Tygodnik Rodzin Katolickich „Źródło”
ul. Kazimierza Wielkiego 18/3
30-074 Kraków

Sekretariat: 12 423-22-57
Redakcja: 12 421-75-49
Prenumerata: 12 422-74-18

Dom w Ewangelii (17)

Miłość czy forsa?

Ks. Pra­łat Prof. dr hab. Edward Sta­niek

Maria, sio­stra Łaza­rza, posta­no­wi­ła podzię­ko­wać Jezu­so­wi za cud wskrze­sze­nia bra­ta. Uczy­ni­ła to w Beta­nii, sześć dni przed śmier­cią Jezu­sa. W podzię­ce wyla­ła ok. 325 gra­mów dro­go­cen­ne­go olej­ku nar­do­we­go na sto­py Jezu­sa i swy­mi wło­sa­mi otar­ła je. Było to więc namasz­cze­nie stóp Mistrza, a zara­zem wła­snych wło­sów. Woń olej­ku napeł­ni­ła salę bie­siad­ną. To był pięk­ny gest wdzięcz­no­ści za życie bra­ta i wyzna­nie miło­ści, jaką Maria darzy­ła Jezu­sa. Judasz jed­nak pod­szedł do tego wyda­rze­nia z punk­tu widze­nia finan­so­we­go. Nie widział miło­ści, ale widział for­sę. Ole­jek wyce­nia­no na 300 dena­rów. Wie­my, że jeden denar to była zapła­ta za dzień cięż­kiej pra­cy w win­ni­cy. Maria pode­szła do olej­ku z punk­tu widze­nia miło­ści. Judasz z punk­tu widze­nia biz­ne­su. Jan Ewan­ge­li­sta zazna­czył, że ten Apo­stoł był zło­dzie­jem i wykra­dał z ich kasy. Jezus sta­nął w obro­nie Marii i moc­no potę­pił Juda­sza.
Na sześć dni przed Pas­chą, Jezus przy­był do Beta­nii, gdzie miesz­kał Łazarz, któ­re­go Jezus wskrze­sił z mar­twych. Urzą­dzo­no tam dla Nie­go ucztę. Mar­ta usłu­gi­wa­ła, a Łazarz był jed­nym z zasia­da­ją­cych z Nim przy sto­le. Maria zaś wzię­ła funt szla­chet­ne­go, dro­go­cen­ne­go olej­ku nar­do­we­go i nama­ści­ła Jezu­so­wi sto­py, a wło­sa­mi swy­mi je otar­ła. A dom napeł­nił się wonią olej­ku. Na to rzekł Judasz Iska­rio­ta, jeden z Jego uczniów, ten, któ­ry Go miał wydać: „Cze­mu to nie sprze­da­no tego olej­ku za trzy­sta dena­rów i nie roz­da­no ich ubo­gim?”. Powie­dział to nie dla­te­go, że dbał o bied­nych, ale ponie­waż był zło­dzie­jem, i mając trzos wykra­dał to, co skła­da­no. No to rzekł Jezus: „Zostaw ją! Prze­cho­wa­ła to, aby Mnie nama­ścić na dzień Moje­go pogrze­bu. Bo ubo­gich zawsze macie u sie­bie, Mnie zaś nie zawsze macie” (J 12,1–8).
Uczta w Beta­nii odsła­nia waż­ne wymia­ry tajem­ni­cy Kościo­ła. Stół to nie tyl­ko miej­sce spo­ży­wa­nia posił­ków waż­nych dla cia­ła, ale to uczta ducho­wa. Wie­dzia­ła o tym Maria i dla­te­go nama­ści­ła sto­py Jezu­sa publicz­nie, przy sto­le. Ona nie wyrze­kła ani sło­wa, ale doko­na­ła tak wiel­kie­go czy­nu, że Jezus zapo­wie­dział: „Gdzie­kol­wiek po całym świe­cie gło­sić będą tę Ewan­ge­lię, będą rów­nież opo­wia­dać na jej pamiąt­kę o tym, co uczy­ni­ła” (Mt 26,13). Czyn został zapi­sa­ny jako wzór do naśla­do­wa­nia.
Judasz brał udział w uczcie i odsło­nił swój spo­sób myśle­nia. Odwo­łał się do ewan­ge­licz­ne­go wezwa­nia, czy­li do ubó­stwa oraz do miło­sier­dzia. Cen­ne rze­czy win­ny być prze­zna­czo­ne dla ubo­gich. Jezus wzy­wał do ubó­stwa, a więc Judasz miał pod­sta­wy do takie­go rozu­mo­wa­nia. Jan Apo­stoł znał jed­nak jego praw­dzi­we inten­cje i odsło­nił jego ape­tyt na for­sę. Praw­do­po­dob­nie gdy­by Jezus dostrzegł w wypo­wie­dzi Juda­sza auten­tycz­ną tro­skę o bied­nych, to by go tak moc­no nie zgro­mił.
Jezus wyko­rzy­stał to wyda­rze­nie do zapo­wie­dzi swej bli­skiej śmier­ci. Potrak­to­wał namasz­cze­nie jako przy­go­to­wa­nie do pogrze­bu. Dla­te­go skon­cen­tro­wał uwa­gę na tym, co się sta­nie za sześć dni. Dru­gim waż­nym wymia­rem tej wypo­wie­dzi jest to, że ofia­ra zło­żo­na Bogu posia­da war­tość i moż­na ją zło­żyć dostrze­ga­jąc ubo­gich. Taka ofia­ra jest bowiem aktem miło­ści Boga, a ta miłość jest zawsze pierw­sza. Ofia­ra przy­ję­ta przez Boga zosta­nie inną dro­gą prze­ka­za­na, z bło­go­sła­wień­stwem, ubo­gim. Dziś wie­lu ludzi kry­ty­ku­je dro­go­cen­ne wystro­je kościo­łów. Oni nale­żą do stron­nic­twa Juda­sza. Jeśli te ofia­ry są dzie­łem miło­ści, to zawsze mają głę­bo­ki sens. W Koście­le Chry­stu­sa zawsze znaj­dzie­my tych, któ­rzy z podzi­wem patrzą na Marię i tych, któ­rzy myślą jak Judasz. Ta sce­na jest waż­na w odkry­wa­niu tajem­ni­cy Kościo­ła jako Domu.