Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Ks. bp Albin Małysiak we wspomnieniach

Infułacie, kocham ja cię!

Ich zna­jo­mość trwa­ła bli­sko sześć­dzie­siąt lat. Pozna­li się w 1952 roku w Raj­czy. Ks. Jerzy Bry­ła był wów­czas wika­rym w tam­tej­szej para­fii, ks. Albin Mały­siak przy­je­chał odwie­dzić rodzi­nę. Polu­bi­li się i po latach sta­li się sąsia­da­mi zza ścia­ny. Spo­ty­ka­li się codzien­nie, roz­ma­wia­li cały­mi godzi­na­mi, wspól­nie pra­co­wa­li i odpo­czy­wa­li. Kie­dy w trud­nych sytu­acjach nikt nie mógł prze­ko­nać do cze­goś ks. bp. Albi­na, zawsze zro­bił to ks. Bry­ła. „Infu­ła­cie, kocham ja cię!” – mawiał czę­sto Biskup-senior Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej.
Wspo­mi­na­jąc naj­daw­niej­sze lata zna­jo­mo­ści z ks. Albi­nem Mały­sia­kiem, ks. Infu­łat mówi: – Kie­dy ks. Mały­siak przy­jeż­dżał do Raj­czy, przy­cho­dził tak­że na para­fię, aby odwie­dzić księ­ży. Wte­dy razem słu­cha­li­śmy muzy­ki z płyt, jeź­dzi­li­śmy na moto­rze, śpie­wa­li­śmy. Ks. Mały­siak bar­dzo lubił ope­ry i ope­ret­ki, pamię­tał ich tytu­ły i treść. Wie­le godzin poświę­ca­li­śmy na roz­mo­wy o dusz­pa­ster­stwie, bo od począt­ku dusz­pa­ster­stwo oka­zy­wa­ło się być jego pasją.
Kra­ków – Sal­wa­tor
Częst­sze spo­tka­nia kapła­nów sta­ły się moż­li­we, kie­dy ks. Bry­ła został prze­nie­sio­ny do pra­cy do Kra­ko­wa. – Ks. Albin zapra­szał mnie wte­dy z reko­lek­cja­mi dla mło­dzie­ży i mło­dych mał­żeństw. Zawsze chciał mi za nie pła­cić, bo w życiu kie­ro­wał się zasa­dą, że każ­de­mu nale­ży oddać to, co mu się nale­ży. Ja jed­nak nie chcia­łem pie­nię­dzy, ale pro­si­łem go o zastęp­stwa, kie­dy tego potrze­bo­wa­łem – wspo­mi­na kapłan.
Kie­dy ks. Bry­ła został pro­bosz­czem para­fii Naj­święt­sze­go Sal­wa­to­ra w Kra­ko­wie, ks. Mały­siak był już bisku­pem pomoc­ni­czym Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej. – Nie miał sta­łe­go miesz­ka­nia i przez kil­ka lat „błą­kał się” po Kra­ko­wie. U nas był nie­za­go­spo­da­ro­wa­ny strych, więc zapro­po­no­wa­łem go Księ­dzu Bisku­po­wi – mówi ks. Infu­łat.
Po powro­cie do Pol­ski ks. bp Mały­siak wyre­mon­to­wał strych i w swo­im pięk­nym miesz­ka­niu z wido­kiem na Wisłę żył przez ponad trzy­dzie­ści lat. Ks. Bry­ła pod­kre­śla, że był to nie­zwy­kły miesz­ka­niec Sal­wa­to­ra. – Cza­sem Biskup zapo­mi­nał klu­cza do miesz­ka­nia, któ­re mie­ści­ło się dość wyso­ko (pod­da­sze na wyso­ko­ści dru­gie­go pię­tra). Zatrza­ski­wał drzwi i wycho­dził. Nie mie­li­śmy zapa­so­wych klu­czy. Na szczę­ście zosta­wiał uchy­lo­ne okno i po dra­bi­nie wspi­nał się do miesz­ka­nia! Pamię­tam też, że w cza­sie pierw­szej papie­skiej piel­grzym­ki do Ojczy­zny wyszedł na dach budyn­ku i stam­tąd machał Ojcu Świę­te­mu, znaj­du­ją­ce­mu się na pokła­dzie samo­lo­tu lecą­ce­go do War­sza­wy. To był nie­tu­zin­ko­wy czło­wiek, o nie­prze­wi­dy­wal­nych pomy­słach i wspa­nia­łym poczu­ciu humo­ru – zazna­cza ks. infu­łat Bry­ła.
Przy­ja­ciel Papie­ża
Ks. Bry­ła przy­po­mi­na, że ks. kard. Karol Woj­ty­ła bar­dzo cenił ks. Mały­sia­ka za jego pra­cę. – To wła­śnie na jego proś­bę został bisku­pem. Infu­łat doda­je, że ks. bp Albin pod­czas wizy­ta­cji i spo­tkań z wier­ny­mi zawsze wycho­dził do ludzi: cało­wał dzie­ci, brał je na ręce i bło­go­sła­wił, przy­tu­lał cho­rych i pocie­szał smut­nych. Podob­nie czy­nił to póź­niej Jan Paweł II. Ich przy­jaźń nie skoń­czy­ła się, gdy ks. kard. Woj­ty­ła zasiadł na Sto­li­cy Pio­tro­wej. Przy­naj­mniej raz w roku ks. bp Mały­siak jeź­dził do Waty­ka­nu. W cza­sie spo­tkań z Ojcem Świę­tym roz­ma­wiał wte­dy o Koście­le i o Pol­sce. Zawsze jed­nak miał przy­go­to­wa­ne nowe aneg­do­ty, któ­ry­mi bawił Papie­ża – opo­wia­da ks. infu­łat Bry­ła, doda­jąc, że ks. bp Mały­siak bar­dzo kochał Jana Paw­ła II i jak tyl­ko mógł, tak wspie­rał Ojca Świę­te­go.
Mało kto znał ks. bp. Albi­na tak, jak znał go ks. infu­łat Bry­ła. Wła­ści­wie kapłan mógł­by mówić o nim godzi­na­mi. Zawsze pod­kre­śla jed­nak, że ks. bp Albin był mężem modli­twy, odważ­nym kazno­dzie­ją, „naczy­niem Ducha Świę­te­go”, czło­wie­kiem o sze­ro­kich hory­zon­tach, tyta­nem pra­cy, wiel­kim obroń­cą życia czło­wie­ka. – Ks. bp Mały­siak zawsze odważ­nie mówił o tym, co go bola­ło. Nie­któ­rzy dzi­wi­li się, że tak nie­ustan­nie wal­czy o życie nie­na­ro­dzo­nych, o pra­wa czło­wie­ka, o jego god­ność. Kie­dy po 1989 r. widział, że źle dzie­je się w Pol­sce, mówił: „Oj, przy­dał­by się nam Pił­sud­ski!”. Codzien­nie pół­to­rej godzi­ny poświę­cał na czy­ta­nie ksią­żek i pra­sy. Czę­sto zazna­czał: „Ja nie uzna­ję, że dziś żyje­my w cał­kiem wol­nej Pol­sce” – wspo­mi­na ks. Bry­ła.
Mija wła­śnie rok od śmier­ci ks. bp. Albi­na Mały­sia­ka. – W świę­tych obco­wa­niu jeste­śmy wciąż razem – wyzna­je ks. infu­łat Bry­ła. – Codzien­nie roz­ma­wiam z moim Przy­ja­cie­lem. Wiem, że modli się za nas, modli się za Kościół i Pol­skę. Tego jestem pewien – doda­je.

Mie­czy­sław Pabis
fot. archi­wum Księ­dza Bisku­pa Albi­na Mały­sia­ka