Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Bł. Jan Paweł II i ks. bp Albin Małysiak

Przyjaciele

Dwa­dzie­ścia lat pra­co­wa­li razem w Kra­ko­wie, a potem przez kolej­ne dwa­dzie­ścia czę­sto się spo­ty­ka­li. Bł. Ojciec Świę­ty Jan Paweł II i ks. bp Albin Mały­siak byli przy­ja­ciół­mi. Bar­dzo się nawza­jem sza­no­wa­li i lubi­li spę­dzać ze sobą czas.
Ks. bp Albin Mały­siak czę­sto pod­kre­ślał, że jego przy­jaźń z ks. kar­dy­na­łem Karo­lem Woj­ty­łą zro­dzi­ła się w wal­ce z prze­ciw­ni­ka­mi reli­gii. – Kar­dy­nał Woj­ty­ła wyso­ko oce­niał mój wiel­ki wkład w dusz­pa­ster­stwo aka­de­mic­kie i dobre wyni­ki tego dusz­pa­ster­stwa. Nasza przy­jaźń rodzi­ła się rów­nież wte­dy, gdy zor­ga­ni­zo­wa­łem z wika­riu­sza­mi ośro­dek kate­che­tycz­ny dla 5,5 tysią­ca dzie­ci oraz mło­dzie­ży. Nasza przy­jaźń rodzi­ła się tak­że wte­dy, gdy rela­cjo­no­wa­łem mu moje spo­tka­nia z wła­dza­mi pań­stwo­wy­mi. Byłem bar­dzo naci­ska­ny, ale nigdy się nie zała­ma­łem. Kar­dy­nał dobrze o tym wie­dział – mówił ks. bp Mały­siak.
Pobło­go­sła­wił

fot. archi­wum Księ­dza Bisku­pa Albi­na Mały­sia­ka

Były pro­boszcz para­fii Mat­ki Bożej z Lour­des w Kra­ko­wie wspo­mi­nał takie zda­rze­nie: – Byłem kie­row­ni­kiem potęż­ne­go ośrod­ka kate­che­tycz­ne­go, a mie­li­śmy tyl­ko czte­ry sal­ki, w któ­rych kate­che­za trwa­ła od rana do wie­czo­ra, w bar­dzo trud­nych warun­kach. Wła­dze socja­li­stycz­ne zarzą­dzi­ły, bym wziął udział w pew­nym spo­tka­niu. Ja jed­nak nie mogłem w nim uczest­ni­czyć, więc odmó­wi­łem. Wów­czas oni powie­dzie­li, że zabio­rą mi dwie z tych czte­rech salek, któ­re zresz­tą były zupeł­nie nie­wy­star­cza­ją­ce. Pełen roz­pa­czy posze­dłem do kard. Woj­ty­ły i powie­dzia­łem mu, co się dzie­je. Kar­dy­nał odpo­wie­dział krót­ko, że tych salek nie może­my utra­cić. Gdy zasta­na­wia­li­śmy się co robić, uklą­kłem przed Kar­dy­na­łem i popro­si­łem o bło­go­sła­wień­stwo, żeby te czar­ne chmu­ry ode­szły. Z żywą wia­rą przy­ją­łem na klęcz­kach to bło­go­sła­wień­stwo i jakoś tak się zło­ży­ło, że salek nam nie zabra­li.
Biskup
Widząc jego wiel­kie zaan­ga­żo­wa­nie w pra­cę dusz­pa­ster­ską ks. kard. Woj­ty­ła popro­sił Ojca Świę­te­go Paw­ła VI o nomi­na­cję bisku­pią dla ks. Mały­sia­ka. – Kie­dy dowie­dzia­łem się o tym, posze­dłem podzię­ko­wać Kar­dy­na­ło­wi, a on wte­dy wspo­mniał, że ta nomi­na­cja to uzna­nie za moje wiel­kie zaan­ga­żo­wa­nie w pra­cę para­fial­ną i w pra­cę nad mło­dzie­żą aka­de­mic­ką. Potem, po tygo­dnio­wych reko­lek­cjach, któ­re odpra­wi­łem w Tyń­cu, 5 kwiet­nia 1970 roku w Kate­drze na Wawe­lu otrzy­ma­łem wraz z ks. Sta­ni­sła­wem Smo­leń­skim świę­ce­nia bisku­pie. Głów­nym kon­se­kra­to­rem – z cze­go jestem bar­dzo dum­ny – był ksiądz kar­dy­nał Karol Woj­ty­ła. Kate­dra oczy­wi­ście była wypeł­nio­na po brze­gi. Bar­dzo licz­nie sta­wi­li się moi para­fia­nie, któ­rzy po skoń­czo­nej uro­czy­sto­ści bar­dzo ser­decz­nie i żywio­ło­wo wiwa­to­wa­li przed kate­drą i na pla­cu wawel­skim – wspo­mi­nał Biskup.
Zna­ko­mi­ty wódz
Od tego cza­su ci dwaj wiel­cy duchow­ni spo­ty­ka­li się bar­dzo czę­sto – nie­mal każ­de­go dnia.
– Po otrzy­ma­niu sakry bisku­piej roz­po­czą­łem pra­cę pod kie­run­kiem kar­dy­na­ła Woj­ty­ły. Wła­ści­wie nie było dnia, w któ­rym nie spo­tkał­bym się z tym zna­ko­mi­tym wodzem dusz­pa­ster­stwa. Trud­niej­sze spra­wy bisku­pi oma­wia­li raz w tygo­dniu z samym Kar­dy­na­łem. Te spo­tka­nia oka­zy­wa­ły się bar­dzo poży­tecz­ne – mówił ks. bp Mały­siak, doda­jąc, że ks. kard. Woj­ty­ła był bar­dzo wyma­ga­ją­cy wobec swo­ich współ­pra­cow­ni­ków.
Hie­rar­cha pod­kre­ślał, że Jan Paweł II to czło­wiek głę­bo­kiej wia­ry. – Na tej głę­bo­kiej wie­rze w Boga budo­wał w swo­im życiu wszyst­ko. Każ­de dzia­ła­nie wyni­ka­ło z jego prze­ko­na­nia o ist­nie­niu Boga i że ten Bóg jest tu na zie­mi przy nas. I jesz­cze jed­na rzecz, jed­na cno­ta, któ­ra zawsze się prze­bi­ja­ła. Była to jego dobroć do każ­de­go czło­wie­ka. Ojciec Świę­ty zawsze był prze­ciw­ni­kiem zła i potę­piał je, choć bar­dzo kul­tu­ral­nie. Jed­no­cze­śnie, będąc prze­ciw­ni­kiem zła, nie był prze­ciw­ni­kiem czło­wie­ka. Każ­de­mu z kim się spo­ty­kał miał w zana­drzu coś dobre­go do powie­dze­nia – opo­wia­dał ks. bp Mały­siak.
„Albin­ku, zostań jesz­cze”
Ksiądz Biskup pod­kre­ślał, że kie­dy ks. kard. Woj­ty­ła został papie­żem, to Ojca Świę­te­go odwie­dzał przy­naj­mniej raz w roku. – Bywa­łem na obia­dach, czę­ściej na kola­cji. Takie spo­tka­nia trwa­ły nawet dwie godzi­ny. Czę­sto był tyl­ko Ojciec Świę­ty z dwo­ma sekre­ta­rza­mi i ja, a więc spo­tka­nie bar­dzo oso­bi­ste, ale w połu­dnie, szcze­gól­nie w nie­dzie­lę, po modli­twie Anioł Pań­ski było nie­kie­dy ponad 10 osób. Kar­dy­na­ło­wie, bisku­pi, kapła­ni i świec­cy. Naj­czę­ściej oma­wia­li­śmy aktu­al­ne, zasad­ni­cze pro­ble­my Kościo­ła i naszej Ojczy­zny – opo­wia­dał ks. bp Mały­siak, doda­jąc, że czę­sto w roz­mo­wach poja­wiał się pro­blem środ­ków prze­ka­zu. Wte­dy zawsze pod­kre­ślał, że w całym świe­cie kato­lic­kie media są sła­be i trze­ba je orga­ni­zo­wać. Nie­je­den raz poja­wiał się tak­że pro­blem Radia Mary­ja. – Zawsze opo­wia­da­łem się zde­cy­do­wa­nie za tą roz­gło­śnią. Mówi­łem, by ci nie­licz­ni, któ­rzy mają mniej­sze lub więk­sze zarzu­ty prze­ciw­ko niej wresz­cie stwo­rzy­li coś lep­sze­go. Oczy­wi­ście, ta roz­gło­śnia, według mej oce­ny jest wspa­nia­ła. Jestem prze­ko­na­ny, że Ojciec Świę­ty podzie­lał mój pogląd – zazna­czał ks. bp Mały­siak.
Przy­ja­cie­le czę­sto roz­ma­wia­li też o zwy­kłych, codzien­nych spra­wach, czy ludziach. Ojciec Świę­ty chęt­nie słu­chał. Czę­sto ks. bp Mały­siak opo­wia­dał Papie­żo­wi aneg­do­ty. Zawsze Ojciec Świę­ty śmiał się ser­decz­nie, był szcze­rze i wyraź­nie zado­wo­lo­ny. Świad­ko­wie tych spo­tkań opo­wia­da­ją, że nie­kie­dy Papież nawet tak się śmiał, że w jego oczach poja­wia­ły się łzy. Ojciec Świę­ty wów­czas od trud­nych pro­ble­mów prze­no­sił się w świat zwy­kłych, codzien­nych spraw. – Pew­ne­go razu wyczer­pa­łem już moje aneg­do­ty odpo­wied­nie do opo­wia­da­nia przy Papie­żu, więc zapy­ta­łem czy mogę opo­wie­dzieć coś z reper­tu­aru świec­kie­go. Sie­dzą­cy obok mnie ks. kar­dy­nał Marian Jawor­ski ze Lwo­wa bar­dzo zachę­cał bym opo­wia­dał. Powie­dzia­łem: „Ojcze Świę­ty, żeby nie było na mnie”. I opo­wia­da­łem, a Papież śmiał się, aż miło – mówił ks. bp Mały­siak.
Ks. bp Albin Mały­siak jesz­cze za życia Jana Paw­ła II uwa­żał go za świę­te­go. Od dłuż­sze­go cza­su, gdy pisał do Ojca Świę­te­go to adre­so­wał: „Jego Świą­to­bli­wość Papież Jan Paweł II Wiel­ki”. – Gdy już Ojciec Świę­ty jest w nie­bie mogę się pochwa­lić, że mnie lubił. Mniej wię­cej w roku 1995 na audien­cji gene­ral­nej na pla­cu św. Pio­tra powie­dzia­łem Ojcu Świę­te­mu, że w sobo­tę odla­tu­ję do Kra­ko­wa. Wów­czas powie­dział mi: „Albin­ku, zostań jesz­cze”. Oso­bi­sty sekre­tarz Ojca Świę­te­go kil­ka razy pro­po­no­wał mi bym został w Rzy­mie, choć na mie­siąc, bo Papież się cie­szy, gdy jestem w Waty­ka­nie. Ale tak dłu­go nigdy nie byłem – wspo­mi­nał ks. bp Mały­siak.
Dziś ci dwaj wiel­cy Pola­cy z pew­no­ścią cie­szą się już swo­ją obec­no­ścią w Nie­bie. Zapew­ne jak za życia, tak i dziś inte­re­su­ją się spra­wa­mi Kościo­ła i Pol­ski. Jak ufa­my, pro­szą za nami każ­de­go dnia.

Mie­czy­sław Pabis