Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (13)

Dom urzędnika królewskiego


Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Gali­lea była w rękach tetrar­chy Hero­da, któ­ry nale­żał do rodzi­ny Hero­da Wiel­kie­go, szu­ka­ją­ce­go małe­go Jezu­sa w Betle­jem i mor­du­ją­ce­go Jego rówie­śni­ków. Tetrar­cha był czło­wie­kiem inte­li­gent­nym i miał kon­tak­ty z dwo­rem cesar­skim w Rzy­mie. Zna­my go z Ewan­ge­lii jako zabój­cę Jana Chrzci­cie­la i tego, któ­ry w Wiel­ki Pią­tek zali­czył Jezu­sa do sza­leń­ców i ode­słał Go do Piła­ta. Ten „dar” przy­czy­nił się do odno­wie­nia przy­jaź­ni namiest­ni­ka z tetrar­chą.
Na dwo­rze Hero­da Jezus był zna­ny. Nawet pew­ne kobie­ty z tego śro­do­wi­ska wspie­ra­ły mate­rial­nie tak wspól­no­tę uczniów Jezu­sa, jak i Jego same­go. Jan w swej Ewan­ge­lii przy­ta­cza wyda­rze­nie, któ­re uchy­la nam drzwi domu jed­ne­go z urzęd­ni­ków Hero­da, któ­ry miesz­kał w Kafar­naum. Sta­wia go jako pięk­ny wzór ojca, zatro­ska­ne­go o syna, któ­ry uwie­rzył sło­wom Jezu­sa. Udał się do Nie­go, gdy prze­by­wał w Kanie Gali­lej­skiej. Z Kafar­naum był to dzień dro­gi. Pro­sił o uzdro­wie­nie cięż­ko cho­re­go syna. Jezus uczy­nił to sło­wem, na odle­głość. Ojciec uwie­rzył i gdy w dro­dze powrot­nej dowie­dział się, o któ­rej godzi­nie syna opu­ści­ła gorącz­ka, uwie­rzył w Jezu­sa on i cała jego rodzi­na. Mamy więc uczniów Jezu­sa wśród urzęd­ni­ków tetrar­chy.
A w Kafar­naum miesz­kał pewien urzęd­nik kró­lew­ski, któ­re­go syn cho­ro­wał. Usły­szaw­szy, że Jezus przy­był z Judei do Gali­lei, udał się do Nie­go z proś­bą, aby przy­szedł i uzdro­wił jego syna, był on już bowiem umie­ra­ją­cy. Jezus rzekł do nie­go: „Jeże­li zna­ków i cudów nie zoba­czy­cie, nie uwie­rzy­cie”. Powie­dział do Nie­go urzęd­nik kró­lew­ski: „Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziec­ko”. Rzekł do nie­go Jezus: „Idź, syn twój żyje”. Uwie­rzył czło­wiek sło­wu, któ­re Jezus powie­dział do nie­go i szedł z powro­tem. A kie­dy był jesz­cze w dro­dze, słu­dzy wyszli mu naprze­ciw mówiąc, że syn jego żyje. Zapy­tał ich o godzi­nę, o któ­rej mu się polep­szy­ło. Rze­kli mu: „Wczo­raj oko­ło godzi­ny siód­mej opu­ści­ła go gorącz­ka”. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzi­nie, kie­dy Jezus rzekł do nie­go: „Syn twój żyje”. I uwie­rzył on sam, i cała jego rodzi­na. Ten już dru­gi znak uczy­nił Jezus od chwi­li przy­by­cia z Judei do Gali­lei (J 4,46–54).
Prze­ni­ka­nie Dobrej Nowi­ny do warstw urzęd­ni­ków tetrar­chy jest dowo­dem ewan­ge­li­za­cji śro­do­wisk ówcze­snej inte­li­gen­cji. Urzęd­nik uczniem Chry­stu­sa, jego przej­ście na stro­nę Mistrza z Naza­re­tu musia­ło być komen­to­wa­ne. On w swo­im śro­do­wi­sku dał świa­dec­two wia­ry. Stał się w nim solą zie­mi i świa­tło­ścią świa­ta. Taka jest rów­nież misja współ­cze­snych urzęd­ni­ków. Chrze­ści­jan, któ­rzy pra­cu­ją w świe­cie ste­ro­wa­nym przez ludzi podob­nych do Hero­da. Ojciec uzdro­wio­ne­go syna, dowo­dzi, że to śro­do­wi­sko jest miej­scem świa­dec­twa wia­ry. Sko­ro Jan odno­to­wał to wyda­rze­nie, to mia­ło ono swe nagło­śnie­nie w cza­sach naucza­nia Jezu­sa i świad­czy­ło o prze­ni­ka­niu Ewan­ge­lii w śro­do­wi­ska urzęd­ni­cze.
Cen­ne jest rów­nież to, że uwie­rzył nie tyl­ko tata, ale cała rodzi­na. Jest więc mowa o rodzi­nie urzęd­ni­ka, któ­ra weszła na dro­gę Ewan­ge­lii, bo wia­ra w Jezu­sa była pierw­szym kro­kiem na tej dro­dze.
Dziś urzęd­ni­cy nie mają łatwych zadań, a jed­nak, pra­cu­jąc w świe­cie dale­kim od Dobrej Nowi­ny, mogą być w nim ucznia­mi Jezu­sa i doświad­czać Jego cudow­nej inter­wen­cji. Wia­ra urzęd­ni­ka to nie tyl­ko jego oso­bi­sta spra­wa, nie tyl­ko spra­wa jego rodzi­ny, ale i świa­tło pra­we­go czło­wie­ka za biur­kiem – urzęd­ni­ka.