Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Ściśle zjednoczona ze swoim Zmartwychwstałym Synem

Frag­ment roz­wa­ża­nia Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI wygło­szo­ne­go przed modli­twą Anioł Pań­ski w Castel Gan­dol­fo, 15 sierp­nia br.

Dro­dzy bra­cia i sio­stry!
W samym środ­ku sierp­nia Kościół na Wscho­dzie i na Zacho­dzie obcho­dzi uro­czy­stość Wnie­bo­wzię­cia Naj­święt­szej Maryi Pan­ny. Jak wia­do­mo, w Koście­le kato­lic­kim dogmat o Wnie­bo­wzię­ciu został ogło­szo­ny w Roku Świę­tym, w 1950 roku, przez Czci­god­ne­go Słu­gę Boże­go, papie­ża Piu­sa XII. Jed­nak­że obcho­dze­nie tej tajem­ni­cy Maryi ma swo­je korze­nie w wie­rze i czci pierw­szych wie­ków Kościo­ła, w tym głę­bo­kim nabo­żeń­stwie do Mat­ki Bożej, któ­re się stop­nio­wo roz­wi­ja­ło we wspól­no­cie chrze­ści­jań­skiej.
[pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Witam obec­nych tu Pola­ków. Dzi­siaj pra­gnę pozdro­wić tak­że wszyst­kich, któ­rzy piel­grzy­mu­ją na Jasną Górę. Wnie­bo­wzię­cie Mat­ki Bożej przy­po­mi­na nam, że celem naszej ziem­skiej wędrów­ki jest nie­bo. Piel­grzy­mu­jąc uczmy się od Nie­po­ka­la­nej zawie­rze­nia Bogu, peł­nie­nia Jego woli i służ­by bra­ciom. Pro­śmy Ją: do Syna swe­go nas pro­wadź, z Nim nas pojed­naj, Syno­wi swe­mu nas pole­caj, Jemu nas odda­waj. Z ser­ca wam bło­go­sła­wię.
[/pullquote]Już od koń­ca IV i począt­ku V wie­ku mamy świa­dec­twa róż­nych auto­rów, któ­rzy stwier­dza­ją, że Mary­ja jest w chwa­le Boga, z całą swo­ją isto­tą, cia­łem i duszą. Jed­nak­że dopie­ro w VI wie­ku w Jero­zo­li­mie świę­to Mat­ki Bożej, The­oto­kos, utrwa­lo­ne wraz Sobo­rem w Efe­zie w 431 r., zmie­ni­ło swo­je obli­cze i sta­ło się świę­tem Zaśnię­cia, Przej­ścia, Wnie­bo­wzię­cia Naj­święt­szej Maryi Pan­ny, sta­jąc się więc cele­bra­cją chwi­li, kie­dy Mary­ja prze­szła ze sce­ny tego świa­ta, uwiel­bio­na z cia­łem i duszą do nie­ba, do Boga.
Aby zro­zu­mieć Wnie­bo­wzię­cie musi­my spoj­rzeć na Pas­chę, wiel­ką tajem­ni­cę nasze­go zba­wie­nia, ozna­cza­ją­cą przej­ście Jezu­sa do chwa­ły Ojca przez mękę, śmierć i Zmar­twych­wsta­nie. Mary­ja, któ­ra zro­dzi­ła Syna Boże­go w cie­le, jest stwo­rze­niem naj­głę­biej wsz­cze­pio­nym w tę tajem­ni­cę, odku­pio­na od pierw­szej chwi­li swe­go życia i powią­za­na w spo­sób zupeł­nie wyjąt­ko­wy z męką i chwa­łą swo­je­go Syna. Wnie­bo­wzię­cie Naj­święt­szej Maryi Pan­ny jest więc w peł­ni w Niej zre­ali­zo­wa­ną tajem­ni­cą Pas­chy Chry­stu­sa. Jest Ona ści­śle zjed­no­czo­na ze swo­im Zmar­twych­wsta­łym Synem, zwy­cięz­cą grze­chu i śmier­ci, w peł­ni do Nie­go upodob­nio­na. Ale Wnie­bo­wzię­cie jest rze­czy­wi­sto­ścią, któ­ra doty­ka tak­że i nas, ponie­waż wska­zu­je nam wyra­zi­ście nasze prze­zna­cze­nie, prze­zna­cze­nie ludz­ko­ści i histo­rii. W Maryi fak­tycz­nie kon­tem­plu­je­my tę rze­czy­wi­stość chwa­ły, do któ­rej powo­ła­ny jest każ­dy z nas i cały Kościół.
Czy­ta­ny w litur­gii dzi­siej­szej uro­czy­sto­ści frag­ment Ewan­ge­lii św. Łuka­sza uka­zu­je nam dro­gę, jaką prze­szła Dzie­wi­ca z Naza­re­tu, aby być w chwa­le Boga. Mówi on o nawie­dze­niu przez Mary­ję Elż­bie­ty (Łk 1,39–56), gdzie Mary­ja jest ogło­szo­na bło­go­sła­wio­ną mię­dzy wszyst­ki­mi nie­wia­sta­mi, ponie­waż uwie­rzy­ła w wypeł­nie­nie słów, jakie wypo­wie­dział do niej Pan. A w kan­ty­ku „Magni­fi­cat”, któ­ry wzno­si Ona z rado­ścią do Boga, prze­ni­ka Jej głę­bo­ka wia­ra. Umiesz­cza sie­bie mię­dzy „ubo­gi­mi” i „pokor­ny­mi”, któ­rzy nie pole­ga­ją na wła­snych siłach, ale ufa­ją Bogu, któ­rzy czy­nią miej­sce na Jego dzia­ła­nie, mogą­ce doko­nać wiel­kich rze­czy wła­śnie pośród sła­bo­ści. Choć Wnie­bo­wzię­cie otwie­ra nas na ocze­ku­ją­cą nas jaśnie­ją­cą przy­szłość, to zachę­ca nas tak­że moc­no, byśmy bar­dziej powie­rzy­li się Bogu, aby iść za Jego sło­wem, aby każ­de­go dnia szu­kać i wypeł­niać Jego wolę: jest to dro­ga, któ­ry czy­ni nas „bło­go­sła­wio­ny­mi” w naszej docze­snej piel­grzym­ce i otwie­ra nam bra­my Nie­ba. (…)