Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (5)

Cud w domu setnika


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Dwu Ewan­ge­li­stów opi­su­je cud, jakie­go Jezus doko­nał w domu set­ni­ka, ofi­ce­ra z legio­nu rzym­skie­go, któ­ry miesz­kał na tere­nie Kafar­naum. Te opi­sy róż­nią się mię­dzy sobą. Sko­ro Mate­usz, jako Apo­stoł, mógł być świad­kiem tego wyda­rze­nia odczy­ta­my je w jego rela­cji. Św. Łukasz pisał w opar­ciu o zezna­nia świad­ków (por. Łk 7,1–10).
Gdy [Jezus] wszedł do Kafar­naum, zwró­cił się do Nie­go set­nik i pro­sił Go, mówiąc: „Panie słu­ga mój leży w domu spa­ra­li­żo­wa­ny i bar­dzo cier­pi”. Rzekł mu Jezus: „Przyj­dę i uzdro­wię go”. Lecz set­nik odpo­wie­dział: „Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tyl­ko sło­wo, a mój słu­ga odzy­ska zdro­wie. Bo i ja, choć pod­le­gam wła­dzy, mam pod sobą żoł­nie­rzy. Mówię temu: «Idź!» – a idzie; dru­gie­mu: «Przyjdź!» – a przy­cho­dzi; a słu­dze: «Zrób to!» – a robi”. Gdy Jezus to usły­szał, zdzi­wił się i rzekł do tych, któ­rzy szli za Nim: „Zapraw­dę, powia­dam wam: U niko­go w Izra­elu nie zna­la­złem tak wiel­kiej wia­ry. (…)” Do set­ni­ka zaś Jezus rzekł: „Idź, niech ci się sta­nie, jak uwie­rzy­łeś”. I o tej godzi­nie jego słu­ga odzy­skał zdro­wie (Mt 8,5–13).
To jest cud doko­na­ny przez Jezu­sa na proś­bę poga­ni­na, ofi­ce­ra woj­sko­we­go, w jego domu. Jezus nie wstę­po­wał do tego domu, doko­nał cudu na odle­głość, widząc wia­rę pana domu. Moż­na więc wypro­sić u Jezu­sa cuda dla domow­ni­ków, nie przy­pro­wa­dza­jąc Go do domu. On dzia­ła na odle­głość, nie musi wcho­dzić do miesz­ka­nia, a może w nim dzia­łać.
Zdu­mie­wa wia­ra set­ni­ka. On trak­to­wał Jezu­sa jako ofi­ce­ra, a może nawet gene­ra­ła Boga, któ­ry doko­nu­je wie­le swo­im roz­ka­zem. Wystar­czy, że wyda tako­wy. Sku­tecz­ność sło­wa Jezu­sa jest dla nie­go nie­pod­wa­żal­na. To jest waż­ny prze­kaz Ewan­ge­lii dla wszyst­kich posłu­gu­ją­cych się języ­kiem woj­sko­wym. Jezus ma wła­dzę i wystar­czy Jego roz­kaz.
Set­nik nie chciał nara­żać Jezu­sa na zarzu­ty Żydów, że prze­kro­czył próg domu poga­ni­na. Pięk­ne jest jego wyzna­nie: „Nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tyl­ko sło­wo”. Te sło­wa set­ni­ka Kościół powta­rza przed każ­dą Komu­nią świę­tą. Są to sło­wa wia­ry, któ­rą Jezus pochwa­lił. Wia­ry w sku­tecz­ność Jego roz­ka­zu. Owo­ce tak wiel­kiej wia­ry roz­po­zna­je­my widząc odpo­wiedź Jezu­sa, któ­ra jest natych­mia­sto­wa.
Jezus wydał set­ni­ko­wi roz­kaz: „Idź, niech ci się sta­nie, jak uwie­rzy­łeś”. W tej samej godzi­nie cho­ry słu­ga odzy­skał zdro­wie.
To ewan­ge­licz­ne wyda­rze­nie odsła­nia szan­sę uzdra­wia­nia domu z cho­rób cia­ła i ducha przy pomo­cy proś­by skie­ro­wa­nej do Jezu­sa. Jed­nak warun­kiem jej sku­tecz­no­ści jest moc wia­ry pro­szą­ce­go. Jest to moc, któ­rej pro­szą­cy jest świa­dom. Nie może mieć ani cie­nia wąt­pie­nia. Sko­ro Jezus stwier­dza, że tak wiel­kiej wia­ry nie zna­lazł u niko­go w Izra­elu, to świad­czy, że nie miał jej nikt z Apo­sto­łów, a nawet Józef, ojciec, któ­ry adop­to­wał Jezu­sa, bo i on miał zamiar odda­lić Mał­żon­kę. Tak wiel­ka wia­ra jest bar­dzo rzad­ka. Spo­tka­nie z set­ni­kiem zmu­sza do reflek­sji nad wła­sną wia­rą i nad sku­tecz­no­ścią modli­twy proś­by.
Set­nik, poga­nin, kochał swe­go słu­gę. Czy­li był czło­wie­kiem na wyso­kim pozio­mie ducho­wym. Tro­ska o słu­gę i jego zdro­wie pro­wa­dzi go do Chry­stu­sa. Dla­te­go Jezus przy oka­zji tego spo­tka­nia zazna­cza, że wie­lu pogan „zasią­dzie do sto­łu z Abra­ha­mem, Iza­akiem i Jaku­bem w kró­le­stwie nie­bie­skim. A syno­wie kró­le­stwa zosta­ną wyrzu­ce­ni na zewnątrz w ciem­ność; tam będzie płacz i zgrzy­ta­nie zębów” (Mt 8,11–12). Odsła­nia tym samym moż­li­wość wej­ścia poga­ni­na do domu Ojca nie­bie­skie­go, i dra­mat pozo­sta­nia za jego drzwia­mi tych, któ­rych nie stać na wia­rę w Jezu­sa.
Set­nik sta­wia rów­nież pyta­nie wszyst­kim mają­cym wła­dzę o ich sto­su­nek do pod­wład­nych. Czy kocha­ją ich, jak on swe­go słu­gę? Nie­wie­lu kato­li­ków tak pod­cho­dzi do swo­ich dobrych pra­cow­ni­ków. Nie­licz­ni modlą się za nich podob­nie jak set­nik.