Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (2)

U drzwi domu Piotra


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Po uzdro­wie­niu teścio­wej Pio­tra, gdy skoń­czył się sza­bat, do drzwi domu Pio­tra pode­szło pra­wie całe mia­sto. Ozna­cza to, że wia­do­mość o uzdro­wie­niu teścio­wej lotem bły­ska­wi­cy obie­gła Kafar­naum. Ludzi było tak wie­lu, że nie mogli wejść do domu Pio­tra i gro­ma­dzi­li się u drzwi. Tak rela­cjo­nu­je wyda­rze­nie św. Marek:
Z nasta­niem wie­czo­ra, gdy słoń­ce zaszło, przy­no­si­li do Nie­go wszyst­kich cho­rych i opę­ta­nych; całe mia­sto było zebra­ne u drzwi. Uzdro­wił wie­lu dotknię­tych roz­ma­ity­mi cho­ro­ba­mi i wie­le złych duchów wyrzu­cił, lecz nie pozwa­lał złym duchom mówić, ponie­waż wie­dzia­ły, kim On jest (Mk 1,32–34).
W ten spo­sób dom Pio­tra w Kafar­naum, ponie­waż w nim prze­by­wał Jezus, został roz­sła­wio­ny. Wszy­scy wie­dzie­li, gdzie On jest i ceni­li drzwi tego domu, bo z nich wycho­dził do cho­rych i zebra­nych. U tych drzwi wie­lu zosta­ło uzdro­wio­nych. A cud uzdro­wie­nia pamię­ta każ­dy, z dokład­no­ścią co do sekun­dy i co do miej­sca, w jakim on został doko­na­ny.
Dom Pio­tra i jego rodzi­ny, w któ­rym zatrzy­mał się Jezus, moż­na nawie­dzić. Każ­dy dom ucznia Jezu­sa winien być podob­ny do domu Pio­tra. W ser­cu ucznia zatrzy­mu­je się Jezus, a jeśli ucznio­wie two­rzą rodzi­nę, to w niej jest On obec­ny. Przez Jego obec­ność życie zosta­je uświę­co­ne, bo wszyst­ko jest pod­da­ne Jego Boskiej miło­ści.
Po licz­nych uzdro­wie­niach Jezus zatrzy­mał się w domu Pio­tra na noc i wcze­snym ran­kiem wyszedł z domu, aby się modlić. Rela­cja św. Mar­ka:
Nad ranem, gdy jesz­cze było ciem­no, wstał, wyszedł i udał się na miej­sce pustyn­ne i tam się modlił. Pospie­szył za nim Szy­mon z towa­rzy­sza­mi, a gdy Go zna­leź­li, powie­dzie­li Mu: „Wszy­scy Cię szu­ka­ją”. Lecz On rzekł do nich: Pójdź­my gdzie indziej, do sąsied­nich miej­sco­wo­ści, abym i tam mógł nauczać, bo na to wysze­dłem (Mk 1,35–38).
Zacho­wa­nie Jezu­sa w domu odsła­nia nam wła­ści­we podej­ście do godzin ran­nych. Jezus potrze­bo­wał cza­su na roz­mo­wę ze swym Ojcem. Wyszedł z domu w poszu­ki­wa­niu miej­sca wyci­sze­nia. Wie­dział, że dom wkrót­ce zacznie się budzić. On potrze­bo­wał sku­pie­nia. Zna­lazł miej­sce puste, w pobli­żu domu i tam spo­tkał się z Ojcem, aby omó­wić z Nim roz­po­czy­na­ją­cy się dzień. Na tym bowiem pole­ga poran­na modli­twa. To odda­nie sie­bie do dys­po­zy­cji Boga, przez usta­le­nie z Nim pro­gra­mu dnia. Goto­wość jego wyko­na­nia sta­no­wi głów­ny cel modli­twy.
Jest to zawsze roz­mo­wa z Bogiem na temat Jego woli. Otrzy­mu­je­my bowiem kolej­ne dwa­dzie­ścia czte­ry godzi­ny do wyko­rzy­sta­nia. Moż­na w nich speł­nić swo­je pla­ny i reali­zo­wać wła­sną wolę. Nie­wie­rzą­cy tak pod­cho­dzą do nowe­go dnia. Moż­na mieć narzu­co­ne zada­nia przez innych. Jezus po spo­tka­niu z Szy­mo­nem i tymi, któ­rzy Go szu­ka­li, sta­nął wobec proś­by o pozo­sta­nie z nimi. Taka była ich wola. Jezus wie­dział, że wola Ojca jest inna i to im prze­ka­zał. Nie przy­szedł, aby peł­nić ich wolę, ale wolę Ojca. Uczeń Jezu­sa rano dzię­ku­je Bogu za kolej­ny dzień i odczy­tu­je to, cze­go Ojciec nie­bie­ski od nie­go w danym dniu ocze­ku­je. Kie­dy już to usta­li, może star­to­wać do zadań, jakie go cze­ka­ją.
Do takie­go spo­tka­nia z Bogiem jest potrzeb­nych przy­naj­mniej kil­ka minut i miej­sce puste. Wie­lu, zwłasz­cza w blo­kach, nie mając swo­je­go poko­ju, wsta­je wcze­śniej i roz­ma­wia z Bogiem w łazien­ce, bo gdy jesz­cze pozo­sta­li domow­ni­cy śpią, jest to jedy­ne puste miej­sce w miesz­ka­niu. Łazien­ka jest do toa­le­ty, ale może być też do bli­skie­go spo­tka­nia z Bogiem. Poran­na modli­twa jest star­tem ucznia Jezu­sa i gdzie­kol­wiek on ma swój dom, winien na nią zna­leźć miej­sce i czas. n