Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Uczmy się widzieć w człowieczeństwie
Jezusa Jego doskonałe bóstwo

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­ne przed modli­twą Anioł Pań­ski w Castel Gan­dol­fo, 8 lip­ca br.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry,
Chciał­bym zatrzy­mać się krót­ko na frag­men­cie Ewan­ge­lii z dzi­siej­szej nie­dzie­li – nad tek­stem, z któ­re­go pocho­dzi słyn­ne powie­dze­nie „Nemo pro­phe­ta in patria”, czy­li że żaden pro­rok nie jest dobrze przyj­mo­wa­ny przez swój lud, któ­ry widział, jak on dora­stał (por. Mk 6,4). Rze­czy­wi­ście, gdy Jezus w wie­ku oko­ło trzy­dzie­stu lat opu­ścił Naza­ret i już przez pewien czas nauczał oraz uzdra­wiał w innych miej­scach, powró­cił pew­ne­go razu w swe stro­ny rodzin­ne i zaczął nauczać w syna­go­dze. Jego roda­cy „pozo­sta­li zdu­mie­ni” Jego mądro­ścią, a zna­jąc Go jako „syna Maryi”, „cie­ślę”, któ­ry miesz­kał wśród nich, zamiast przy­jąć Go z wia­rą, gor­szy­li się Nim (por. Mk 6,2–3). Jest to zro­zu­mia­łe, ponie­waż zaży­łość na płasz­czyź­nie ludz­kiej utrud­nia wyj­ście poza sie­bie i otwie­ra­nie się na wymiar boski. Sam Jezus przy­ta­cza jako przy­kład doświad­cze­nie pro­ro­ków Izra­ela, któ­rzy [pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Witam przy­by­łych do Castel Gan­dol­fo Pola­ków. Pozdra­wiam uczest­ni­ków piel­grzym­ki Rodzi­ny Radia Mary­ja zebra­nych na Jasnej Górze, któ­rzy modlą się za Ojczy­znę, za rodzi­ny i o wol­ność sło­wa. Pozdra­wiam też mło­dych sty­pen­dy­stów Fun­da­cji „Dzie­ło Nowe­go Tysiąc­le­cia”, zgro­ma­dzo­nych w Lubli­nie. Wraz z wyznaw­ca­mi róż­nych reli­gii, na tere­nie byłe­go Obo­zu Kon­cen­tra­cyj­ne­go na Maj­dan­ku, będą się modlić dzi­siaj wie­czo­rem o pokój. Włą­czam się ducho­wo w te wyda­rze­nia, upra­szam dobro i pokój dla świa­ta, Pol­ski i każ­de­go z was. Z ser­ca wszyst­kim bło­go­sła­wię.
[/pullquote]właśnie w swo­jej ojczyź­nie sta­li się przed­mio­tem wzgar­dy, i utoż­sa­mia się z nimi. Z powo­du tego zamknię­cia ducho­we­go, Jezus nie mógł zdzia­łać w Naza­re­cie „żad­ne­go cudu, jedy­nie na kil­ku cho­rych poło­żył ręce i uzdro­wił ich”. (Mk 6,5). Cuda Chry­stu­sa sta­no­wią bowiem nie prze­jaw potę­gi, ale zna­ki miło­ści Boga, któ­ra doko­nu­je się tam, gdzie spo­ty­ka wia­rę czło­wie­ka. Ory­ge­nes napi­sał: „Tak, jak dla ciał ist­nie­je natu­ral­ne przy­cią­ga­nie jed­nych do dru­gich, jak magne­su wobec żela­za (…), tak i wia­ra przy­cią­ga moc Bożą” (Komen­tarz do Ewan­ge­lii Mate­usza 10,19).
Wyda­je się więc, że Jezus nada­je, by tak rzec, sens złe­mu przy­ję­ciu, z jakim spo­ty­ka się w Naza­re­cie. Na zakoń­cze­nie spo­ty­ka­my jed­nak uwa­gę, któ­ra mówi coś wręcz prze­ciw­ne­go. Pisze Ewan­ge­li­sta, że Jezus „dzi­wił się ich nie­do­wiar­stwu” (Mk 6,6). Zdu­mie­niu swych roda­ków, któ­rzy się gor­szą, odpo­wia­da zdzi­wie­nie Jezu­sa. Rów­nież On w pew­nym sen­sie się gor­szy! Cho­ciaż wie­dział, iż żaden pro­rok nie był dobrze przy­ję­ty w swo­jej ojczyź­nie, to jed­nak zamknię­cie serc swe­go ludu pozo­sta­je dla Nie­go zakry­te, nie­prze­nik­nio­ne: jak to moż­li­we, że nie roz­po­zna­ją oni świa­tła Praw­dy? Dla­cze­go nie otwie­ra­ją się oni na dobroć Boga, któ­ry zechciał przy­jąć nasze czło­wie­czeń­stwo? W isto­cie czło­wiek Jezus z Naza­re­tu jest przej­rzy­sto­ścią Boga, w Nim Bóg miesz­ka w peł­ni. I pod­czas gdy szu­ka­my zawsze innych zna­ków, innych cudów, nie dostrze­ga­my, że praw­dzi­wym Zna­kiem jest On – Bóg, któ­ry stał się cia­łem, to; On jest naj­więk­szym cudem wszech­świa­ta: całą miło­ścią Boga zamknię­tą w ser­cu ludz­kim, w obli­czu czło­wie­ka.
Tą, któ­ra zro­zu­mia­ła w peł­ni tę rze­czy­wi­stość, jest Mary­ja Pan­na, bło­go­sła­wio­na, gdyż uwie­rzy­ła (por. Łk 1,45). Mary­ja nie zgor­szy­ła się swo­im synem: Jej zachwyt do Nie­go jest pełen wia­ry, pełen miło­ści i rado­ści, gdy widzi Go tak ludz­kie­go a zara­zem tak boskie­go. Uczmy się od Niej, naszej Mat­ki w wie­rze, roz­po­zna­wać w czło­wie­czeń­stwie Chry­stu­sa dosko­na­łe obja­wie­nie się Boga.