Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Z nauczania Ojca Świętego

Najpierw trzeba Bogu uwierzyć, aby Go poznać

Roz­wa­ża­nie Ojca Świę­te­go Bene­dyk­ta XVI, wygło­szo­ne przed modli­twą Anioł Pań­ski w Castel Gan­dol­fo, 26 sierp­nia br.

[pul­lqu­ote]
Do Pola­ków Ojciec Świę­ty powie­dział:
Pozdra­wiam Pola­ków. Tym pozdro­wie­niem obej­mu­ję rów­nież Bisku­pów pol­skich i piel­grzy­mów zgro­ma­dzo­nych na Jasnej Górze. „Mary­jo, jestem przy Tobie, pamię­tam, czu­wam” – powta­rza­jąc to wyzna­nie miło­ści do Mat­ki Boga, mamy świa­do­mość, że ozna­cza ono rów­nież zobo­wią­za­nie do wier­no­ści i posłu­szeń­stwa wobec Jej Syna: „Zrób­cie wszyst­ko, cokol­wiek wam powie” (J 2,5). Niech Mary­ja ota­cza was zawsze swo­ją opie­ką! Ser­decz­nie wam bło­go­sła­wię.
[/pullquote]Drodzy bra­cia i sio­stry!
W minio­ne nie­dzie­le roz­wa­ża­li­śmy mowę o „chle­bie życia”, któ­rą Jezus wygło­sił w syna­go­dze w Kafar­naum po nakar­mie­niu tysię­cy osób za pomo­cą pię­ciu chle­bów i dwóch ryb. Dziś Ewan­ge­lia przed­sta­wia reak­cję uczniów na tę wypo­wiedź, reak­cję, któ­rą sam Chry­stus świa­do­mie spro­wo­ko­wał. Przede wszyst­kim Jan Ewan­ge­li­sta, któ­ry był przy tym obec­ny wraz z inny­mi Apo­sto­ła­mi, wspo­mi­na, że „od tego cza­su wie­lu uczniów Jego ode­szło i już z Nim nie cho­dzi­ło” (J 6,66). Dla­cze­go? Dla­te­go, że nie uwie­rzy­li w sło­wa Jezu­sa, któ­re powie­dział: Ja jestem chle­bem żywym, któ­ry zstą­pił z nie­ba. Kto spo­ży­wa moje Cia­ło i pije moją Krew, ma życie wiecz­ne (por. J 6,51.54). Obja­wie­nie to pozo­sta­ło dla nich nie­zro­zu­mia­łe, gdyż przyj­mo­wa­li je wyłącz­nie w zna­cze­niu mate­rial­nym, pod­czas gdy w sło­wach zawar­ta była zapo­wiedź pas­chal­nej tajem­ni­cy Jezu­sa, gdy oddał On same­go sie­bie za zba­wie­nie świa­ta.
Widząc, że wie­lu Jego uczniów nie szło już za Nim, Jezus zwró­cił się do Apo­sto­łów ze sło­wa­mi: „Czyż i wy chce­cie odejść?” (J 6,67). Podob­nie jak w innych wypad­kach, to Piotr odpo­wie­dział w imie­niu Dwu­na­stu: „Panie, do kogóż pój­dzie­my? Ty masz sło­wa życia wiecz­ne­go. A myśmy uwie­rzy­li i pozna­li, że Ty jesteś Świę­tym Bożym” (J 6,68–69). Do tego wystą­pie­nia mamy zna­ko­mi­ty komen­tarz św. Augu­sty­na, któ­ry mówi: „Czy widzi­cie, jak Piotr, dzię­ki łasce Bożej i natchnie­niu Ducha Świę­te­go zro­zu­miał? Dla­cze­go zro­zu­miał? Gdyż uwie­rzył. Ty masz sło­wa życia wiecz­ne­go, Ty dajesz nam życie wiecz­ne, ofia­ro­wu­jąc nam swo­je Cia­ło i swo­ją Krew. A my uwie­rzy­li­śmy i pozna­li­śmy. Nie mówi: pozna­li­śmy i uwie­rzy­li­śmy, ale uwie­rzy­li­śmy i pozna­li­śmy. Uwie­rzy­li­śmy, aby móc poznać. Gdy­by­śmy bowiem chcie­li poznać, zanim uwie­rzy­my, nie byli­by­śmy w sta­nie ani poznać, ani uwie­rzyć. W co uwie­rzy­li­śmy i co pozna­li­śmy? Że Ty jesteś Chry­stus, Syn Boży, to zna­czy, że Ty jesteś samo życie wiecz­ne, a w cie­le i krwi dajesz nam to, czym sam jesteś” („Komen­tarz do Ewan­ge­lii św. Jana”, 27,9).
Osta­tecz­nie Jezus wie­dział, że nawet wśród dwu­na­stu Apo­sto­łów był jeden, któ­ry nie wie­rzył: Judasz. Tak­że Judasz mógł odejść, tak jak wie­lu innych uczniów, co wię­cej – powi­nien sobie pójść, gdy­by był uczci­wy. Pozo­stał jed­nak z Jezu­sem. Pozo­stał nie dzię­ki wie­rze, nie z miło­ści, ale z taj­nym zamia­rem zemsz­cze­nia się na Mistrzu. Dla­cze­go? Bo Judasz czuł się zdra­dzo­ny przez Jezu­sa i posta­no­wił, że on z kolei Jego zdra­dzi. Judasz był zelo­tą i chciał zwy­cię­skie­go Mesja­sza, któ­ry sta­nął­by na cze­le powsta­nia prze­ciw Rzy­mia­nom. Ale Jezus zawiódł te ocze­ki­wa­nia. Pro­blem pole­ga na tym, że Judasz nie odszedł, a jego naj­więk­szą winą było zakła­ma­nie, któ­re jest zna­kiem dia­bła. Dla­te­go wła­śnie Jezus powie­dział do Dwu­na­stu: „Jeden z was jest dia­błem” (J 6,70). Módl­my się do Maryi Pan­ny, aby pomo­gła nam uwie­rzyć w Jezu­sa, jak św. Piotr, i byśmy byli zawsze szcze­rzy z Nim i wobec wszyst­kich.