Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (15)

Miłość daruje

Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

W domu fary­ze­usza, do Jezu­sa sie­dzą­ce­go przy sto­le pode­szła pro­sty­tut­ka. Gospo­darz widząc, iż Jezus się na to zga­dza, uznał, że nie jest On praw­dzi­wym pro­ro­kiem, bo jako pro­rok nie powi­nien się zgo­dzić na dotknię­cie przez kobie­tę, któ­ra nale­ży do publicz­nych grzesz­ni­ków. Jezus potrak­to­wał to wyda­rze­nie jako lek­cję prze­ba­cza­ją­cej miło­ści, dla wszyst­kich obec­nych na uczcie. Wezwał gospo­da­rza do odpo­wie­dzi na pyta­nie. Oto tekst św. Łuka­sza:
Widząc to fary­ze­usz, któ­ry Go zapro­sił, mówił sam do sie­bie: „Gdy­by On był pro­ro­kiem, wie­dział­by, co za jed­na i jaka jest ta kobie­ta, któ­ra się Go doty­ka, że jest grzesz­ni­cą”. Na to Jezus rzekł do nie­go: „Szy­mo­nie, mam ci coś powie­dzieć”. On rzekł: „Powiedz, Nauczy­cie­lu”. „Pewien wie­rzy­ciel miał dwóch dłuż­ni­ków. Jeden winien mu był pięć­set dena­rów, a dru­gi pięć­dzie­siąt. Gdy nie mie­li z cze­go oddać, daro­wał oby­dwom. Któ­ry z nich będzie go bar­dziej miło­wał?”. Szy­mon odpo­wie­dział: „Sądzę, że ten, któ­re­mu wię­cej daro­wał”. On mu rzekł: „Słusz­nie osą­dzi­łeś” (Łk 7,39–43).
W roz­mo­wie przy sto­le Jezus odsła­nia jed­ną z wiel­kich tajem­nic miło­ści. Mówi o jej związ­ku z prze­ba­cze­niem i daro­wa­niem dłu­gu. Rzad­ko na to zwra­ca­my uwa­gę. Bóg nas kocha jako grzesz­ni­ków i jest gotów daro­wać nam wszyst­kie dłu­gi, nawet bar­dzo wiel­kie. Warun­kiem oka­za­nia przez Nie­go miło­ści jest nasza miłość, jaką Go ota­cza­my. Ta miłość widzi dokład­nie wiel­kość swo­ich grze­chów, któ­re Jezus trak­tu­je jako dług nie do spła­ce­nia. Im więk­sze to dłu­gi, tym bar­dziej czło­wiek zasłu­gu­je na karę. W jej ramach dług winien zostać po spra­wie­dli­wo­ści spła­co­ny. Ta kara mogła być połą­czo­na z robo­ta­mi, na jakie wię­zień mógł być ska­za­ny. Daro­wa­nie dłu­gu jest rów­no­znacz­ne z daro­wa­niem kary. To daje peł­nię wol­no­ści. Miłość, jaką darzy­my Boga, jest przez Nie­go nagra­dza­na takim daro­wa­niem.
Punk­tem wyj­ścia w praw­dzi­wym spo­tka­niu z Bogiem jest świa­do­mość tego, że On nas kocha, a jeśli kocha – jest gotów prze­ba­czyć i daro­wać nasze grze­chy. Kto prze­ży­je, się­ga­ją­cą dna ser­ca, bły­ska­wi­cę miło­ści, jaką Bóg go darzy, sta­je w praw­dzie. Ma świa­do­mość, że jest grzesz­ni­kiem i zna praw­dę o sobie. Rów­no­cze­śnie wie, że Bóg go kocha i ser­ce wypeł­nia nie­opi­sa­na wdzięcz­ność, któ­ra jest aktem wiel­kiej miło­ści do Boga, dają­ce­go wol­ność.
Jezus zesta­wia dwu ludzi: jeden jest dłuż­ni­kiem nie­wiel­kim, a więc łatwym do spła­ce­nia, dru­gi już nie­wy­pła­cal­nym. Sta­wia pyta­nie: kto z nich, po daro­wa­niu im dłu­gu, będzie bar­dziej kochał? Fary­ze­usz, wyra­ża­jąc swe prze­ko­na­nie, popraw­nie odpo­wie­dział: „Ten, któ­re­mu wię­cej daro­wał”. Jezus przy­bi­ja pie­cząt­kę pod tą wypo­wie­dzią.
Te sło­wa Jezu­sa odsła­nia­ją jed­ną z wiel­kich tajem­nic praw­dzi­wej miło­ści. Pro­sty­tut­ka nale­ża­ła do wiel­kich grzesz­ni­ków, fary­ze­usz do małych. Jezus prze­ba­cza jej i jemu, by nas wezwać do szu­ka­nia w miło­ści Boga nasze­go oca­le­nia. Im więk­sze daro­wa­nie naszych win, tym dosko­nal­sza nasza miłość do Boga. Popeł­nio­ny grzech zatem może nas zbli­żyć do Boga, jeśli umie­my z nim sta­nąć przed Nim i pro­sić o prze­ba­cze­nie. Grzech nisz­czy miłość Boga, a jego ule­cze­nie jest moż­li­we w akcie miło­ści Boga. Żal z miło­ści, czy­li żal dosko­na­ły, gła­dzi grze­chy. Pie­lę­gno­wa­nie miło­ści jest naj­waż­niej­szym zada­niem czło­wie­ka. Chry­stu­so­wy Kościół, rozu­mia­ny jako dom, jest szko­łą miło­ści Boga i ludzi.