bliż­szych Jezu­so­wi. Dziś nie­za­leż­nie od zaj­mo­wa­ne­go miej­sca sły­szy­my te same sło­wa i potrak­tuj­my je z uwa­gą, jako skie­ro­wa­ne do każ­de­go z nas. Są bowiem w nas prze­strze­nie nie­wia­ry, któ­re potrze­bu­ją tego sło­wa. To wezwa­nie nas nie osą­dza. Ono przede wszyst­kim wzy­wa do wytrwa­ło­ści w dal­szej dro­dze życia.

rs