Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Modlitwa oddechem duszy

Frag­men­ty kate­che­zy Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, Waty­kan, 13 czerw­ca br. (audien­cja ogól­na) 


Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
Codzien­ne spo­tka­nie z Panem i uczest­ni­cze­nie w sakra­men­tach pozwa­la­ją na otwar­cie naszych umy­słów i serc na Jego obec­ność, na Jego sło­wa, na Jego dzia­ła­nie. Modli­twa jest nie tyl­ko odde­chem duszy, ale aby posłu­żyć się obra­zem – jest rów­nież oazą spo­ko­ju, w któ­rej może­my czer­pać wodę, któ­ra kar­mi nasze życie ducho­we i prze­kształ­ca naszą egzy­sten­cję. Bóg pocią­ga nas do sie­bie, pozwa­la nam wspi­nać się na górę świę­to­ści, aby­śmy byli coraz bli­żej Nie­go, dając nam na tej dro­dze świa­tło i pocie­sze­nie. Jest to doświad­cze­nie oso­bi­ste, o któ­rym św. Paweł wspo­mi­na w roz­dzia­le 12 Dru­gie­go Listu do Koryn­tian, na któ­rym chciał­bym się dzi­siaj sku­pić. Wobec tych, któ­rzy pod­da­wa­li w wąt­pli­wość jego apo­stol­stwo, nie wymie­nia wspól­not, któ­re [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Witam ser­decz­nie obec­nych na tej audien­cji piel­grzy­mów pol­skich. Dzi­siaj w litur­gii wspo­mi­na­my świę­te­go Anto­nie­go z Padwy, dok­to­ra Kościo­ła. Był wybit­nym kazno­dzie­ją, teo­lo­giem, spo­wied­ni­kiem, orę­dow­ni­kiem ubo­gich i cier­pią­cych. Swo­im życiem, a szcze­gól­nie żar­li­wym apo­stol­stwem, uczy nas ewan­ge­licz­nej gor­li­wo­ści. Jego wsta­wien­nic­twu zawie­rzam wasze inten­cje i piel­grzy­mo­wa­nie do gro­bów świę­tych Apo­sto­łów. Niech będzie pochwa­lo­ny Jezus Chry­stus!
[/pullquote]założył, prze­by­tych kilo­me­trów. Nie tyl­ko przy­po­mi­na napo­tka­ne trud­no­ści i prze­ci­wień­stwa w gło­sze­niu Ewan­ge­lii, ale wska­zu­je na swo­ją rela­cję z Panem, rela­cję tak inten­syw­ną, iż cha­rak­te­ry­zu­ją­cą się tak­że chwi­la­mi eks­ta­zy, głę­bo­kiej kon­tem­pla­cji. Nie chlu­bi się więc tym, cze­go doko­nał, swo­ją mocą, swo­imi dzia­ła­nia­mi i suk­ce­sa­mi, ale dzia­ła­niem Boga w nim i poprzez nie­go. Z wiel­kim wsty­dem mówi on o chwi­li, w któ­rej prze­ży­wał szcze­gól­ne doświad­cze­nie porwa­nia do Boże­go nie­ba. (…)
Na ile wzra­sta w nas zjed­no­cze­nie z Panem a nasza modli­twa sta­je się bar­dziej inten­syw­na, tak­że i my idzie­my do tego, co istot­ne i rozu­mie­my, że to nie moc naszych środ­ków, naszych cnót, naszych zdol­no­ści reali­zu­je Kró­le­stwo Boże, lecz Bóg, któ­ry doko­nu­je cudów wła­śnie poprzez nasze sła­bo­ści, naszą nie­ade­kwat­ność wobec zada­nia. Musi­my być pokor­ni i nie pokła­dać ufno­ści w nas samych, lecz pra­co­wać, z Bożą pomo­cą, w win­ni­cy Pań­skiej, powie­rza­jąc sie­bie jako kru­che „naczy­nia gli­nia­ne”. (…) Jedy­nie wia­ra, ufność w Boże dzia­ła­nie, w dobroć Boga, któ­ry nas nie opusz­cza jest gwa­ran­cją, że pra­ca nie pój­dzie na mar­ne. (…)
W modli­twie, w codzien­nej kon­tem­pla­cji Pana otrzy­mu­je­my moc Bożej miło­ści i odczu­wa­my, że praw­dzi­we są sło­wa skie­ro­wa­ne przez św. Paw­ła do chrze­ści­jan Rzy­mu: „I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani anio­ło­wie, ani Zwierzch­no­ści, ani rze­czy teraź­niej­sze, ani przy­szłe, ani Moce, ani co wyso­kie, ani co głę­bo­kie, ani jakie­kol­wiek inne stwo­rze­nie nie zdo­ła nas odłą­czyć od miło­ści Boga, któ­ra jest w Chry­stu­sie Jezu­sie, Panu naszym”. (…)
Im wię­cej prze­strze­ni damy na modli­twę, tym bar­dziej będzie­my wie­dzie­li, że nasze życie będzie się prze­kształ­cać i będzie oży­wia­ne kon­kret­ną mocą Bożej miło­ści. Tak się dzia­ło na przy­kład w życiu bł. Mat­ki Tere­sy z Kal­ku­ty, któ­ra pomi­mo swej nie­po­zor­nej posta­ci, w kon­tem­pla­cji Jezu­sa i wła­śnie w dłu­gich chwi­lach oschło­ści, odnaj­dy­wa­ła osta­tecz­ny motyw i nie­wia­ry­god­ną moc, aby roz­po­zna­wać Go w ubo­gich i porzu­co­nych. Kon­tem­pla­cja Chry­stu­sa w naszym życiu, jak już wspo­mnia­łem, nie wyob­co­wu­je nas z rze­czy­wi­sto­ści, ale czy­ni nas jesz­cze bar­dziej uczest­ni­ka­mi ludz­kich spraw, gdyż Pan, pocią­ga­jąc nas ku sobie w modli­twie, pozwa­la sta­wać się obec­ny­mi i bli­ski­mi wobec każ­de­go bra­ta w swo­jej miło­ści. n