Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Słowo kapłana

Kościół naszym domem (38)

Bp Jan Szko­doń Biskup Pomoc­ni­czy Archi­die­ce­zji Kra­kow­skiej

Ewan­ge­lia przed­sta­wia wie­le uzdro­wień, jakich doko­nał Pan Jezus. Uzdro­wie­nia były obja­wie­niem Boskiej mocy Zba­wi­cie­la, ale zara­zem Jego miło­sier­nej miło­ści.
Św. Marek opi­su­je, w jaki spo­sób Jezus uzdro­wił głu­cho­nie­me­go: „wło­żył pal­ce w jego uszy i śli­ną dotknął mu języ­ka; a spoj­rzaw­szy w nie­bo, wes­tchnął i rzekł do nie­go: Effa­tha, to zna­czy: Otwórz się” (Mk 7,34).
Gdy w rodzi­nie ktoś cho­ru­je, szcze­gól­nie jeśli jest to cho­ro­ba prze­wle­kła, lub gdy w rodzi­nie jest oso­ba nie­peł­no­spraw­na, cała rodzi­na sku­pia się wokół tego, kto potrze­bu­je pomo­cy. Nie może­my czy­nić cudów, ale cudem miło­ści jest ofiar­na opie­ka, cier­pli­wość, szu­ka­nie środ­ków mate­rial­nych, zapew­nie­nie opie­ki lekar­skiej i pie­lę­gniar­skiej.
Wie­le rodzin daje świa­dec­two o tym, że oso­ba cho­ra, nie­peł­no­spraw­na, jed­no­czy wszyst­kich człon­ków rodzi­ny, łago­dzi napię­cia, wyzwa­la posta­wę ofiar­no­ści i poświę­ce­nia, otwie­ra na cier­pie­nie i potrze­by bliź­nich.
Cho­ro­ba cia­ła jest obra­zem ducho­wej sła­bo­ści czło­wie­ka. Jeste­śmy czę­sto, tak­że w rodzi­nie, głu­si na pra­gnie­nia oraz potrze­by dru­gie­go czło­wie­ka. Mał­żon­ko­wie, człon­ko­wie rodzi­ny, nie umie­ją, czy nie chcą wza­jem­nie sie­bie słu­chać – cier­pli­wie, życz­li­wie, sta­ra­jąc się zro­zu­mieć inten­cje dru­gie­go czło­wie­ka.
Pan Jezus uzdra­wia czło­wie­ka, któ­ry jest głu­chy i dla­te­go – nie­my. Rodzi­na, każ­dy z nas, potrze­bu­je uzdro­wie­nia naszej wraż­li­wo­ści na sło­wa i potrze­by dru­gie­go czło­wie­ka, ale tak­że – uzdro­wie­nia naszej mowy: czy panu­ję nad sło­wem, wypo­wia­da­nym do żony, męża, dzie­ci? Czy to sło­wo jest szcze­re, cier­pli­we? Czy w naszej rodzi­nie nie ma „cichych dni”? Takie dni bar­dzo odda­la­ją ludzi od sie­bie.
W rodzi­nie dzie­ci uczą się wraż­li­wo­ści na bie­dę oraz potrze­by innych rodzin i innych dzie­ci. Dzie­ci win­ny wie­dzieć o tym, że rodzi­ce – na przy­kład raz w mie­sią­cu – skła­da­ją ofia­rę na rzecz bied­nych.
Każ­dy czło­wiek i każ­da rodzi­na – a szcze­gól­nie doświad­czo­na cier­pie­niem – potrze­bu­je słów nadziei: „Odwa­gi! Nie bój­cie się! Oto wasz Bóg… On sam przy­cho­dzi, by was zba­wić” (Iz 35,4).
„Ser­cem obej­mu­ję… dotknię­tych cier­pie­niem i cho­ro­bą… O mej modli­twie… pra­gnę zapew­nić” (bł. Jan Paweł II, Kra­ków, 18 sierp­nia 2002 r.).
Pro­po­zy­cja posta­no­wie­nia
Wie­czo­rem przy modli­twie pomy­ślę, ile razy w cią­gu dnia byłem głu­chy i śle­py na woła­nie o miłość w rodzi­nie i jak­by nie­my, gdy ktoś cze­kał na dobre sło­wo?