Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (16)

Upokorzenie gospodarza

Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Kul­tu­ra wyma­ga sza­cun­ku dla każ­de­go, zaś w domu wyma­ga sza­cun­ku dla gospo­da­rza, a z jego stro­ny dla gości. Zna­my tę zasa­dę i sta­ra­my się ją zacho­wy­wać. Ostro kry­ty­ku­je­my brak sza­cun­ku i uni­ka­my domu, w któ­rym się z tym bra­kiem spo­ty­ka­my. Ze zdu­mie­niem obser­wu­je­my, jak Jezus upo­ko­rzył gospo­da­rza, a był nim fary­ze­usz, zna­ny z imie­nia – Szy­mon. To upo­ko­rze­nie jest zro­zu­mia­łe jedy­nie wów­czas, gdy pamię­ta­my, że gospo­darz przy swym sto­le zasta­wił pułap­kę na Jezu­sa. Zapro­sił Jezu­sa i namó­wił pro­sty­tut­kę, aby Jezu­sa skom­pro­mi­to­wać. Jezus znał jego inten­cje i odpo­wie­dział dema­sku­jąc jego obłu­dę oraz zakła­ma­nie. Uczest­ni­cy uczty musie­li być zaszo­ko­wa­ni. Po takiej roz­mo­wie Jezu­sa jed­ni nie mogli prze­łknąć żad­ne­go kęsa, inni jedli z wiel­kim ape­ty­tem, cie­sząc się, jak „urzą­dził” gospo­da­rza.
Jezus zwró­cił się w stro­nę kobie­ty i rzekł do Szy­mo­na: „Widzisz tę kobie­tę? Wsze­dłem do twe­go domu, a nie poda­łeś Mi wody do nóg; ona zaś łza­mi obla­ła Mi sto­py i otar­ła je swy­mi wło­sa­mi. Nie powi­ta­łeś Mnie poca­łun­kiem; a ona, odkąd wsze­dłem, nie prze­sta­ła cało­wać stóp moich. Gło­wy nie nama­ści­łeś Mi oli­wą; ona zaś olej­kiem nama­ści­ła moje sto­py. Dla­te­go powia­dam ci: Odpusz­czo­ne są jej licz­ne grze­chy, ponie­waż bar­dzo umi­ło­wa­ła. A ten, któ­re­mu mało się odpusz­cza, mało miłu­je”. Do niej zaś rzekł: „Odpusz­czo­ne są two­je grze­chy”. Na to współ­bie­siad­ni­cy zaczę­li mówić sami do sie­bie: „Któż On jest, że nawet grze­chy odpusz­cza?”. On zaś rzekł do kobie­ty: „Two­ja wia­ra cię oca­li­ła, idź w poko­ju!” (Łk 7,44–50).
Jezus publicz­nie zesta­wia zacho­wa­nie gospo­da­rza i pro­sty­tut­ki. Z punk­tu widze­nia kul­tu­ry bycia przy sto­le, zde­cy­do­wa­nie jej zacho­wa­nie sta­wia o wie­le wyżej niż gospo­da­rza. Mówi o jej łzach w obmy­ciu stóp – i bra­ku wody z jego stro­ny na obmy­cie nóg. O jej poca­łun­kach – i bra­ku pięk­ne­go powi­ta­nia na pro­gu z jego stro­ny. Gospo­darz nie nama­ścił gło­wy Jezu­sa, a ona nama­ści­ła Jego sto­py. Tego gospo­darz się nie spo­dzie­wał. Jezus odsło­nił wiel­ki brak kul­tu­ry fary­ze­usza. Oce­nił pro­sty­tut­kę o wie­le wyżej od nie­go. Pod­su­mo­wał to zesta­wie­nie, poda­jąc do wia­do­mo­ści wszyst­kim: „Odpusz­czo­ne są jej licz­ne grze­chy, ponie­waż bar­dzo umi­ło­wa­ła”. Dodał rów­nież pod adre­sem gospo­da­rza: „A ten, któ­re­mu mało się odpusz­cza, mało miłu­je”.
Czy gospo­darz miał mniej­sze grze­chy niż pro­sty­tut­ka? W opi­nii śro­do­wi­ska był on cho­dzą­cym ide­ałem. W rze­czy­wi­sto­ści żył w zakła­ma­niu i dla­te­go nie moż­na mu było odpu­ścić grze­chów, bo nie umiał ich ani dostrzec, ani za nie żało­wać. Jezus to bar­dzo wyra­zi­ście udo­wod­nił. Gdy­by fary­ze­usz żało­wał, tak jak pro­sty­tut­ka, to i grze­chy miał­by odpusz­czo­ne. Zakła­ma­ny jed­nak nie chce się przy­znać do grze­chów, mało mu się odpusz­cza, bo mało miłu­je. Jezus ujaw­nia to w czę­stej kry­ty­ce pod adre­sem obłu­dy fary­ze­uszy.
Pięk­ne są sło­wa skie­ro­wa­ne do kobie­ty: „odpusz­czo­ne są two­je grze­chy”. Ona łza­mi żalu je wyzna­ła. Kim owa kobie­ta była w pierw­szym poko­le­niu Kościo­ła zało­żo­ne­go przez Jezu­sa, tego nie wie­my. Zosta­ła jed­nak włą­czo­na w Ewan­ge­lię i gło­si Dobrą Nowi­nę nie­ustan­nie, dając przy­kład żalu za grze­chy, pły­ną­ce­go z miło­ści do Jezu­sa.
W domu Szy­mo­na fary­ze­usza pozna­je­my tajem­ni­cę odpusz­cza­nia grze­chów, któ­rą żyje Dom Chry­stu­sa, czy­li Jego Kościół.