Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ks. bp Albin Małysiak we wspomnieniach

Jak biblijny Symeon

16 lip­ca 2011 roku, w samo połu­dnie, ogło­szo­no nomi­na­cję dwóch kra­kow­skich bisku­pów: o. Damia­na Musku­sa i ks. Grze­go­rza Rysia. Nie­speł­na dwie godzi­ny póź­niej do Domu Ojca odszedł biskup senior Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej – ks. bp Albin Mały­siak, naj­star­szy biskup w pol­skim Epi­sko­pa­cie. – Kie­dy doszła do mnie ta infor­ma­cja, począt­ko­wo nie chcia­łem wie­rzyć. Prze­cież był pełen sił wital­nych, ener­gicz­ny, nie­zwy­kle aktyw­ny. Wyda­wa­ło się, że nie ma cza­su na śmierć. Od razu jed­nak porów­na­łem go do biblij­ne­go star­ca, któ­ry widząc, że Jezus się naro­dził powie­dział: „Pozwól odejść swe­mu słu­dze z tego świa­ta…”. Biskup Albin widząc, że Ojciec Świę­ty mia­no­wał dwóch nowych bisku­pów, zro­bił nam nie­ja­ko miej­sce. Sam spa­lił się w służ­bie Bożej – pod­kre­śla o. bp Damian Muskus OFM.

O. bp Damian Muskus

Obaj nowi bisku­pi otrzy­ma­li w darze pasto­ra­ły ks. bp. Albi­na. Biskup Muskus ten pierw­szy, naj­star­szy… – Dzię­ki temu pasto­ra­ło­wi czu­ję, że jestem ogni­wem w suk­ce­sji apo­stol­skiej. Kie­dy na nie­go patrzę, widzę śla­dy wal­ki ks. bp. Albi­na ze złem. Miej­sca kle­je­nia pasto­ra­łu wciąż uświa­da­mia­ją mi jak pło­mien­nym był kazno­dzie­ją, jak moc­no zaan­ga­żo­wa­ny był w to, co mówi. Czło­wiek, któ­ry nie ujaw­nia uczuć, prze­cież nie mógł­by zła­mać pasto­ra­łu… To mógł zro­bić tyl­ko ks. bp Mały­siak. Dla nie­go to było natu­ral­ne. Taki po pro­stu był – pod­kre­śla o. bp Muskus.
O. bp Damian Muskus pod­kre­śla, że jesz­cze z domu rodzin­ne­go w Leżaj­sku wyniósł umi­ło­wa­nie Mat­ki Bożej. Kie­dy wstą­pił do ber­nar­dy­nów, ta miłość jesz­cze bar­dziej roz­pa­li­ła się. Bo jak mogła­by nie zapło­nąć w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, gdzie miesz­kał i pra­co­wał przez pra­wie dwa­dzie­ścia lat. – Kie­dy zosta­łem bisku­pem zupeł­nie natu­ral­ne było to, że w her­bie zapi­sa­łem sło­wa: „Ecce Mater tua” (Oto Mat­ka two­ja). Dopie­ro póź­niej zorien­to­wa­łem się, że hasło ks. bp. Albi­na wyra­ża­ło nie­mal tę samą myśl: „Ave Maria”. To poka­zu­je, że nie­mal nie­świa­do­mie wstę­pu­ję w jego śla­dy – mówi o. bp Damian Muskus.

mp

Pierw­sze zada­nie bisku­pa
W cza­sie odwie­dzin w Kal­wa­rii Zebrzy­dow­skiej, pod­czas wspól­nej kola­cji z zakon­ni­ka­mi (a był wśród nich obec­ny o. bp Damian Muskus), nagle ks. bp Mały­siak powie­dział do set­ki ber­nar­dy­nów: „Teraz wszy­scy klęk­nij­cie, bo ja będę was bło­go­sła­wić”. Kie­dy zdzi­wie­ni zakon­ni­cy nie bar­dzo wie­dzie­li dla­cze­go Biskup każe im padać na kola­na, bo nie­co­dzien­nie biskup prze­cież każe klę­kać na czas bło­go­sła­wień­stwa, ks. bp Mały­siak powie­dział: „No, klę­kaj­cie. Będę was bło­go­sła­wił. To wła­śnie jest zada­nie bisku­pa”. I wszy­scy padli na kola­na.
Do koń­ca życia będę Cię bło­go­sła­wił
O. bp Damian Muskus opo­wia­da, że w dro­dze powrot­nej z Rzy­mu, po uro­czy­sto­ściach wrę­cze­nia Metro­po­li­cie Kra­kow­skie­mu ks. kard. Sta­ni­sła­wo­wi Dzi­wi­szo­wi kape­lu­sza kar­dy­nal­skie­go, już na lot­ni­sku spo­tkał ks. bp. Albi­na Mały­sia­ka. – Zoba­czy­łem jak idzie, cią­gnąc pra­wie po zie­mi dużą brą­zo­wą tor­bę, wypeł­nio­ną książ­ka­mi, któ­re obie­cał przy­wieźć do Pol­ski. Pod­szedł i zapy­tał czy może pomóc, a ks. bp Mały­siak bar­dzo się ucie­szył. Oka­za­ło się, że samo­lot był spóź­nio­ny i ówcze­sny kal­wa­ryj­ski kustosz kil­ka godzin spę­dził przy ks. bp. Albi­nie z jego cięż­kim baga­żem. Biskup senior wciąż powta­rzał: „Do koń­ca życia będę cię bło­go­sła­wił”. Kie­dy wró­ci­li do Pol­ski ks. bp Albin uści­skał ojca Musku­sa i ser­decz­nie mu podzię­ko­wał. „Do koń­ca życia będę cię bło­go­sła­wił. Nigdy ci tego nie zapo­mnę, co dla mnie zro­bi­łeś” – powie­dział.