Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (7)

Do domu przez sufit


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Przy­ja­cie­le przy­nie­śli spa­ra­li­żo­wa­ne­go na noszach. Chcie­li go przed­sta­wić Jezu­so­wi. Ten jed­nak nauczał w domu i doj­ście do Nie­go było nie­moż­li­we z powo­du tło­ku, w jakim słu­cha­no Go. Przy­ja­cie­le posta­no­wi­li roze­brać sufit i spu­ścić spa­ra­li­żo­wa­ne­go przed Jezu­sa. Jemu się to bar­dzo spodo­ba­ło, bo zoba­czył ich wia­rę w Jego moc cudo­twór­czą. Spa­ra­li­żo­wa­ny sły­szał, ale nie mówił. Jezus wyko­rzy­stał to spo­tka­nie jako oka­zję do kate­che­zy i kon­ty­nu­ując roz­mo­wę z zebra­ny­mi w domu, roz­grze­szył spa­ra­li­żo­wa­ne­go. Uczy­nił to na głos w pięk­nych sło­wach: „Ufaj, synu! Odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy” (Mt 9,2).
Wypo­wiedź Jezu­sa zaszo­ko­wa­ła uczo­nych w Piśmie. Dla nich było to bluź­nier­stwo, i tak osą­dzi­li te sło­wa. Oni widzie­li w Jezu­sie tyl­ko czło­wie­ka, a ten nie ma wła­dzy odpusz­cza­nia grze­chów. Jezus wyko­rzy­stał spo­tka­nie ze spa­ra­li­żo­wa­nym i pod­jął temat, sko­ro ucze­ni w Piśmie zarzu­ca­li Mu bluź­nier­stwo, posta­wił im pyta­nie, co jest łatwiej powie­dzieć: „odpusz­cza­ją ci się two­je grze­chy”, czy też powie­dzieć: „wstań i chodź!”.
Rzecz jasna, że sto razy łatwiej powie­dzieć pierw­sze sło­wa niż dru­gie. Powie­dzieć łatwo, wyko­nać trud­no. Dla­te­go Jezus chce im uświa­do­mić, że to, co mówi, jest praw­dą. Oświad­cza im publicz­nie: Aby­ście wie­dzie­li, iż Syn Czło­wie­czy ma na zie­mi wła­dzę odpusz­cza­nia grze­chów – rzekł do para­li­ty­ka: Wstań, weź swo­je łoże i idź do domu. On wstał i poszedł do domu (Mt 9,6–7).
Cud został doko­na­ny na potwier­dze­nie wła­dzy roz­grze­sze­nia, jaką posia­dał Jezus. Ucze­ni w Piśmie nie mie­li żad­ne­go argu­men­tu. Tłu­my ogar­nął lęk, a ucze­ni w Piśmie sta­nę­li przed naj­waż­niej­szym pyta­niem: Sko­ro Jezus ma wła­dzę roz­grze­sza­nia, to kim On jest?
Zasta­na­wia to, dla­cze­go Jezus wpierw uzdra­wia duszę para­li­ty­ka, a dopie­ro póź­niej jego cia­ło? Czy dostrze­ga­my zwią­zek nasze­go cier­pie­nia z grze­chem? Wie­lu cier­pi nie­win­nie i Jezus też tak cier­piał. Wie­lu jed­nak cier­pi z powo­du swo­ich grze­chów i ule­cze­nie ich ducha jest warun­kiem ule­cze­nia cia­ła.
Jak czę­sto w naszych domach mają miej­sce roz­mo­wy na tak waż­ne tema­ty, jak w tym domu, o któ­rych mówi Ewan­ge­lia? Jaka jest świa­do­mość nasze­go pośred­ni­cze­nia w doko­ny­wa­niu cudów? Ten miał miej­sce dzię­ki wie­rze tych, któ­rzy przy­nie­śli przy­ja­cie­la do Jezu­sa. To oni chcie­li cudu i otrzy­ma­li. Wie­lu ludzi cho­rych może zyskać zdro­wie, gdy ktoś się modli za nimi. Jak czę­sto wsta­wia­my się u Boga za cho­ry­mi?
Czy do domu moż­na wejść tyl­ko przez drzwi? Cza­sem moż­na wejść przez sufit. Wszyst­ko zale­ży od celu. Wła­ści­ciel tego domu musiał dłu­go pamię­tać o owej dziu­rze w sufi­cie, przez któ­rą spusz­czo­no cho­re­go. Cza­sem takie ostre wej­ście do domu jest moż­li­we, jeśli ma na uwa­dze jego ubo­ga­ce­nie. Ile zna­my domów, do któ­rych zaglą­da­my z nadzie­ją odzy­ska­nia zdro­wia ducho­we­go i fizycz­ne­go?
Dla­cze­go Jezus pole­cił spa­ra­li­żo­wa­ne­mu zabrać swo­je łoże i wró­cić do domu? Dom któ­ry ubo­ga­ca innych, ma kon­takt z wie­lu doma­mi. Jeśli jest zamknię­ty wyłącz­nie dla domow­ni­ków, to wów­czas tych, któ­rzy do nie­go wcho­dzą doty­ka chło­dem samot­no­ści. Nasze domy win­ny być otwar­te dla Jezu­sa, dla tych, któ­rzy Go szu­ka­ją i dla cho­rych tak na cie­le, jak i na duchu. W naszych domach Jezus chce czy­nić cuda.