Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (3)

Nauczycielu – gdzie mieszkasz?


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Wie­my, że Jezus uro­dził się w staj­ni w Betle­jem, a następ­nie miesz­kał w tym mia­stecz­ku, w wyna­ję­tym przez Józe­fa domu. Kil­ka lat miesz­kał na emi­gra­cji w Egip­cie. Jako kil­ku­let­nie dziec­ko przy­był z Mamą i Józe­fem do Naza­re­tu i był jego miesz­kań­cem. Nie­wie­le wie­my o tym okre­sie życia Jezu­sa, wie­my tyl­ko, że opu­ścił Naza­ret roz­po­czy­na­jąc publicz­ną dzia­łal­ność. Po chrzcie w Jor­da­nie przez czter­dzie­ści dni pościł i był kuszo­ny przez sza­ta­na. Następ­nie roz­po­czął orga­ni­zo­wa­nie wspól­no­ty uczniów i publicz­ne naucza­nie.
Jan Ewan­ge­li­sta opi­su­je swo­je pierw­sze spo­tka­nie z Jezu­sem. Był uczniem Jana Chrzci­cie­la. Ten mu wska­zał Jezu­sa mówiąc: „Oto Bara­nek Boży”. Jan i Andrzej zde­cy­do­wa­li się na zmia­nę swe­go mistrza i opu­ści­li Jana, by wejść do szko­ły Jezu­sa. Ewan­ge­li­sta opi­sał to spo­tka­nie dokład­nie:
Dwaj ucznio­wie (…) poszli za Jezu­sem. Jezus zaś odwró­ciw­szy się i ujrzaw­szy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: „Cze­go szu­ka­cie?”. Oni powie­dzie­li do Nie­go: „Rab­bi! – to zna­czy: Nauczy­cie­lu – gdzie miesz­kasz?”. Odpo­wie­dział im: „Chodź­cie, a zoba­czy­cie”. Poszli więc i zoba­czy­li, gdzie miesz­ka, i tego dnia pozo­sta­li u Nie­go. Było to oko­ło godzi­ny dzie­sią­tej (J 1,37–39).
Wyda­rze­nie mia­ło miej­sce w Judei, bli­sko Jana Chrzci­cie­la, wokół któ­re­go gro­ma­dzi­ły się wów­czas tłu­my. Jan i Andrzej pyta­ją Jezu­sa o miej­sce zamiesz­ka­nia. Jezus musiał wów­czas chwi­lo­wo miesz­kać w Judei i zapro­sił ich do sie­bie. Weszli do miesz­ka­nia i pozo­sta­li u Nie­go. Jan zapa­mię­tał godzi­nę wej­ścia do domu Jezu­sa. Był to wybór nie tyle same­go miesz­ka­nia, ile Jezu­sa. Ewan­ge­li­sta odno­to­wał, że „było to oko­ło dzie­sią­tej”, czy­li czwar­tej po połu­dniu. Decy­zja ucznia pozo­sta­nia u Jezu­sa jako Mistrza to wiel­kie wyda­rze­nie. Pamię­ta się je dokład­nie co do godzi­ny i miej­sca. Takie spo­tka­nie jest bowiem wyda­rze­niem, któ­re prze­sta­wia zwrot­ni­ce torów życia. Wybie­ra się tory Jezu­sa i posta­na­wia pędzić tymi tora­mi, zosta­wia­jąc Jemu decy­zje co do sta­cji, na któ­rych się wysia­da i speł­nia zada­nia razem z Nim.
Ta sce­na jest waż­na z punk­tu widze­nia reflek­sji nad domem, o któ­rym mówi Ewan­ge­lia. Jan i Andrzej zmie­ni­li swe adre­sy. Oni mie­li moż­li­wość nawie­dze­nia domu Jana Chrzci­cie­la, któ­ry był pustel­nią, bo w tym domu byli i dora­sta­li do spo­tka­nia z Jezu­sem. Zawsze też mie­li otwar­ty dom rodzin­ny. Taki dom miał Jan i podob­ny miał Andrzej. Ale od stro­ny ducha mie­li już nowy dom, a był nim dom Jezu­sa. To nie był sta­ły adres, ale był żywy dom, bo two­rzył go w swym ser­cu Jezus. Moż­na zatem być nawet bez­dom­nym, z punk­tu widze­nia pra­wa wła­sno­ści, a mieć dom, o ile ktoś potra­fi spo­tkać się z Jezu­sem i zamiesz­kać u Nie­go. Dom, w wymia­rze ewan­ge­licz­nym, to przede wszyst­kim śro­do­wi­sko ducho­we, opar­te na wza­jem­nej miło­ści z Chry­stu­sem.
War­to to zesta­wić z adre­sem, jaki Jezus miał w Naza­re­cie. Rąbek tajem­ni­cy tego naza­re­tań­skie­go domu odsła­nia Nata­na­el, jeden z uczniów Jezu­sa, w roz­mo­wie z przy­ja­cie­lem Fili­pem. Ten infor­mu­je go: „Zna­leź­li­śmy tego, o któ­rym pisał Moj­żesz w Pra­wie i Pro­ro­cy – Jezu­sa, syna Józe­fa, z Naza­re­tu”. Rzekł do nie­go Nata­na­el: „Czyż może być co dobre­go z Naza­re­tu?” (J 1,45–46).
Nata­na­el infor­mu­je o opi­nii, jaką posia­da­li wów­czas miesz­kań­cy Naza­re­tu. To waż­ne w jakim śro­do­wi­sku Jezus wzra­stał. Waż­ne jest rów­nież to, jak myl­na była ta opi­nia, sko­ro w Naza­re­cie miesz­kał kil­ka­dzie­siąt lat Syn Czło­wie­czy, Nie­po­ka­la­na Jego Mat­ka, Jej mąż św. Józef. Nie było na zie­mi i nie będzie takie­go śro­do­wi­ska, aby w nim miesz­ka­li tak wiel­cy ludzie. Opi­nia była zupeł­nie inna. W Naza­re­cie nie może być nic dobre­go. Śro­do­wi­sko wca­le nie deter­mi­nu­je czło­wie­ka. Dziś to jest gło­śno pro­pa­go­wa­ne dla uspra­wie­dli­wie­nia nale­żą­cych do złe­go śro­do­wi­ska, ale Ewan­ge­lia nie potwier­dza tej opi­nii. W naj­gor­szym śro­do­wi­sku jest miej­sce na wiel­kich ludzi.