Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (11)

Gość w dom, Bóg w dom


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Jezus miał poza Jero­zo­li­mą przy­ja­ciół, u któ­rych spę­dzał noce, gdy gło­sił Ewan­ge­lię w świą­ty­ni. To był dom Łaza­rza i dwu jego sióstr, Mar­ty i Marii. Nale­że­li do rodzin boga­tych i stać ich było na przy­ję­cie Jezu­sa razem z dwu­na­stu Apo­sto­ła­mi, a było to połą­czo­ne z posił­kiem dla nich. Sam Jezus nazy­wa Łaza­rza przy­ja­cie­lem. Mamy kil­ka wyda­rzeń zwią­za­nych z tym domem. Naj­waż­niej­szym była śmierć Łaza­rza, jego pogrzeb oraz wskrze­sze­nie, jakie­go Jezus doko­nał. W tym domu trze­ba się zatrzy­mać, aby odkryć coś z bogac­twa, jakim on pro­mie­niu­je. Łukasz odno­to­wał jed­no ze spo­tkań, w któ­rych jed­nak nie pisze nic o Łaza­rzu tyl­ko o jego sio­strach:
Pew­na nie­wia­sta, imie­niem Mar­ta, przy­ję­ła Go do swe­go domu. Mia­ła ona sio­strę, imie­niem Maria, któ­ra sia­dła u nóg Pana i przy­słu­chi­wa­ła się Jego mowie. Nato­miast Mar­ta uwi­ja­ła się koło roz­ma­itych posług. Przy­stą­pi­ła więc do Nie­go i rze­kła: „Panie, czy Ci to obo­jęt­ne, że moja sio­stra zosta­wi­ła mnie samą przy usłu­gi­wa­niu? Powiedz jej, żeby mi pomo­gła”. A Pan jej odpo­wie­dział: „Mar­to, Mar­to, trosz­czysz się i nie­po­ko­isz o wie­le, a potrze­ba (mało albo) tyl­ko jed­ne­go. Maria obra­ła naj­lep­szą cząst­kę, któ­rej nie będzie pozba­wio­na (Łk 10,38–42).
Dla Mar­ty dom to przede wszyst­kim przy­go­to­wa­nie sto­łu i łóż­ka dla gości. Praw­do­po­dob­nie tak samo myśla­ła Maria, ale gdy w gro­nie gości poja­wił się Jezus, to wszyst­ko scho­dzi­ło na dru­gi plan, a On jako Gość był naj­waż­niej­szy. Ona wie­dzia­ła, że to, co potrzeb­ne, było już przy­go­to­wa­ne i chcia­ła wyko­rzy­stać czas na spo­tka­nie z Jezu­sem. Słu­cha­nie Jego słów było dla niej tysią­ce razy cen­niej­sze niż zabie­ga­nie o przy­go­to­wa­nie kola­cji. Sko­ro dom był boga­ty, to na pew­no była i służ­ba, a Mar­ta mogła co naj­wy­żej doglą­dać, czy wszyst­ko zro­bio­ne. Dla Marii Jezus był naj­waż­niej­szy i czas poświę­co­ny dla Nie­go usta­wi­ła na pierw­szym miej­scu.
Mar­ta mia­ła jej to za złe. Nawet pro­si­ła Jezu­sa, aby jej kazał poma­gać. Tym­cza­sem Jezus sta­nął po stro­nie Marii, a nie Mar­ty. Ze zdu­mie­niem usły­sza­ła, że Maria „lep­szą cząst­kę obra­ła”.
W tym domu trze­ba posta­wić sobie pyta­nia o czas, jaki poświę­ca­my gościom. Jeśli dla nas jest waż­niej­sza wów­czas kuch­nia i poda­nie posił­ku niż roz­mo­wa z gość­mi, to trze­ba się zasta­no­wić, czy war­to takich gości przyj­mo­wać. Dla nich cen­niej­sza jest restau­ra­cja niż dom. Dom bowiem jest dla tych, któ­rzy przy­no­szą bogac­two ser­ca. Cza­sem może się zda­rzyć, że lepiej z przy­by­szem nie roz­ma­wiać, a jedy­nie go kar­mić, ale to nie jest gość, to jest czło­wiek, któ­ry przy­szedł, aby jeść i pić, a nie by podzie­lić się bogac­twem ser­ca. Takich gości trze­ba raczej uni­kać. To nie goście, to towa­rzy­stwo do zaba­wy i jedze­nia.
W domu Łaza­rza Jezus sta­wia pyta­nie: Kim dla nas jest gość? Czy przy naszym sto­le zasia­da­ją tacy, któ­rych sło­wa są na wagę zło­ta? Czy jeste­śmy nasta­wie­ni jedy­nie na zasta­wie­nie boga­te­go sto­łu, czy też inte­re­su­je nas pokarm ducha? Ewan­ge­lia ceni wyżej pokarm ducha niż cia­ła. Mar­ta jesz­cze tego nie dostrze­gła. Maria już dostrze­gła. Jezus ją pochwa­lił. Pola­cy mie­li pięk­ne przy­sło­wie: „Gość w dom, Bóg w dom”. Minio­ne poko­le­nia byle kogo za gościa nie uwa­ża­ły. Czło­wiek o pustym ser­cu nie może być nazwa­ny gościem. n