Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Św. ojciec Maksymilian Maria Kolbe

ks. kard. Karol Woj­ty­ła, 14 paź­dzier­ni­ka 1971 roku

Otóż rzecz abso­lut­nie nie­sły­cha­na, lecz popar­ta nie­zli­czo­ny­mi świa­dec­twa­mi: Mak­sy­mi­lian Kol­be nie znał nie­na­wi­ści. W wię­zie­niu na Pawia­ku w War­sza­wie, za ogro­dze­niem z dru­tów kol­cza­stych w Oświę­ci­miu on obej­mo­wał tym samym jasnym wzro­kiem opraw­ców i ofia­ry do tego stop­nia, że naj­więk­si sady­ści odwra­ca­li oczy: „Nie patrz tak na nas”. Ten czło­wiek ozna­czo­ny zwy­kłym nume­rem 16670 odniósł naj­trud­niej­sze zwy­cię­stwo, zwy­cię­stwo miło­ści, któ­ra unie­win­nia i prze­ba­cza. Ów okręg pie­kła, dia­lek­ty­kę nie­na­wi­ści, on prze­po­ił ser­cem pała­ją­cym miło­ścią, skut­kiem cze­go cza­ry pie­kiel­ne zosta­ły wypę­dzo­ne, miłość była moc­niej­sza od śmier­ci. (…) Mak­sy­mi­lian Kol­be był pre­kur­so­rem w dzie­dzi­nie środ­ków maso­we­go prze­ka­zu, wydo­by­tej na jaw przez Kon­sty­tu­cję pasto­ral­ną Vati­ca­num II. Zaczy­na­jąc od nicze­go, lek­ce­wa­żąc opi­nię tych, któ­rzy z nie­uf­no­ścią patrzy­li na zakon­ni­ków zaan­ga­żo­wa­nych w apo­stol­stwie pra­sy, temu czło­wie­ko­wi wątłe­go zdro­wia (ćwierć płu­ca) uda­ło się wydać swój „mały perio­dyk nie­bie­ski”, któ­ry w roku 1939 osią­gnął nakład milio­na egzem­pla­rzy, i dzien­nik o nie­po­zor­nym wyglą­dzie. Moż­na dziś powie­dzieć, że jego ducho­wa orka przy­go­to­wa­ła Pol­skę do pró­by krwi, któ­ra kosz­to­wa­ła ją w cza­sie dru­giej woj­ny świa­to­wej wię­cej niż 6 milio­nów umar­łych.


Ojciec Świę­ty Paweł VI, 17 paź­dzier­ni­ka 1971 roku

Jakież uczu­cia rodzą się w duszy na myśl o posta­wie ludz­kiej, spo­łecz­nej, naro­do­wej Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go, syna szla­chet­nej kato­lic­kiej Pol­ski, idą­ce­go na dobro­wol­ną śmierć! Histo­rycz­ne, męczeń­skie prze­zna­cze­nie Naro­du Pol­skie­go znaj­du­je wyraz w tym hero­icz­nym akcie. We wspól­nym cier­pie­niu Pol­ska odnaj­du­je świa­do­mość swo­jej jed­no­ści i misji rycer­skiej. Reali­zu­je się ona poprzez ofia­rę jej synów, goto­wych poświę­cić wła­sne życie za innych, trzy­ma­ją­cych w ryzach wro­dzo­ną poryw­czość w imię nie­złom­ne­go bra­ter­stwa, wier­nych ducho­wi kato­lic­kie­mu, któ­ry ich zna­czy zna­mie­niem bra­ter­stwa, wier­nych ducho­wi kato­lic­kie­mu, któ­ry ich zna­czy zna­mie­niem żywych człon­ków Kościo­ła powszech­ne­go oraz nie­złom­ną ufno­ścią w cudow­ną opie­kę Mat­ki Bożej. Oto tajem­ni­ca ich buj­ne­go odro­dze­nia! Oto pro­mie­nie świe­tli­ste spły­wa­ją­ce z rąk nowe­go Męczen­ni­ka, któ­ry odsła­nia praw­dzi­we obli­cze Pol­ski.


Na to, co się sta­ło w obo­zie Oświę­cim (Auschwitz) patrzy­li ludzie. I cho­ciaż oczom ich musia­ło się zda­wać, że „pomarł” towa­rzysz ich kaź­ni, cho­ciaż po ludz­ku „odej­ście jego” mogli uwa­żać za „uni­ce­stwie­nie” – to prze­cież w ich świa­do­mo­ści nie była to tyl­ko „śmierć”. Mak­sy­mi­lian nie „umarł” – ale „oddał życie… za bra­ta”. Była w tej strasz­li­wej po ludz­ku śmier­ci cała osta­tecz­na wiel­kość ludz­kie­go czy­nu i ludz­kie­go wybo­ru; sam się dał na śmierć z miło­ści. I było w tej jego ludz­kiej śmier­ci przej­rzy­ste świa­dec­two dane Chry­stu­so­wi: świa­dec­two dane w Chry­stu­sie god­no­ści czło­wie­ka, świę­to­ści jego życia i zbaw­czej mocy śmier­ci, w któ­rej obja­wia się potę­ga miło­ści. Wła­śnie dla­te­go śmierć Mak­sy­mi­lia­na Kol­be­go sta­ła się zna­kiem zwy­cię­stwa. Było to zwy­cię­stwo odnie­sio­ne nad całym sys­te­mem pogar­dy i nie­na­wi­ści czło­wie­ka i tego, co Boskie w czło­wie­ku – zwy­cię­stwo podob­ne do tego, jakie odniósł na Kal­wa­rii Pan nasz Jezus Chry­stus: „Jeste­ście przy­ja­ciół­mi moimi, jeże­li czy­ni­cie to, co wam przy­ka­zu­ję.” (J 17,14).

Ojciec Świę­ty Jan Paweł II, 10 paź­dzier­ni­ka 1982 roku