Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Za wiarę i Ojczyznę

Ta wasza ziemia to najlepsza relikwia

Swe­go cza­su miał papież powie­dzieć do piel­grzy­mów pol­skich, pro­szą­cych o reli­kwie dla Pol­ski: Daj­cie mi grud­kę pol­skiej zie­mi, a ja krew z niej męczeń­ską wyci­snę. Ta wasza zie­mia to naj­lep­sza reli­kwia. Praw­da ta sta­ła się ponow­nie smut­ną i tra­gicz­ną rze­czy­wi­sto­ścią w latach minio­nej oku­pa­cji. Wśród okrut­nych, nie­ludz­kich wprost tor­tur, na szu­bie­ni­cach, w obo­zach kon­cen­tra­cyj­nych, w wię­zie­niach, na uli­cach wio­sek i miast naszych. Po lasach i polach, na robo­tach w kra­ju i za gra­ni­cą zgi­nę­ło kil­ka milio­nów naj­lep­szych synów i córek pol­skich. Krew pol­ska na nowo popły­nę­ła wez­bra­ną rze­ką i zno­wu prze­po­iła nie­mal każ­dą grud­kę naszej męczeń­skiej zie­mi” – tymi sło­wa­mi roz­po­czy­na się pal­lo­tyń­ski kalen­darz na rok 1947, poświę­co­ny pamię­ci tych wszyst­kich, któ­rzy pod­czas ostat­niej woj­ny odda­li życie za Boga i Ojczy­znę.
Pol­ska w swo­ich dzie­jach prze­lać musia­ła wie­le krwi za wier­ność hasłom, któ­re łopo­ta­ły na naszych sztan­da­rach i wyry­te były w naszych ser­cach: Bóg, Honor, Ojczy­zna, Polo­nia Sem­per Fide­lis. Jed­nak nigdy wcze­śniej w histo­rii nie przy­szło nam zło­żyć tak wiel­kiej dani­ny krwi, jak pod­czas II woj­ny świa­to­wej. Ostrze prze­śla­do­wań nie­miec­kich nazi­stów i sowiec­kich komu­ni­stów pro­gra­mo­wo nasta­wio­ne było na eks­ter­mi­na­cję pol­skie­go naro­du, na jego byt i chrze­ści­jań­ski styl życia. Przez pięć lat okrut­nej woj­ny prze­śla­do­wa­nia te zebra­ły wiel­kie żni­wo…

Świę­ta z Czę­sto­cho­wy i Kościół”

Dzie­ło znisz­cze­nia naro­du pol­skie­go nie­miec­ki oku­pant roz­po­czął od elit, od Kościo­ła kato­lic­kie­go. Było to celo­we dzia­ła­nie. Gene­ral­ny Guber­na­tor Hans Frank powie­dział: „Kościół pozo­sta­wał zawsze w rezer­wie, jako ostat­ni ośro­dek pol­skie­go nacjo­na­li­zmu, jak dłu­go były jesz­cze tyl­ko moż­li­wo­ści dzia­ła­nia innych ośrod­ków. Kościół jest dla umy­słów pol­skich cen­tral­nym punk­tem zbor­nym, któ­ry pro­mie­niu­je sta­le w mil­cze­niu i speł­nia przez to funk­cje jak­by wiecz­ne­go świa­tła. Gdy wszyst­kie świa­tła dla Pol­ski zaga­sły, to wte­dy zawsze jesz­cze była świę­ta z Czę­sto­cho­wy i Kościół. Nie nale­ży o tym nigdy zapo­mnieć”. Dla­te­go spo­śród 10 tysię­cy pol­skich duchow­nych wymor­do­wa­no co pią­te­go, a tysią­ce prze­szły przez obo­zy i wię­zie­nia…
Wie­lu kano­ni­stów rzym­skich dzi­wi­ło się pod­czas pro­ce­sów beaty­fi­ka­cyj­nych męczen­ni­ków II woj­ny świa­to­wej, dla­cze­go Pola­cy tak łatwo utoż­sa­mia­ją męczeń­stwo za Ojczy­znę z męczeń­stwem za wia­rę. Nie zna­li naszej histo­rii. Kościół w Pol­sce w cza­sie naro­do­wych prze­śla­do­wań był jedy­nym przy­czół­kiem wol­no­ści, wle­wał w ser­ca nadzie­ję, doda­wał odwa­gi, pie­lę­gno­wał pol­ską toż­sa­mość i naro­do­we tra­dy­cje. Zawsze cier­piał z naro­dem. Podob­ną rolę ode­grał w cza­sie hitle­row­skiej i sowiec­kiej oku­pa­cji. Oczy­wi­ście nasi prze­śla­dow­cy zda­wa­li sobie spra­wę z roli, jaką w naro­do­wym życiu Pola­ków odgry­wa Kościół. Dla­te­go od same­go począt­ku szcze­gól­ną gru­pą nara­żo­ną na prze­śla­do­wa­nia było ducho­wień­stwo. Pod­czas II woj­ny świa­to­wej nie­któ­re die­ce­zje stra­ci­ły ponad poło­wę swo­ich kapła­nów. Prze­le­wa­li oni krew za Boga i Ojczy­znę tak­że na wie­lu fron­tach II woj­ny świa­to­wej. Jako kape­la­ni woj­sko­wi byli wszę­dzie tam, gdzie bił się pol­ski żoł­nierz. Naj­wyż­szą mia­rą chrze­ści­jań­skie­go życia jest ofia­ra ponie­sio­na w imię miło­ści bliź­nie­go. Lata oku­pa­cji dostar­czy­ły nam wie­le wspa­nia­łych przy­kła­dów takiej posta­wy. Pięk­ne kar­ty miło­ści bliź­nie­go zapi­sa­ły też świa­dec­twa o rato­wa­niu Żydów. Chrze­ści­jań­ska posta­wa miło­ści bliź­nie­go naszych bra­ci zosta­ła doce­nio­na i dzi­siaj Pola­cy są naj­licz­niej repre­zen­to­wa­ni wśród odzna­czo­nych meda­lem Spra­wie­dli­wy wśród naro­dów świa­ta, przy­zna­wa­nym tym, któ­rzy rato­wa­li Żydów w cza­sie holo­cau­stu. Nie­zwy­kle wzru­sza­ją­cą była posłu­ga w imię miło­ści bliź­nie­go pol­skich kapła­nów w cza­sie epi­de­mii tyfu­su pla­mi­ste­go w obo­zie kon­cen­tra­cyj­nym w Dachau.
„Przyj­dzie taki czas…”
Sto­li­ca Apo­stol­ska tak­że doce­ni­ła ofia­rę męczeń­stwa pol­skie­go Kościo­ła. Już papież Pius XII, krót­ko po zakoń­cze­niu woj­ny powie­dział: „Przyj­dzie czas, gdy z obo­zów kon­cen­tra­cyj­nych i wię­zień będzie­my wydo­by­wa­li pro­chy ludzi, któ­rzy tam pole­gli i będzie­my ich wyno­si­li na ołta­rze”. Sło­wa te oka­za­ły się pro­ro­cze. Dziś wier­ni Kościo­ła w Pol­sce mogą cie­szyć się chwa­łą ołta­rzy wie­lu swo­ich bra­ci. Pierw­szym pol­skim męczen­ni­kiem włą­czo­nym do gro­na świę­tych w nie­bie był o. Mak­sy­mi­lian Maria Kol­be. W roku 1987 Ojciec Świę­ty wyniósł na ołta­rze bisku­pa Micha­ła Koza­la. W dekre­cie beaty­fi­ka­cyj­nym okre­ślił go „mistrzem męczen­ni­ków”. Wresz­cie w czerw­cu roku 1999, wśród nowych bło­go­sła­wio­nych zna­la­zło się 108 męczen­ni­ków ostat­niej woj­ny. Obec­nie w pol­skim Koście­le zakoń­czo­no kolej­ny pro­ces beaty­fi­ka­cyj­ny męczen­ni­ków II woj­ny świa­to­wej. Jest pro­wa­dzo­ny przez Die­ce­zję Pel­pliń­ską. Na cze­le ponad 122 Sług Bożych stoi ks. Hen­ryk Szu­man, w ich gro­nie znaj­du­je się rów­nież boha­ter­ska rodzi­na Ulmów, któ­ra odda­ła życie za ukry­wa­nie Żydów. Nato­miast w Olsz­ty­nie uro­czy­ście zakoń­czo­no die­ce­zjal­ny etap pro­ce­su beaty­fi­ka­cyj­ne­go 46 męczen­ni­ków war­miń­skich II woj­ny świa­to­wej – 34 księ­ży, sio­stry zakon­nej i 11 osób świec­kich. Wśród męczen­ni­ków jest 9 ofiar nie­miec­kie­go nazi­zmu oraz 37 ofiar komu­ni­zmu. Pozo­sta­ją jesz­cze kapła­ni – ofia­ry ukra­iń­skich nacjo­na­li­stów, któ­rzy trwa­li ze swy­mi wier­ny­mi do koń­ca, ginąc w nie­ludz­kich męczar­niach.
Wybra­li­śmy kil­ku­na­stu męczen­ni­ków II woj­ny świa­to­wej. Poka­zu­je­my zale­d­wie okru­chy ich życia, prze­cież o wie­lu napi­sa­no nie­jed­ną książ­kę. Pozo­sta­ło jesz­cze tylu innych oraz tysią­ce bez­i­mien­nych.
W cza­sach, gdy wzma­ga­ją się prze­śla­do­wa­nia Kościo­ła, przy­kład życia i ofia­ry życia męczen­ni­ków II woj­ny świa­to­wej jest dla nas źró­dłem siły i zachę­tą w wytrwa­niu, zgod­nie ze sło­wa­mi bł. ks. bp. Micha­ła Koza­la: „Od prze­gra­nej oręż­nej, bar­dziej prze­ra­ża upa­dek ducha u ludzi…”. Oby­śmy tego upad­ku ducha się ustrze­gli.
Kole­gom moim nale­ży się tu choć­by krót­kie wspo­mnie­nie. Otrzy­ma­li świę­ce­nia kapłań­skie z rąk bisku­pa Sta­ni­sła­wa Zdzi­to­wiec­kie­go, w Bazy­li­ce Kate­dral­nej Wło­cław­skiej 29 VI 1924 roku. Było nas razem 17, cho­ciaż nie wszy­scy sta­nę­li w tym dniu do świę­ceń, jako że 2 już było na stu­diach w Lil­le, a ja zna­la­złem się w szpi­ta­lu, cho­ry od tygo­dnia na płu­ca. Z tej gro­mad­ki zgi­nę­li w Dachau: ksiądz Sta­ni­sław Mich­niew­ski, ksiądz Julian Koniecz­ny, ksiądz Jan Miku­siń­ski, ksiądz Jan Fijał­kow­ski, ksiądz Zyg­munt Lan­kie­wicz, ksiądz Bro­ni­sław Pla­cek, ksiądz Sta­ni­sław Ogła­za.
Wró­ci­li z obo­zu kon­cen­tra­cyj­ne­go: ksiądz Józef Dunaj nasz dzie­kan kur­so­wy, ksiądz Ste­fan Koło­dziej­ski, ksiądz Woj­ciech Wol­ski, ksiądz Marian Sawic­ki, ksiądz Anto­ni Kar­dyń­ski, ksiądz Anto­ni Samul­ski. Unik­ną­łem obo­zu tyl­ko ja, dzię­ki temu, że na pole­ce­nie bisku­pa Micha­ła Koza­la opu­ści­łem Wło­cła­wek, na kil­ka dni przed dru­gim aresz­to­wa­niem ducho­wień­stwa. Jesz­cze przed woj­ną zmarł nasz kole­ga, ksiądz Kon­stan­ty Janic, na gruź­li­cę. Kole­dzy, któ­rzy wró­ci­li z obo­zu, są nie­mal inwa­li­da­mi. Ksiądz Kar­dyń­ski był „kró­li­kiem doświad­czal­nym” i cięż­ko cho­ro­wał na zaszcze­pio­ną fleg­mo­nę. Ksiądz Anto­ni Samul­ski dostał się do wię­zie­nia pol­skie­go jako dyrek­tor „Cari­tas” Die­ce­zji Wro­cław­skiej i wyszedł zeń z tak zła­ma­nym zdro­wiem, że nie uda­ło się go ura­to­wać.
Takie są dzie­je jed­ne­go tyl­ko kur­su kapła­nów pol­skich w wie­ku XX. Mój brat Tade­usz odsie­dział obo­zy i wię­zie­nia: sowiec­kie, nie­miec­kie i pol­skie. Więk­szość księ­ży i bisku­pów, z któ­ry­mi pra­co­wa­łem, prze­szła przez wię­zie­nia. Było­by coś nie­doj­rza­łe­go w tym, gdy­bym ja nie zaznał wię­zie­nia…

ks. kard. Ste­fan Wyszyń­ski „Zapi­ski wię­zien­ne”, 25 wrze­śnia 1953, pią­tek