Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Droga – Prawda – Życie

Ja jestem Królową Polski

fot. archi­wum

Z zie­mi wło­skiej do Pol­ski…
Jezu­ita o. Giu­lio Man­ci­nel­li, żyją­cy na prze­ło­mie XVIXVII wie­ku w Neapo­lu, był bar­dzo poboż­nym czci­cie­lem Naj­święt­sze­go Sakra­men­tu, Mat­ki Bożej i wie­lu świę­tych, w tym naszych roda­ków – Sta­ni­sła­wa Kost­ki i bisku­pa Sta­ni­sła­wa. Świad­ko­wie świą­to­bli­we­go życia o. Man­ci­nel­le­go prze­ka­za­li potom­nym jego gorą­ce pra­gnie­nie – w swo­ich modli­twach czę­sto i wytrwa­le pro­sił Nie­po­ka­la­ną, by mu obja­wi­ła, jaki­mi sło­wa­mi mógł­by Ją nazy­wać pod­czas modli­twy. W 40. rocz­ni­cę śmier­ci jego współ­bra­ta zakon­ne­go, świę­te­go Sta­ni­sła­wa Kost­ki (zmarł 15 sierp­nia 1568 roku), zoba­czył maje­sta­tycz­ną postać Maryi z Dzie­ciąt­kiem. Usły­szał sło­wa: „Dla­cze­go nie nazy­wasz mnie Kró­lo­wą Pol­ski? Ja to kró­le­stwo bar­dzo umi­ło­wa­łam i wiel­kie rze­czy dla nie­go zamie­rzam, ponie­waż oso­bli­wą miło­ścią do Mnie pło­ną jego syno­wie”.
Ojciec Man­ci­nel­li o swo­im widze­niu powia­do­mił prze­ło­żo­nych, któ­rzy spo­wo­do­wa­li, że powo­ła­no spe­cjal­ną komi­sję, któ­ra ogło­si­ła, że widze­nie było praw­dzi­we. Sam ojciec Giu­lio, mając już 72 lata, posta­no­wił pie­szo piel­grzy­mo­wać do Pol­ski. Dotarł do Kra­ko­wa 8 maja 1610 roku, gdzie powi­tał go król Zyg­munt III Waza, oto­czo­ny bisku­pa­mi i przed­sta­wi­cie­la­mi ludu. Piel­grzym odpra­wił Mszę świę­tą przy gro­bie świę­te­go Sta­ni­sła­wa Bisku­pa, pod­czas któ­rej ponow­nie uka­za­ła mu się Mary­ja mówiąc: „Ja jestem Kró­lo­wą Pol­ski. Jestem Mat­ką tego naro­du, któ­ry jest Mi bar­dzo dro­gi, wsta­wiaj się więc do Mnie za nim, o pomyśl­ność tej zie­mi bła­gaj nie­ustan­nie, a Ja ci będę zawsze, tak jak teraz, miło­sier­ną”. O. Man­ci­nel­li prze­ka­zał rów­nież zgro­ma­dzo­nym proś­bę Maryi, któ­ra pra­gnę­ła, by w Kra­ko­wie umiesz­czo­no widzial­ny znak Jej kró­lo­wa­nia. Speł­nio­no tę proś­bę w 1628 roku (było to dzie­sięć lat po śmier­ci wło­skie­go piel­grzy­ma – jezu­ity) – na wie­ży bazy­li­ki Mariac­kiej umiesz­czo­no kró­lew­ską koro­nę.
Papie­ska inspi­ra­cja
Gdy nade­szły dla Pol­ski trud­ne cza­sy, król Jan Kazi­mierz schro­nił się z nie­wiel­ką grup­ką wier­nych żoł­nie­rzy w Gło­gów­ku (Śląsk Opol­ski). Mie­li tam ze sobą wize­ru­nek Mat­ki Bożej Jasno­gór­skiej, zabra­ny z czę­sto­chow­skie­go klasz­to­ru z oba­wy przed Szwe­da­mi. Z Gło­gów­ka król napi­sał do papie­ża roz­pacz­li­wy list z proś­bą o pomoc. Z Waty­ka­nu, tak­że prze­ży­wa­ją­ce­go lata kry­zy­su, nade­szła odpo­wiedź: „Dla­cze­go zwra­casz się o pomoc do mnie, a nie zwra­casz się do Tej, któ­ra sama chcia­ła być Waszą Kró­lo­wą?”. Po obro­nie Jasnej Góry i szwedz­kich klę­skach król Jan Kazi­mierz dotarł do Lwo­wa i tam 1 kwiet­nia 1656 zło­żył słyn­ne ślu­by oraz ogło­sił Mary­ję Kró­lo­wą Pol­ski. Zauważ­my, że od tego wyda­rze­nia Szwe­dzi pono­si­li już nie­mal same klę­ski.
War­miń­skie fia­sko ger­ma­ni­za­cji
Gdy rząd nie­miec­ki prze­zna­czył ogrom­ne fun­du­sze na ger­ma­ni­za­cję War­mii Mat­ka Boża jesz­cze raz przy­po­mnia­ła, że chce być Kró­lo­wą Pol­ski. W Gie­trz­wał­dzie, małej war­miń­skiej wio­sce, Mary­ja uka­za­ła się dwóm dziew­czyn­kom pocho­dzą­cym z pol­skich rodzin, Justyn­ce Sza­fryń­skiej i Basi Samu­low­skiej. „Jasna Pani” mia­ła w ręku ber­ło, a na gło­wie koro­nę i mówi­ła do wizjo­ne­rek po pol­sku. Łącz­nie było 160 obja­wień i trwa­ły one od 27 czerw­ca do 16 wrze­śnia 1877 roku. W ten spo­sób został uda­rem­nio­ny zamiar ger­ma­ni­za­cji tych ziem.
A potem była już Jasna Góra i wiel­ka postać ks. kar­dy­na­ła Wyszyń­skie­go, któ­ry zaini­cjo­wał odno­wie­nie ślu­bów Jana Kazi­mie­rza.

ks. Zbi­gniew Kapłań­ski